22.8.10

Popołudnie w mieście Rodos

   
Mam niewiele zdjęć z Rodos, a wspomnienia są już mocno zamazane. Minęło tak wiele lat, ale to jedno popołudnie pamiętam do dziś. Cudowne światło, miłe towarzystwo, wartościowe rozmowy.
Było błąkanie się bez celu, gorąc lejący z nieba i koszulki mokre od potu. A potem zimna cafe frappe w jakiejś niezbyt ładnej kawiarni. Po niej smaczny gyros pachnący przyprawami i wybieranie pocztówek ze stojaka.
Była też gadająca papuga, zaczepiający nas mężczyźni i gołąb chłodzący nóżki w fontannie. Kupowanie pamiątek i robienie zdjęć starym, prostym aparatem. Dużo śmiechu. Czas wiele zmienił, ale tego dnia ja i ona byłyśmy dla siebie ważne. Czasem brakuje mi tej przyjaźni, ale życie musi iść dalej. 

4 komentarze:

  1. No i czego wiecej do szczescia potrzeba jak nie tego o czym tu piszesz i co pokazujesz! Urocze miejsca :)
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Takie życie, spędzone na ciąglych podróżach, musi być fantastyczne. W Grecji jeszcze nie byłam. Podobnie jak w większosci miejsc, o których piszesz... Przynajmniej przeniosę się tam wirtualnie, dzieki tym zdjeciom :).
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Kolejne miejsce,które chcaiłabym zwiedzić.
    Piękne miasteczko :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Fajny klimacik w tym miasteczku. Wpisuję na listę do zwiedzenia.

    OdpowiedzUsuń

TOP