10.10.10

Algarve. Zachód słońca na Praia da Rocha

Ten wieczór miałyśmy spędzić w pokoju, jeść owoce i nie robić nic. W krótkich gatkach i t-shircie siedziałam grzecznie na balkonie. Widok miałyśmy wyborny - na brzydkie apartamentowce, ulicę i parking. Dzień wcześniej pogodziłam się z tym, że zachód słońca na Praia da Rocha nie jest mi pisany, bo wieczorami robiło się dość pochmurno. Tego dnia było tak samo, ale ... w pewnym momencie niebo zrobiło się lekko pomarańczowe. Wybiegłam z hotelu prosto do ogrodu, spojrzałam w kierunku plaży i nadzieja wróciła!
Po schodach zbiegłam w takim tempie, że prawie zgubiłam buty.  Gdy stanęłam stopami na miękkim piasku i rozejrzałam się dookoła, z wrażenia odebrało mi mowę. Na taki zachód czekałam! Jakby szczęścia było mało, na plaży nie było nikogo! Byłam ja. Mewy. Słońce. Ocean. Piasek. Skały. Chwila Idealna.
Mewy w końcu odleciały. Usiadłam. Wstałam. Czekałam. A niebo robiło się coraz piękniejsze. Soczysty pomarańcz przechodził w czyste złoto i idealnie zlewał się z błękitem. Błękit przechodził w granat wymieszany z bielą, a złoto zaczynało przybierać odcienie różu.
Spektakularne show w wykonaniu Matki Natury i ja, jako jedyny widz. Dopiero po ponad 15 minutach dostrzegłam w oddali jakąś parę.
Stałam tam i myślałam sobie, że być może jestem sentymentalnym babskiem, ale dla takich chwil jak ta naprawdę warto żyć i czekać na nie bez końca.
Po schodach wbiegłam równie szybko jak zbiegłam. Załapałam się jeszcze na końcówkę tego spektaklu światła nad pustą promenadą. Nie zapomnę nigdy.

5 komentarzy:

  1. przyznam, że nie takiego Faro się spodziewałam.. kilka negatywnych komentarzy i niezbyt pochlebne słowa w internecie na temat tego miasteczka sprawiły, że chciałam omijać je szerokim łukiem.. a tu u Ciebie.. jest klimacik :)
    myślę, że warto czasami dać się ponieść (nie zwiedzać z napiętym planem tego co polecają, np. przewodniki).. iść przed siebie i odkrywać "swoje" zakątki :)
    podoba mi się "Twoje" Faro :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Kolorowo, z chęcią wyruszyłabym na obserwację przyrody

    OdpowiedzUsuń
  3. I znów od samego rana zachwycasz zdjęciami :)
    Podoba mi się to kwitnące drzewo na 5 zdjęciu i uliczki...cudo!

    OdpowiedzUsuń
  4. Wszystkie miejsca zachwycajace, ale jakos prawie pustawo wszedzie, czyby pora wczesna, czy tam tak zawsze?

    Ciekawi mnie, gdzie sie w kolejna podroz marzen wybierzesz, pewnie niedlugo!

    OdpowiedzUsuń
  5. olivia - każde miejsce łatwo skrytykować (co ludzie robią niestety najchętniej), ale wystarczy poszukać... wszędzie jest coś pięknego!

    Ola - ja tez bym wyruszyła!

    Espresso, wildrose - dziękuję. Było ok 9 w sobotę, więc miasto spało, ale to mi odpowiada, tłumy akceptuję tylko w Londynie ;)

    A kolejna podróż marzeń... Hmm Portugalia jest dla mnie drugim, nieoficjalnym domem i powroty do niej traktuję jako coś zupełnie innego niż wyjazdy w inne miejsca. Póki co, pewnie na dłużej nigdzie z wielu przyczyn. Ale w listopadzie czeka na mnie zimowy, weekendowy Londyn :)

    OdpowiedzUsuń

TOP