1.12.10

Polecany film - "London River"

7 lipca 2005 roku świat po raz kolejny wstrzymał oddech. W trzech pociągach londyńskiego metra i jednym autobusie wybuchły bomby. Zginęło blisko 60 osób, a kilkaset zostało poważnie rannych. Do zamachów przyznała się Tajna Grupa Dżihadu Al-Kaidy w Europie. Ogłosili, że jest to zemsta za udział Wielkiej Brytanii w akcjach zbrojnych w Iraku i Afganistanie, a przy okazji ostrzeżenie. Zażądano natychmiastowego wycofania wojsk, strasząc kolejnymi atakami. 
W zeszły weekend grupa ludzi zorganizowała w Londynie akcję pod hasłem Sprowadźcie naszych żołnierzy do domu. Demonstracja w Hyde Parku, następnie marsz przez Trafalgar Square aż pod Westminster. Tam zastałyśmy ich w niedzielę. Co z tego wyniknie? Pewnie nic.
O terroryźmie powstaje ostatnio wiele filmów. Z dobrymi efektami i bardzo słabą treścią. Skoro poruszyłam ten temat, chciałabym polecić Wam jeden, według mnie godny uwagi. Miałam okazję zobaczyć go na Warszawskim Festiwalu Filmowym i wbił mnie w fotel - swoją prostotą i pięknym przekazem. "London River" to opowieść o kobiecie z prowincji, której córka mieszka od jakiegoś czasu w Londynie. A także opowieść o mężczyźnie, który wiele lat wcześniej wyjechał do Francji zostawiając w Anglii syna i od tamtego czasu nie widział, ale chciałby zobaczyć. Jest to opowieść o dwójce zupełnie różnych ludzi, których połączy ta sama tragedia - zamachy w Londynie.
Kiedy drogi Matki i Ojca się przetną, już nic nie będzie takie, jak było wcześniej. Dla mnie terroryzm jest tu tylko tłem. To film o tym, że być może każdy z nas będzie musiał kiedyś stawić czoło swoimi największym obawom, uprzedzeniom i lękom. I o tym, jak pozorne i niepełne bywają nasze relacje z bliskimi. Wydaje nam się, że dobrze ich znamy, że wszystko o nich wiemy. A jeśli okaże się, że tak naprawdę nie wiemy o nich nic? Co wtedy będziemy czuć? Kto poda nam pomocną dłoń, gdy będziemy jej potrzebować?
Dla mnie "London River" to opowieść o przełamywaniu własnych barier. O tym, że zdarzają się w życiu sytuacje, które wymuszą na nas przewartościowanie wszystkiego. Piękna, zaskakująca, świetnie zagrana historia, która zmusza do myślenia. Warto zobaczyć!

3 komentarze:

  1. This part of London is one of my favorites. Beautiful and interesting entry. Greetings.

    OdpowiedzUsuń
  2. Elena, I also like this part, but this is not one of my favorites. I suppose You don't upderstand Polish language ;)
    I wrote about the London bombings in 2005. As I was in London a week ago there was a manifestation - people want British troops to come back from Iraq and Afghanistan. In addition, I have recommended the film "London River," which tells the beautiful story of two people who meet because of this terrorist attack.
    Greetings and I'm still watching Your photos, even if I can not comment it any more :(

    OdpowiedzUsuń
  3. Witam serdecznie! widze wspaniałe zdjecia z mojej ukochanej Portugalii ! Wspaniała galeria
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

TOP