26.11.10

Welcome to CAMDEN TOWN!

Położona w północnej części Londynu dzielnica Camden nie jest piękna. Nie przyciąga urodą, ale oryginalnością. To raj dla wszelkich subkultur, bo im dziwniej wyglądasz, tym lepiej! Camden to przede wszystkim Camden Market.
Otwarty praktycznie cały rok, na świeżym (teraz zimnym) powietrzu. Można kupić  ciuchy (zwykłe i baaaardzo niezwykłe), buty, chusty, biżuterię itp gadżety. Główna ulica pełna jest bardzo osobliwych sklepów, które przykuwają uwagę i przyciągają tłumy.
Znajdziemy tu dość popularne firmy jak ALDO czy Boots, ale także sklepy tematyczne, dla konkretnych grup (najwięcej chyba rzuca się w oczy punków).
 Ilość bodźców zarówno wzrokowych jak i dźwiękowych jest zastraszająca :)
Część wieczornego życia koncentruje się przy Regent's Canal. Pięknie wygląda on latem, gdy otacza go dużo zieleni.
 Lubię patrzeć na barki, na ludzi jedzących na ulicy tanią chińszczyznę.
 Wieczorami włączone światła pięknie podkreślają urok tego miejsca. 
Część stoisk usytuowana jest w starym, kamiennym budynku. To właśnie tutaj w 2008 roku wybuchł pożar. Spłonęło większość straganów.
Podejrzewano podpalenie, ale szczerze mówiąc nie wiem na czym stanęło. Dziś po tamtych wydarzeniach nie ma nawet śladu.
W zewnętrznej części prosperują liczne knajpki, puby i kawiarnie. W weekendowe wieczory ciężko załapać się na wolne miejsce siedzące lub stojące. Camden jest miejscem do którego zawsze będę chętnie wracać. W zeszłym roku miałam możliwość mieszkać tam przez kilka dni i chłonąć atmosferę.
Jest naprawdę niesamowita. Tam absolutnie nikt nie przejmuje się tym, co sądzą o nim inni. To taki mały egzamin z tolerancji. 

8 komentarzy:

  1. oj tak, bardzo pozytywne :) Acz nie ulubione ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. ciekawe miejsce, ale Londyn jest u mnie na dole listy więc chętnie o nim czytam i podziwiam fotki :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja też Olivia nie wybierałam się do Londynu wcale :) Poleciałam po raz pierwszy, bo musiałam.
    Jak już kiedyś pisałam, w pierwszej chwili bardzo go nie lubiłam... Ale szybko zmieniłam zdanie :)
    Jeśli uda mi się upolować tani bilet to może w tym roku wpadnę do Dublina :) Bardzo bym chciała!

    OdpowiedzUsuń
  4. O, a ja jakoś polubiłam Londyn od początku. Wydawał się taki przyjazny i otwarty. Ale ja to tam byłam 10 lat temu... rany, jak to dawno już!

    OdpowiedzUsuń
  5. A ja jakoś nie mogłam, strasznie mnie odrzucił i przytłoczył w pierwszej chwili... Ale poznawałam go oczami kogoś, kto go kochał jeszcze w nim nawet nie będąc i chyba udzielił mi się jego entuzjazm :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Mnie akurat o wiele bardziej zaczarowalo Brick Lane, Camden bylo dla mnie na wskros komercyjne, taka "innosc na sprzedaz", tysiace turystow i zero autentycznosci, ale przyznaje, nie spedzilam tam kilku dni, a tylko polowe jednego. Zreszta nie mowie wcale, ze mam racje, tylko tak to wtedy odczulam.
    Co do Londynu, sama wiesz, jak sie w nim zakochalam. Jakos nie wpadlam wczesniej na to, zeby sie do niego wybrac, a jak juz wpadlam, to wpadlam. Na amen!

    OdpowiedzUsuń
  7. Camden być może jest na sprzedaż, ale i tak mi się tam podobało.
    Podróże w przystępnej formie

    OdpowiedzUsuń

TOP