22.6.10

Lanzarote - wyspa jednego człowieka

César Manrique. To nazwisko zna każdy mieszkaniec Lanzarote i bardzo szybko poznaje każdy przybywający na tę kanaryjską wyspę turysta. Urodził się w 1919 roku w miejscowości Arrecife. Kim był? Malarzem, rzeźbiarzem, architektem, ekologiem i wielkim miłośnikiem otaczającego go piękna.
Znaczną część życia spędził w rozjazdach - walczył u boku generała Franco, studiował w  Madrycie, a przez jakiś czas pracował nawet w Nowym Jorku.
Pod koniec lat 60-tych wrócił na Lanzarote i postanowił, że zrobi wszystko, aby jego wyspa nie zmieniła się w turystyczne blokowisko, jakim stało się np. południowe wybrzeże Teneryfy czy niektóre z kurortów Gran Canarii. 

Zależało mu, aby budynki idealnie współgrały z surowym, ciemnym, powulkanicznym krajobrazem. Był całkowitym przeciwnikiem billboardów, wieżowców, nienaturalnych i ostrych kolorów. W efekcie nawet hotele są dziś projektowane w tym samym klimacie, co budynki mieszkalne.
Większość bazy noclegowej to niskie obiekty, ze studiami i apartamentami, w których goście mogą poczuć się jak w domu. To idealne rozwiązanie dla mnie - nie lubię atmosfery dużych hoteli. w których na kolacji wypada pojawić się w eleganckiej sukience i ładnych butach. Miłośnicy wyższego standardu również znajdą na wyspie coś dla siebie, jednak wciąż nie są to szpetne wieżowce.
Wracając do samego Césara. Główne atrakcje wyspy to jego dzieło - Fundacja imienia Manrique, symbol parku Timanfaya (El Diablo), ogród kaktusów, punkt widokowy Mirador del Rio (z którego można podziwiać sąsiednią wyspę la Graciosa) czy Jameos del Aqua (sala koncertowa w środku groty, słynąca ze wspaniałej akustyki).
To dzięki niemu Lanzarote jest jedyna w swoim rodzaju, naprawdę niepowtarzalna. Jest cudownie niezniszczona masową turystyką, wspaniale łączy walory naturalne ze skromną, ale bardzo urokliwą architekturą. Wszystko tworzy spójną, harmonijną całość.
Życzyłabym sobie i kolejnym pokoleniom, aby pamięć o tej wizji Manrique przetrwała. Marzy mi się, że wrócę na Lanzarote za kilkanaście lat i pomyślę "Oho, są w Europie miejsca, których jeszcze nam, ludziom nie udało nam się zniszczyć...". Czy tak będzie? Ciężko stwierdzić, bo gdy w grę zaczynają wchodzić duże pieniądze, często zmienia się tok myślenia...

3 komentarze:

  1. Naprawdę pięknie!
    Wspaniała architektura,
    widać prawdziwy urok tego miejsca :)

    OdpowiedzUsuń
  2. zaczynam żałować, że wybieram się na Teneryfę w tym roku:) ładnie tam

    OdpowiedzUsuń
  3. Teneryfa jest fantastyczną wyspą więc nie ma czego żałować! Jest świetna na 1-szy raz na Kanarach. Jest niestety architektonicznym koszmarem ale mimo wszystko lubię ją bardzo. A gdzie dokładnie lecisz Ola?

    OdpowiedzUsuń

TOP