12.8.10

Polecany film - "The Sound of Istanbul"

Zawsze z radością wracam do Turcji. Nie tylko ciałem, ale też myślami, kuchnią, muzyką. Tureckie dźwięki lubię bardzo, zarówno w wersji komercyjnej, jak też tradycyjnej. Niedawno miałam okazję obejrzeć film "Crossing the bridge" (w Polsce "Życie jest muzyką", reż. Fatih Akin) i chciałabym podzielić się z Wami wrażeniami.

Ten muzyczny dokument zaskoczył mnie i przeniósł do gorącego Istambułu, miasta położonego na dwóch kontynentach. Pełnego skrajności i fascynującego. Podążając śladem Niemca, Alexandra Hacke, który postanowił "złowić dźwięki" metropolii nad Bosforem usłyszałam, poczułam i zobaczyłam więcej niż mogłabym się spodziewać. Różnorodność tureckiej muzyki przedstawiona jest w filmie tak naturalnie, że czasem nie wiedziałam kiedy zmieniliśmy gatunek i wykonawcę. W ciągu 90 minut poznajemy m.in. Erkina Koraya - gwiazdę tureckiego rocka sprzed ponad 20 lat; współczesną grupę rockową grającą na łodzi; lokalnego radiowego DJ'a; raperów wyrzucających z siebie słowa z prędkością karabinu maszynowego (szok!); b-boyów szalejących na twardych chodnikach, dwie piękne i odważne raperki; prawdziwy folklor rodem z wiejskiej potańcówki; wirującego derwisza, Aynur - wokalistkę o przejmującym głosie poruszającą tematykę konfliktu turecko-kurdyjskiego; uliczną kapelę składającą się z niezwykle uzdolnionych młodych mężczyzn, którym nie obca są narkotyki i konieczność sypiania na ulicy; Kanadyjską piosenkarkę, która swoje muzyczne oblicze odnalazła właśnie w Turcji, a także trzech nastolatków, którzy grając tradycyjną muzykę utrzymują całe swoje rodziny. W filmie pojawiła się także Sertab Erener (znana u nas głównie ze zwycięstwa w Eurowizji w 2003 roku).
W "Crossing the bridge" muzyka jest wszystkim - pierwszym planem, głównym motywem, magiczną siłą walczącą ze złem, biedą i niesprawiedliwością, a także mostem łączącym pozornie różnych ludzi. Jest także pełen kontrastów Istambuł - piękny i dumny, ale też szalenie smutny i ubogi. O ile w pierwszej chwili tytuł oryginalny wydał mi się jedynym właściwym, to przy napisach końcowych czułam już, że owszem - Życie jest Muzyką. To przy niej dzieje się to, co w naszym życiu najpiękniejsze, to ona usłyszana po latach budzi uśpione wspomnienia, to ona przemawia do tłumów i mobilizuje jednostki do zmian. Po skończonym seansie odpaliłam starą płytę. Głos Emre Altuga, niczym latający dywan, przeniósł mnie nad Morze Egejskie. Zostaję tam, a Wam życzę dobrej nocy!

6 komentarzy:

  1. Trafiłaś z tematem, no naprawdę ! ja też wracam często do Turcji, tylko myślami i zdjęciami, szkoda że nie mam możliwości być tam częściej, ale obiecuję sobie już od jakiegoś czasu, że Istanbul to ja zwiedzę! koniecznie ! kiedyś ! tylko po orientacji w terenie wiem, że dostać się tam bezpośrednio z polandu nie jest łatwo, mimo to mam to na liście priorytetów :) z Turcją to chyba jest tak, że albo się ją polubi od pierwszego wejrzenia i wdychnięcia albo się zniecierpi ten kraj i ludzi, co o tym sądzisz ?

    OdpowiedzUsuń
  2. A dostać się jest bardzo łatwo! LOT lata do Istanbulu i z wyprzedzeniem bilet można kupić za 700-800zł jak jest promocja (w 2 strony). Też myślę, że Turcję albo się uwielbia albo się jej nie znosi. Często trafiają mi się klienci którzy byli w Egipcie nie podobało im się i za nic nie dadzą się wysłać do Turcji. A dla mnie Tunezja/Egipt to jedno a Turcja to zupełnie inna bajka! Uwielbiam ten kraj. 2 moje ulubione są na dość przeciwnych biegunach :) Turcja-Portugalia, hehe

    OdpowiedzUsuń
  3. a ja lubię czytać literaturę turecką, ostatnio Pchli pałac mnie zachwycił

    OdpowiedzUsuń
  4. Oooo, to ja chyba nigdy nie brałam LOT-u pod uwagę jeśli chodzi o Istanbul ! ale dobrze wiedzieć i dzięki za info. W Portugalii nie byłam ani w Egipcie - ale wychodzę z założenia, że nie można wrócić niezadowolonym z skądkolwiek jak się jest nastawionym na przygody i te miłe i mniej miłe !

    OdpowiedzUsuń
  5. Witam, Ajka.

    Pięknego miasta. Morze ultramaryna.
    Twoje zdjęcia są bardzo piękne.

    Czuję ich atmosferę ...





    Dziękujemy za odwiedzenie mojego bloga.


    Z Japonii.
    Pozdrowienia.
    ruma

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie wierzę, że ktoś wspomniał o Erkinie Koray! Bardzo się ucieszyłam, że ktoś jeszcze go zna poza nami :) Może zainteresuje Cię jeszcze jeden (moim zdaniem) świetny turecki wykonawca - dosyć leciwy rockowiec sprzed lat - Baris Manco. Moja ulubiona piosenka: http://www.youtube.com/watch?v=2D2jkKde8ZU&list=PL9E4B8F590C5941D8&index=32


    OdpowiedzUsuń

TOP