13.10.10

Algarve. W drodze do Taviry

Prosto z Faro pojechaliśmy do Almancil. To malutka wioska z kościołem, który rzucił mnie na kolana. Niewielki, z zewnątrz skromny i nierzucający się w oczy. Weszłam do środka i oniemiałam. W całości pokryty płytkami azulejos jest po prostu zjawiskowy. Ponieważ w środku nie można robić zdjęć, muszę odesłać Was do wyszukiwarki Google
Tuż po południu dojechaliśmy do miasta Olhão. Jest to największy port rybacki Algarve i ośrodek przetwórstwa ryb i owoców morza. Mieliśmy tam zaplanowaną przerwę na lunch i okazję do skosztowania ogromnego, grillowanego tuńczyka.
U tej pani kupiłyśmy absolutnie wyjątkowe, soczyste, dojrzałe figi! Kocham figi! Były słodkie, mokre, sok ściekał nam po palcach. Tak dobrych fig jak w Portugalii nie jadłam w żadnym innym kraju.
Czas wolny wykorzystałyśmy na krótki spacer po porcie i drobne zakupy - poza owocami kupiłyśmy też pocztówki i magnesy. 
A później już jechaliśmy prosto do Taviry. Widoki za oknem były o wiele ciekawsze niż w środkowej części wybrzeża. Wschód nie jest tak komercyjny, można podziwiać prawdziwe Algarve, nieskażone masową turystyką. 
W tej części kraju dużo jest pustych przestrzeni, pól, łąk, małych domów z zadbanymi ogródkami. Jest spokojnie i malowniczo. 
Przed domami stoją stare samochody, suszy się pranie, a całe rodziny siedzą na zewnątrz jedząc i rozmawiając. Mijaliśmy też kilka małych manufaktur z lokalnym rękodziełem.

15 komentarzy:

  1. No ślicznie!
    Niebo rzeczywiście cudownie błękitne :D
    A co do miejsc,które pokazałaś,to wszystkie PIĘKNE,bez wyjątku.
    Widzę się na tym tarasiku z filiżanką espresso :)

    Miłego dnia.

    OdpowiedzUsuń
  2. Mi też podobają się te południowe tabliczki, u nas jednak nie ma co liczyć na taką dbałość o detal. a tak prawdę mówiąc to i tu miasto wymiera w niedzielne popołudnie-nie raz dało się to zaobserwować, czyżby zalążek sjesty:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Miejsce urocze, nawet ten obdarty tynk na budynkach mi się podoba, a co do zmęczenia to rozumiem absolutnie! tyle dni pod rząd bez odpoczynku potrafi doprowadzić do rezygnacji ze wszystkiego, w moim przypadku objawia się to jeszcze w gorszy sposób - bo zaczynają mnie irytować ludzie, szczególnie Ci z którymi przyjechałam i spędzam prawie 24h na dobę. okropne. chwila wytchnienia musi być.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ojej znowu urocze miasteczko, piekne i przypomina mi troche Capri! Tez biale domy i te tabliczki ceramiczne!
    Cudowna miejscowosc!

    OdpowiedzUsuń
  5. Dziękuję Wam i ze smutkiem zbliżam się do końca urlopu... :(

    OdpowiedzUsuń
  6. Oj, oj, Portugalia nie ucieknie, pewnie niedługo znów tu zawitasz ;)

    A w ogóle to strasznie podobają mi się Twoje zdjęcia z Algave! A już szczególnie to ostatnie. Używałaś jakiegoś filtra? Próbowałam też podejrzeć EXIF ale się nie da :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Dzięki, Ewa :) Pewnie, że zawitam, nie może być inaczej :) Ale pewnie jak zwykle wyżej niż na południe :)

    Nie, nie używam żadnych specjalnych bajerów :) Mam lustrzankę NIKON D60 z mocno przeciętnym obiektywem i tak naprawdę to używam tylko gotowych funkcji (krajobraz, portret itd).

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo zauroczyłaś mnie tym miasteczkiem.. ta woda przypomniała mi o moim pięknym Mogan.. postaram się tam wybrać. urocze fotki :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ajka, czy znasz warszawską restaurację Portucale na Mokotowie?

    OdpowiedzUsuń
  10. Jasne, że znam :-) Co prawda zmienili lokal (byli naprzeciwko basenu, a teraz są chyba w basenie ;)). Ładnie, schludnie, sympatycznie, dość drogo. Kuchnia typowo portugalska, spore porcje. Smaczne desery. Nie bywam tam, bo mnie kuchnia portugalska średnio kręci, a ryby można zjeść gdzie indziej taniej, ale jak byłam było smacznie. Generalnie polecam.

    OdpowiedzUsuń
  11. Dzięki, kupiłam tam kupon zniżkowy na Gruponie więc w najbliższym czasie się przekonam, co to i czym się to je:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ajko, piękne zdjęcia.
    A wiesz, że mam u siebie na ścianie fragment być może tego samego domu z odpadającym tynkiem, pod którym stoi rower? Być może to ten dom a może któryś sąsiedni, kto wie. Ale i tak jest to dla mnie niesamowite, te same miejsca, te same budynki...
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  13. Yba też tak czasem mam, że jak widzę u kogoś miejsce, które dobrze wspominam to... aż się ciepło w sercu robi, nie?

    OdpowiedzUsuń
  14. a ja polecam wszystkim Faro...z cudowną plażą Praia de Faro,lotnisko w które "wcisnął się" rezerwat ptaków, ..Tavira skąd można dopłynąć stateczkiem do najpiękniejszej piaszczystej plaży z największym polem namiotowym w Europie....no i oczywiście Lagos :)

    OdpowiedzUsuń

TOP