12.10.10

Algarve. Na wschód - Faro

Kto normalny wstaje w czasie urlopu o 5.50 rano? Ja :) Jadąc daleko na wschód, my, panienki z zachodu zostałyśmy zgarnięte spod hotelu tuż po 7. Uświadomiłam sobie, że to już coraz bliżej końca... I że chyba po raz ostatni przejadę dziś mostem nad rzeką Arade. Odpędziłam złe myśli i zaczęłam czytać w przewodniku o Faro, w kierunku którego zmierzałyśmy. 
A potem poszłam spać. Obudziłam się dwie godziny później, już w Faro. Stolica regionu Algarve przywitała nas pięknym słońcem. Ponieważ jest tu lotnisko, od pierwszych chwil obserwowałyśmy przelatujące nisko i lądujące samoloty.
Smutno zrobiło mi się na sercu. Wyraźnie poczułam, że start czeka też nas, kolejnego dnia. Ale póki co... trzeba wykorzystać czas, który jeszcze pozostał!
Mogłyśmy włóczyć się z grupą, ale to zdecydowanie nie nasze klimaty. Wycieczkę wykorzystałyśmy głównie do tego, aby zostać zawiezione tam, gdzie ciężko byłoby nam dojechać samodzielnie w zaledwie tydzień.
Godzina 9 to czas idealny na zwiedzanie starej części Faro. Mało ludzi, miasto spokojnie budzące się do życia. Ciche, nastrojowe zakamarki. To świetne miejsce dla "łazików", chcących odkryć każdą uliczkę, każdy  kwiat, każdy kąt. Ja uwielbiam tak plątać się bez celu. Odnajdywać wyjątkowe miejsca, obdrapane budynki, kolorowe niespodzianki.
Takie jak ta - w jednej z ulic spotkałam miłego Pana. Niestety płaski i namalowany na ścianie, ale  za to jaki elegancki!
Ja, pusta ulica, a w tle - brama wyjściowa ze Starego Miasta. Kolorowa uliczka. Trochę obdrapana, nieco zniszczona.
A tu... Ria Formosa. W Faro zaczyna się rezerwat tej rzeki. Szczególnie z nieba widok zapiera dech... Wystarczy opuścić mury Starego Miasta, aby zetknąć się z terenami Parku Naturalnego. Są tu wysepki, torfowiska, bagna i laguny. I mnóstwo gatunków ptaków. Warto wykupić rejs lub wynająć łódkę, popłynąć na plażę, aby odpocząć lub obserwować zwierzęta. Mam nadzieję, że kiedyś będę miała okazję to zobaczyć! Z Faro ruszyliśmy dalej w kierunku Olhao.

7 komentarzy:

  1. wow ale ciekawe miejsce. Najbardziej wkurza mnie to że nie wszędzie można robić zdjęcia. I jak to potem zapamietać i wracać do wspomnień bez fotografi. brr.

    OdpowiedzUsuń
  2. też mnie wkurzaja te zakazy...
    Ładna seria :)
    ...i narobiłaś mi smaka na tego tuńczyka :P

    OdpowiedzUsuń
  3. Co do tuńczyka-mam mieszane uczucia:) ale "kaflowy" kościół piękny, a o figach więcej proszę nie pisz:))) nie jadłam w tym roku więc slinka mi cieknie na samą myśl

    OdpowiedzUsuń
  4. Ten kościółek mnie zachwycił :)Azulejos są wspaniałe i bardzo bym chciała zobaczyć je na żywo. I te stragany.. wszystko co lubię :)
    piękne widoki :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Zeżarłam oczami ten stragan z owocami!!

    Piękne miejsca i ciekawie opisane:)

    OdpowiedzUsuń
  6. A ten kosciol wykafelkowany - to chyba cudo!

    OdpowiedzUsuń

TOP