24.11.10

Spotkajmy się w Regent's Park!

Londyn jest miastem tak dużym, że czuję się w nim jak krasnal. Tłok, ścisk, korki, ciągły pośpiech. Dlatego doceniam fakt, że w Londynie jest tak dużo parków. Osiem z nich zaliczanych jest do grona Royal Parks of London. Kiedyś służyły rodzinie królewskiej do polowań, dziś są otwarte dla mieszkańców.
Moim faworytem jest Regent's Park. Zakochałam się w nim kilka lat temu. Położony w mojej ulubionej okolicy, między Great Portland, a Camden Town zajmuje blisko 200 ha. Zaprojektował go John Nash, ceniony architekt i zwolennik ogrodów w stylu angielskim.
To idealne miejsce na randkę, romantyczne aż do bólu. Ale nie tylko - można spacerować, siedzieć na trawie, grać na jednym z kilku boisk, biegać. I podziwiać zadbane kwiatki, rabatki, roślinki. W Regent's Park jest mnóstwo fontann, myślę, że ciężko byłoby je wszystkie zliczyć. Jest amfiteatr, gdzie w letnie wieczory wystawiane są sztuki Szekspira.
Po terenie biegają dziesiątki uroczych, zwinnych wiewiórek - co ciekawe, szarych. Spodziewałam się, że o tej porze roku park będzie całkowicie łysy i smutny. Pomyliłam się i bardzo pozytywnie zaskoczyłam. Znalazłam w nim jarzębinę, kolorowe liście i róże w ogrodzie Queen Mary's.
W Regent's Park jest kilka mniejszych stawów i jeden duży, po którym latem pływają łódki. Wszystkie są otoczone drzewami, wiszącymi kwiatami. 
Widziałyśmy mnóstwo ptactwa, m.in. czarne łabędzie. Pływały zadowolone, nie zwracając uwagi na nasze zaskoczenie.
Jest sporo mostków, a także poukrywanych wśród krzewów wodospadów. 
 Słychać tylko szum... a jego źródło należy odszukać samodzielnie! :) 
Każdy, kto oglądał "Nothing Hill" na pewno pamięta scenę, gdy Anna i William "włamują się" do niewielkiego, prywatnego ogrodu, w którym stoi samotna ławka z dedykacją. Tutaj jest ich kilkadziesiąt, czekają spokojnie, aż ktoś zechce usiąść. 
     A siadając, przeczyta, co ktoś komuś chciał powiedzieć. Ale może nie zdążył i bardzo tego żałuje?
Latem jest tu dużo ludzi. Siedzą, leżą, odpoczywają, rozmawiają, czytają książki. Jesienią - dosłownie garstka, pomimo weekendu. Puste, zielone, ogromne przestrzenie.
To pozwala złapać dystans do miasta w którym się mieszka. Myślę, że życie w Londynie nie jest łatwe. Ale dzięki parkom, takim jak Regent's musi być przyjemniejsze. Spotkajmy się w Regent's Park! Jestem chętna, zawsze. 

9 komentarzy:

  1. Miejsce jak z romantycznej komedii :)
    Jest w nim wszystko co najpiękniejsze,bo miło się wypoczywało.Super!

    OdpowiedzUsuń
  2. Tutaj w Dublinie też jest taki park do którego ucieka się na chwilę relaxu, sportu. Takie parki w dużych miastach to świetna sprawa :)
    Piękne i romantyczne zakamarki uchwyciłaś :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nooo nie, moj ulubiony londynski park! Pamietam jak bylam tam na kursie jezykowym i wiele wolnych popoludni spezilam wlasnie tam, na trawce z kiscia winogron i czyms do picia i ksiazka w reku...

    Cudne miejsce!

    OdpowiedzUsuń
  4. :) Ja widzę Ewa, że 3/4 miejsc ulubionych mamy tych samych ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. piękny park i zachwyca kolorami jeszcze o tej porze roku!! miło by było się tam przespacerować

    OdpowiedzUsuń
  6. Lubię takie miejsca. Można się zrelaksować, odpocząć.

    OdpowiedzUsuń
  7. Czarny łabędź nie bocian :P
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. hahaha no oczywiście, że łabędź! I o łabędziu myślałam, ale jaja .. :)

    OdpowiedzUsuń

TOP