2015-07-27

Ceny jedzenia i wycieczek fakultatywnych na Lefkadzie

    Nie planowałam tego wpisu, ale w ciągu niewiele ponad miesiąca dostałam 45 wiadomości z pytaniem
    "Jakie są ceny na Lefkadzie?". Postaram się trochę pomóc, przynajmniej poglądowo. Wiadomo, ceny w
     zależności od miejscowości/ sklepu/ miesiąca mogą się trochę różnić. My byłyśmy na wyspie w czerwcu,
     tuż przed początkiem ścisłego sezonu. Mieszkałyśmy w Nidri i tam zazwyczaj jadłyśmy i robiłyśmy zakupy.


    Ceny wycieczek fakultatywnych i zwiedzania na Lefkadzie

Rejs Deep Blue na łódce Nikolaos - 20 EUR/1os
---
   Rejs The Forgotten Islands na łódce M/S Christina - 45 EUR/1os
---
   Prom z Nidri na wyspę Meganisi - 3.60 EUR w 2 strony/1os
---
  Prom z Vasiliki  na Itakę / Kefalonię - ok. 18 EUR w 2 strony/1os
---
  Autobus z Nidri do miasta Lefkada Town - 3.60 EUR w 2 strony/1os
---
Wynajęcie motorówki na 1 dzień od około 35-40 EUR wzwyż + benzyna
---
       Wynajęcie samochodu na 1 dzień od 40 EUR (cena zależy m.in. od ubezpieczenia oraz
        tego na jak długo się wypożycza. Samochód zatankowany za 30EUR starczył nam na 250km,
      a objechanie wyspy zajęło nam 2 dni. Będąc na wyspie 14 dni, warto wypożyczyć na dłużej).

          Więcej o zwiedzaniu we wpisach: Dookoła wyspy, Dookoła wybrzeża, Co zobaczyć?

Ceny jedzenia w restauracjach i tawernach na Lefkadzie 

   Jest drożej niż w Polsce, ale to chyba akurat nie jest zaskoczeniem. Jest za to taniej niż w wielu
   innych krajach. Jedzenie w restauracjach na tej wyspie to czysta przyjemność, mieszkańcy nie są
    jeszcze nauczeni ściemniania i przekrętów, są uczciwi, otwarcie mówią, które produkty są świeże a
   które mrożone, co przygotują na miejscu, co jest oparte na półproduktach. Często można obejrzeć
   ryby, wybrać te, które nam odpowiadają. Na stole zazwyczaj pojawia się jakiś mały starter, którego
   nie wlicza się osobno do rachunku. My też prawie zawsze dostawałyśmy deser - melona, kieliszek
   domowej nalewki, lody z miodem i orzechami. Jedzenie było smaczne, świeże i świetnej jakości.

    Sałata grecka 5-6 EUR, sałatki 7-9 EUR, tzatziki i inne pasty 2-3 EUR

Pita gyros 2-3 EUR, souvlaki, mix grill mięs na talerzu 8-10 EUR

Dania typu mousaka, zapiekanka z fetą i warzywami 7-8 EUR

          Ryba z grilla z warzywami i ziemniakami 7-13 EUR (zależy od miejsca i ryby)

   Duży talerz małych, świeżych rybek z grilla 6-7 EUR, ośmiornica 12 EUR

Ogromna porcja mixu ryb i owoców morza to koszt 25-30 EUR/3 osoby

     Zestawy danie dnia (przystawka/zupa, danie główne, deser) 25-30 EUR/2 osoby

Mała karafka wina (1/2l) 4-6 EUR, większa 6-8 EUR, duże piwo 2-3 EUR

         Zimna cafe frappe, zazwyczaj serwowana ze szklanką zimnej wody 2-2.5 EUR


Ceny w sklepach na Lefkadzie 

    Są całkiem przyzwoite. W Nidri jest jeden większy supermarket i kilka małych, rodzinnych
    sklepów spożywczych, są też piekarnie. W miejscowości Nikiana sklepów jest mniej, widziałam
    Carrefour Express, ale nie orientuję się w cenach. My w Nidri robiłyśmy większość zakupów w
     małym sklepie, pieczywo kupowałyśmy w piekarni a do supermarketu chodziłyśmy po wodę oraz
     oliwki na wagę, bo mieli ogromny ich wybór. Na początku zasugerowano nam, żeby pojechać na
     duże zakupy do Lidla, który znajduje się w stolicy. Jeśli ktoś ma samochód na cały pobyt, to może
      ma to jakiś sens, w innym wypadku sensu nie ma. Ceny nie są rażąco niższe, wybór jest spory, ale
       nie jakiś powalający. Jechać autobusem na te zakupy to strata czasu oraz pieniędzy na przejazdy.
       My kupowałyśmy w sklepie składniki na śniadania, owoce, warzywa, wodę, wino i inne napoje.

    Bułki w piekarni od 0.30 EUR za sztukę, naprawdę duży chleb ok. 2 EUR

    Kilogram wielkich, kolorowych oliwek 2-3 EUR (na wagę, supermarket)

 Sery żółte 1-4 EUR/paczka, ser halloumi ok. 2.5 EUR, wędliny od 2 EUR/paczka

   Masło od 2 EUR, tzatziki 1-2 EUR, serki do smarowania pieczywa 1-2 EUR

Miody od 3 EUR, dżemy od 1.5 EUR, chałwa od 3.5 EUR (duża)

  Słodycze (ciastka, lody, czekolady) chyba najdroższe, od 2 EUR w górę

      Jogurty pakowane są po 2-4 sztuki, wychodziły ok. 0.60 EUR/1sztuka

  Owoce i warzywa sezonowe od 1-2 EUR/kg, w małych sklepach ładniejsze

   Woda mineralna mała 0.30-0.50EUR, duża butelka 0.60-1EUR (zależy gdzie)

Puszka coca coli, lemoniady lub innego gazowanego napoju 0.60-1EUR

   Butelka wina białego / różowego / czerwonego od 4 EUR, puszka piwa ok. 1EUR


Czy warto wykupić All Inclusive na Lefkadzie? 

      To pytanie powtarzało się często. Według mnie absolutnie się nie opłaca, ale to wszystko zależy od wielu 
    czynników. Jeśli ktoś planuje spędzać czas głównie w hotelu, korzystać z basenu i infrastruktury, czasem
     pójść na plażę, pojechać na nie więcej niż jedną wycieczką, to może taka forma wyżywienia ma sens, ale
     ja na taki pobyt wybrałabym inny kierunek. Większość hoteli na Lefkadzie położona jest w miasteczkach,
    które mają małe, wąskie, raczej kamieniste plaże a hotele z tą formą wyżywienia są zwyczajnie skromne.
    Jak pisałam już wcześniej ta wyspa jest wg mnie dla osób, które spędzają czas aktywnie, poza hotelami.
    Akurat dla nas jedzenie "na mieście" to czysta przyjemność i jeden z najważniejszych aspektów podróży.

2015-07-24

The M/S Christina, czyli błękitny rejs na Kastos i Kalamos

   Gdy tylko zobaczyłam w Internecie łódkę M/S Christina wiedziałam, że chcę na niej usiąść i to 
   najlepiej natychmiast. Piękna, stylowa, drewniana - robi ogromne wrażenie. Od razu napisałam
   maila z prośbą o informację, w jakie dni wypływa ona na rejs The Forgotten Islands. Odpowiedź
    przyszła szybko i udało nam się zarezerwować trzy miejsca. Dziś pokażę Wam relację z tego dnia.
 Łódź wypływa z portu o 9.15, warto być jednak na miejscu znacznie wcześniej, by zająć dogodne
 miejsca. Pokład jest dość wąski, bo największą część zajmują miejsca do leżenia. Pamiętajcie, że
  prawie cały dzień spędza się na pełnym słońcu, należy się więc odpowiednio przygotować (kremy 
  z filtrami, czapeczki, bluzki do narzucenia na siebie po kąpieli). Można na chwilę schować się pod
  pokładem, jest też niewielka zadaszona część dla rodzin z dziećmi (jest tam stół i ... kolorowanki).
    Już po trzydziestu minutach rejsu, dopływając do groty Papanikolis na wyspie Meganisi czułam,
    że udar słoneczny jest blisko (a była to połowa czerwca). Turban z chusty okazał się niezbędny,
   podobnie jak ogromne ilości płynów. Kilka butelek miałyśmy ze sobą, na szczęście na pokładzie
      można kupić wodę z lodówki (0.5l / 0.50EUR), zimne cafe frappe (2.5EUR), lody i owocowe koktajle.
    Przystanki na kąpiel są momentem, w którym człowiek czuje, że w końcu trafił do raju. Nie dość,
   że woda jest obłędnie czysta i turkusowa, to widoki dookoła zachwycające. Po około godzinie od 
   wypłynięcia zatrzymaliśmy się przy malutkiej wyspie Formekula na poranne pływanie w morzu.
W czasie rejsu dostępny jest sprzęt do snurkowania, który można wypożyczyć bez dodatkowej opłaty.
Szczerze mówiąc myślałam, że będziemy tego dnia częściej schodzić na ląd. Okazało się, że
   będzie to możliwe tylko raz, na wyspie Kastos, w małej i urokliwej wiosce o tej samej nazwie.
 Całą można przejść w ok. 35-40 minut, ale po kilku godzinach bujania się na falach i w słońcu
  marzyłyśmy wyłącznie o chłodnym wnętrzu jakiejś miłej kawiarni serwującej mrożoną kawę. 
    Wybrałyśmy klimatyczny bar zlokalizowany w starym wiatraku. Śliczne wnętrze i piękna okolica.
To jeden z wielu momentów tego wyjazdu zamknięty w sercu z adnotacją "Chwile Idealne".
Czas wolny minął szybko i trzeba było wracać na łódź. W czasie całej podróży Jane, żona kapitana i
zarazem właściciela M/S Christina opowiadała nam mnóstwo ciekawych historii o mijanych miejscach.
   W planach był również lunch, przygotowany w trakcie rejsu. Szczerze mówiąc nie liczyłam na nic 
 wielkiego, zazwyczaj tego typu posiłki są skromne i byłam pozytywnie zaskoczona. Zaserwowano
 nam pulpeciki keftedakia, sałatkę z tuńczyka, ryż z warzywami, świeże warzywa, tzatziki, fetę,
   pyszny chleb, smaczne wino i napoje gazowane. Każdy mógł nakładać sobie to, na co miał ochotę.
 Poniżej: M/S Christina dumnie prezentująca się w malowniczym porcie w Kastos Village.
  Upał był nieprawdopodobny, bryzy od morza niestety niewiele, więc kąpiele były jedynym wytchnieniem.
  Wchodziłyśmy do wody, jakby ta była naszym drugim domem. Dookoła mnóstwo zieleni i małe
   rybki podpływające blisko z nadzieją, że załapią się na resztki chleba z lunchu. Uwielbiam wodę!
    Na pokładzie było sporo dzieci, większą część rejsu spędzały pod daszkiem a w czasie przerw
     pływały z dorosłymi bez odrobiny lęku. Potem wracały do gier i kredek czekających na stoliku.
      Warto wiedzieć przed wypłynięciem, że w czasie rejsu nie ma postojów na plażach, do wody się
      schodzi bezpośrednio z łódki drabinką lub można zeskoczyć z pokładu. Osoby, które nie umieją
        pływać lub mają ograniczoną sprawność ruchową oraz małe dzieci mogą nie czuć się komfortowo. 
Miałam nadzieję na krótki spacer w jednej z niewielu wiosek na wyspie Kalamos, ale nie udało się.
   Szkoda. Przypuszczam, że mieliśmy już za mało czasu, bo niektóre kąpiele nieco się wydłużyły.
Zostało podziwianie z pokładu i robienie zdjęć. Takie uroki wczasów, nie da się zobaczyć wszystkiego.
 Rejs był dobrze zorganizowany, obsługa sprawnie przemieszczała się po łódce i zawsze można było
liczyć na ich pomoc. Nie zaskoczę Was pewnie jakoś szczególnie mówiąc, że wszyscy byli przemili,
w sposób kompletnie nienarzucający się i bardzo naturalny. Za to będę kochała Lefkadę już zawsze.
Ostatnim przystankiem była prywatna wyspa Skorpios, będąca własnością rodziny Onassis. 
Ponieważ Athina Onassis nie może jej sprzedać (kwestie prawne), wynajęła ją za gigantyczne
   pieniądze rosyjskiemu miliarderowi. Dmitry Rybolovlev może korzystać z jej uroków przez... 99lat.
 To był cudowny dzień i jeden z najpiękniejszych rejsów na jakich kiedykolwiek byłam.
Kosztuje on 45EUR/1osobę. Tańszy był rejs Deep Blue, ale uważam, że w obydwóch
  przypadkach stosunek jakości (szczególnie trasy oraz jedzenia) do ceny jest w porządku.

2015-07-21

Co warto zwiedzić na Lefkadzie? Dookoła wybrzeża

   Jak wspominałam w poprzednim wpisie Dookoła Lefkady cz. I, samochód wypożyczyłyśmy na
    dwa dni. Na upartego wyspę można zjechać w jeden dzień, ale my nie chciałyśmy się śpieszyć.
    Gdybym miała więcej czasu, to jeździłabym trzy-cztery dni, bo naprawdę warto. Pierwszy dzień
     to wyspa "od środka", drugi objazd wzdłuż wybrzeża (lub odwrotnie, jeśli samochód trzeba oddać
       do godziny 18-20). Dzisiaj kolejna dawka informacji, co warto zobaczyć na Lefkadzie. To w drogę!
 Wyjechałyśmy z Nidri zaraz po śniadaniu i ruszyłyśmy na północ, w kierunku stolicy wyspy,
Levkas / Lefkada Town, po drodze mijając małe miejscowości turystyczne Nikiana i Ligia.
 Naszym pierwszym przystankiem był klasztor Faneromeni, położony na wzgórzu nad miastem.
   To najważniejsze centrum kultu religijnego na Lefkadzie. Wybudowany w 1734 roku, później
     został przebudowany, dwukrotnie spłonął i ostateczna renowacja miała miejsce w XIX wieku.
      Dziś jest częściowo otwarty dla turystów. Wewnątrz można zwiedzić muzeum i obejrzeć piękne,
      bizantyjskie ikony, pospacerować po dziedzińcu, wejść do kaplicy. Na zewnątrz jest dużo zieleni,
    pięknie pachnie drzewami piniowymi. Niestety jest też mini-zoo z jelonkami i ptakami w niewoli.
     Teren jest duży i zadbany, wstęp bezpłatny. Warto pozwiedzać i chwilę odpocząć w cieniu.
    Na zdjęciu poniżej: widok na plażę na obrzeżach stolicy, a w oddali widać już kontynent Grecji.
Planowałyśmy zatrzymać się w miejscowości Tsoukalades, ale nie wydała nam się szczególnie
 interesująca zza szyby, pojechałyśmy więc prosto do turystycznej miejscowości Agios Nikitas,
    położonej na zachodnim wybrzeżu wyspy. Miasteczko jest urocze, pełne kwiatów, bardzo czyste. 
     Do niedużej plaży idzie się kilka minut, mijając tawerny, kawiarnie i sklepiki z pamiątkami.
    Widać, że to miejsce nastawione na turystów, ale w dobrym guście, bardzo kameralne. Plaża
      jest jednak na tyle mała, że w sezonie może być ciasno. Planowałyśmy chwilę poleniuchować.
     Zamówiłyśmy cafe frappe w kawiarni z pięknym widokiem na turkusową wodę, rozłożyłyśmy
     ręczniki. Trochę kąpieli, trochę czytania książek. Chciałyśmy doczekać do pory lunchowej, żeby
     zjeść coś pysznego w tawernie Nikitas, o której czytałam jeszcze przed naszym wyjazdem z Polski.
Prowadzi ją rodzina, a serwowane są ryby, które złowiono rano. Atmosfera, jak w każdym
innym miejscu, w którym na Lefkadzie jadłyśmy, była przemiła. Zamówiłyśmy grillowanego
    tuńczyka, souvlaki z tuńczyka oraz rybę o dziwnej nazwie, która wg Google okazała się rekinem.
 Jedzenie było absolutnie fantastyczne a w czasie posiłku towarzyszył nam biały kot, który jedno
oko miał błękitne a drugie zielone. Śliczny, kochany i cwany. Niestety zwierzęta wyczuwają, że
    mam niewielką odporność na ich prośby i spojrzenia, więc zwykle wygrywają tę nierówną walkę...
  Na deser poszłyśmy do niewielkiej kawiarni, na bardzo popularne na wyspie mrożone jogurty.
 Pyszne, lekko kwaśne, nie za słodkie, serwowane z owocami i różnymi polewami, wg uznania.
Dosłownie kilka kilometrów dzieli Agios Nikitas od cudownej, długiej plaży Kathisma. To tutaj
 można skoczyć z paralotnią. Widoki są zachwycające, zresztą sami zobaczcie na filmie. Ja jestem
  tchórzem i się boję, ale może kiedyś znajdę w sobie jakąś głęboko skrywaną odwagę. Tym razem
 postanowiłyśmy zostać jeszcze trochę na plaży. Podobało mi się rozwiązanie, z którym spotkałam
 się pierwszy raz - przy zamówieniu czegoś do picia można korzystać z leżaków i parasola gratis. Za
  pół litra białego wina zaserwowanego w wielkim wiadrze pełnym lodu oraz zimny tonik zapłaciłyśmy
    7 EUR na nas trzy, więc cena więcej niż okazyjna. Spędziłyśmy na plaży ok. godziny, razem z kąpielą.
Od tego momentu droga pnie się już w górę, a widoki w dole stają się coraz ładniejsze.
  Minęłyśmy Kalamitsi i ruszyłyśmy w kierunku najsłynniejszej plaży Lefkady, czyli Porto Katsiki.
    Droga jest sielska, spokojna, mijałyśmy małe wioski i na jednym odcinku niemalże co kilkanaście metrów
 miejscowych sprzedających miód z lokalnych pasiek. Oczywiście zatrzymałyśmy się na zakupy, wybór
 był duży. Niektórzy w ofercie mieli również domowe wino w butelkach, nalewki oraz pyłek pszczeli.
 Przejazd zajął nam 45 minut, bo droga jest pełna zakrętów, więc trzeba jechać ostrożnie.
  Dojechałyśmy na Porto Katsiki tuż po 16, wciąż było upalnie, ale plażowiczów już niewielu.
    To był przystanek wyłącznie na spacer i zdjęcia oraz zimny napój cytrynowy w cieniu drzew. 
    O Porto Katsiki planuję osobny wpis z większą ilością zdjęć, ale tego widoku nie da się opisać
     ani słowami ani obrazami, trzeba tam pojechać i zobaczyć na żywo, bo po prostu zapiera dech.
Kolejnym przystankiem, znów po blisko godzinie jazdy była miejscowość Vasiliki, położona na
 południu wyspy. Po 15 zrywa się tu wiatr, który stwarza idealne warunki do kitesurfingu, co dużo
 mówi o klimacie miasteczka i wybierających go osobach. Typowo turystycznie, ale mi się bardzo
   podobało. Plaża jest dosyć piaszczysta, chyba najbardziej ze wszystkich jakie widziałam na wyspie.
Z Vasiliki odpływają promy na Kefalonię (do Fiskardo) i na Itakę (do Frikes). Mam już wizję
 na przyszłość - urlop na Kefalonii z jednodniowym powrotem na Lefkadę. To byłoby idealne!
    Ostatnim przystankiem tego dnia była nieduża miejscowość Sivota. Miałyśmy się tam spotkać
   ze znajomym, który od dawna trzyma tam swoją łódkę. Sivota ma ładny port, do którego
    zawijają motorówki, jachty i inne wyczarterowane oraz prywatne łodzie. Lubię portowy klimat.
 Dla mnie to jedno z ładniejszych miejsc na Lefkadzie, na pewno warto się wybrać będąc na
wyspie. Samą miejscowość można przejść wzdłuż i wszerz w ciągu pół godziny, warto też 
 usiąść na murku tuż obok malutkiej, kamienistej plaży z przepiękną panoramą całej zatoki.
     Warto zajrzeć do kawiarni Liotrivi. Ciekawe wnętrze inspirowane jest wystrojem tłoczni oliwy,
  wygląda naprawdę fajnie. Do Sivoty dotarłyśmy po 18, więc postanowiłyśmy zostać już na
    kolację. Znajomy polecił nam tawernę Spiridoula, od lat prowadzoną przez grecką  rodzinę. 
  Zamówiłyśmy małe grillowane rybki, które były pyszne, ja niestety skusiłam się na sałatkę
    z owocami morza, która była rozczarowaniem (wg mnie to była sałata z mieszanką z puszki).
Do Nidri wróciłyśmy już po zmroku. To był kolejny wspaniały dzień, spędzony w miłym
towarzystwie, w przepięknych zakątkach magicznej Lefkady. Mam nadzieję, że udało mi
 się w pełni odpowiedzieć Wam na pytanie co warto zwiedzić i zobaczyć na Lefkadzie. To nie
  koniec wpisów, nie martwcie się! :) Przed nami jeszcze wizyta w Porto Katsiki i relacja z chyba
  najfajniejszego rejsu, na jakim kiedykolwiek byłam. Aż trudno uwierzyć, że ten urlop miał 7 dni!

Polecam Wam również wpis Lefkada praktycznie - do warto zobaczyć