3.9.10

Fuerteventura - kraina aloesu

Fuerteventura to wyspa, na której czas płynie jakby wolniej. To takie magiczne miejsce, w które można uciec od zgiełku codzienności, aby wyciszyć się, odpocząć lub poszukać aloesu.
Będę do znudzenia powtarzała, że jeśli ktoś był na jednej z Wysp Kanaryjskich i twierdzi, że je zna, to się bardzo myli. Każda wyspa jest inna, a przy tym każda jest niesamowita. Fuerteventura zachwyca spokojem. Zero zieleni, sucho, puste przestrzenie, góry i ciemna ziemia. Relaks dla oczu, ciała i duszy.
Chociaż symbolem wyspy jest koza (zwierze, które potrafi żyć w tak nieprzyjaznych warunkach), to mi najbardziej kojarzy się ona z aloesem i jego pięknie wyglądającymi plantacjami. Po raz pierwszy miałam okazję zobaczyć aloes z bliska, przekonać się jak wygląda po przekrojeniu, powąchać go, dotknąć. Jestem wielką fanką kosmetyków z aloesu. Mam bardzo wrażliwą, alergiczną skórę, a aloes zawsze ją koi i pomaga, np. po zbyt długim czasie spędzonym na słońcu. W odwiedzanych na wyspie sklepach ceny były jednak zbyt wysokie, chociaż wierzę, że 95% aloesu w składzie, bez dodatku chemii, mogłoby zdziałać prawdziwe cuda.
Pola aloesu wyglądają bardzo ładnie. Takie sympatyczne roślinki, żółto-zielone, stoją grzecznie w czarnym wulkanicznym piachu, na tle łysych gór. To jeden z wielu powodów, dla których warto odwiedzić tę wyspę.
Innym na pewno są psy pieszczochy ;) Ten był wyjątkowo miłym okazem.

6 komentarzy:

  1. Piękne zdjęcia... i blog budzący nieodpartą chęć do spakowania się i ruszenia w drogę :) suuuuper! niektórych miejsc strasznie zazdroszczę mając nadzieję że uda mi jeszcze też tak popodróżować :) pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Właśnie wróciłam z Teneryfy, widziałam dużo kosmetyków z aloesu w sklepach, ale nie wiedziałam, że to taki "must have":)

    OdpowiedzUsuń
  3. m.a.m.a. - dziękuję :) i życzę wielu podróży!

    Ola - ah, czekam na relacje! Na Tene niestety jest dużo pseudo-aloesu po którym od razu miałam wysypkę :(

    OdpowiedzUsuń
  4. Fuerta jest piękna.Warta zobaczenia jest cudowna pustynia koło Corajeho, a z niej widok na Ocean, zielonkawego koloru. Na wprost góry wulkaniczne. Siedziałam tam zapatrzona w ten RAJ ponad 1 godzinę i nie chciało mi się wstać i odejść. Cisza, spokój, szczęście. Na plaży muszle wielkości pięści dorosłego człowieka, różnych kształtów. Byłam na Fuercie w czerwcu 2011 r. przez 3 tygodnie.
    Wrócę tam na pewno. Pozdrawiam wszystkich czytających. Elżbieta.

    OdpowiedzUsuń
  5. Tak, to prawda, plaża w Coralejo jest niesamowita!

    OdpowiedzUsuń
  6. byłem na Fuercie tydzień temu, obrazy, obrazy ,widzę wszystko , i miłość do tego skrawka Ziemi pozostała, wrócę tam na pewno, pozdrawiam serdecznie ajku

    OdpowiedzUsuń

TOP