9.4.10

Saudade w rytmie fado

Saudade... jest słowem pięknym, ale trudnym do przetłumaczenia. Według Portugalczyków nie ma swojego odpowiednika w żadnym innym języku. Autor jednego z przewodników, które czytałam, zauważył jednak, że ma ono wspólny mianownik z polskim słowem rzewność. I to trafne spostrzeżenie, bo trochę w nim smutku i nostalgii za mijającym czasem. Nieco bólu i rozdarcia między życiem faktycznym, a tym oczekiwanym. Odrobina lęku przed przemijaniem i nieznaną przyszłością. Dużo tęsknoty - za czymś, co było i odeszło lub za czymś, co nigdy nie nadeszło. Ale też sporo w nim dumy. Godności. Tożsamości narodowej. 
Fado jest muzyką, którą pokochałam od "pierwszego przesłuchania". Zrodzoną w XIX wieku, najprawdopodobniej w najbiedniejszych i najstarszych dzielnicach Lizbony. Chwyta za serce dlatego, że zaklęty w niej został fragment portugalskiej duszy. Fado zawiera w sobie całą tajemnicę saudade. Opowiada o mijającym życiu, niespełnionej miłości, utraconej przyjaźni, ludziach, którzy odeszli, o ukochanym mieście, jego codzienności i szarej rzeczywistości, o sile przeznaczenia. Czasem fado jest jednak radosne i skoczne, kryje w sobie szczęście wraz z silną nutą nadziei. Jest muzyką, która koi moje serce w te dni, kiedy tęsknię za Lizboną najbardziej.

2 komentarze:

  1. Piękny tekst,piękny utwór!
    Bardzo miło mi się go słuchało,
    wokalistka ma wspaniały głos.
    Muzyka nostalgiczna,muzyka tęsknoty...można uronić przy niej łezkę.
    Dziękuję Ci,że ją tu dałaś,będę do niej wracać :)
    Pozdrawiam i życzę udanego weekendu.

    OdpowiedzUsuń

TOP