28.1.11

Haga zimowym popołudniem

O ile Rotterdam nie zrobił na mnie szczególnego wrażenia, to Haga podobała mi się bardzo. Byłyśmy tam zaledwie 3 godziny, więc nie poznałam jej dobrze, ale i tak ciepło wspominam. Była miłą odmianą po surowym, nieco chłodnym wizualnie Rotterdamie.
Starsza część Hagi jest bardzo klimatyczna. Proste kamienice, wąskie uliczki, ładne sklepiki. Jest też to, czego nie widziałam za wiele w Rotterdamie - kawiarenki, małe lokale, eleganckie restauracje.
Ponieważ dzień był wyjątkowo ciepły, wiele osób spędzało go na zewnątrz. Na rowerach, w knajpach, czytając książki lub po prostu spacerując bez pośpiechu.
 Trafiłyśmy nawet na mały targ, gdzie można było kupić używane książki.
Ponieważ zupełnie nie znam języka, poprzestałam na oglądaniu i robieniu zdjęć.
  Na ulicach ciągle unosił się klimat minionych świąt, trafiałyśmy na choinki i ozdoby.
Jak na kobiety przystało, nie mogłyśmy odmówić sobie małych babskich przyjemności. Jakich? Wyszukiwania rowerów z ozdobami (kwiatki!) i zapoznania się z ofertą wyprzedaży :)
 Co do rowerów, to słowo ROWER jest chyba synonimem słowa HOLANDIA.
 Jest ich tak dużo, a przy tym są tak ładne i stylowe, że można dostać oczopląsu.
Jeśli miałabym kiedyś wrócić do Holandii to głównie po to, aby zobaczyć Amsterdam. I może holenderską wieś w trakcie rozkwitu moich ukochanych tulipanów?

4 komentarze:

  1. A ja jakoś nie umiem się przekonać do jazdy zimą na rowerze. Jak widać - można :))))

    OdpowiedzUsuń
  2. W centrum nie byłam.
    Skierowałam się na plażę i miło wspominam ten pobyt:)
    Chciałabym kiedyś zobaczyć Holandię wiosna,usłaną tulipanami :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Fascynują mnie te rowery, nawet zimową porą jest ich dużo. Myślę, że właśnie na rowerze chciałbym zwiedzać to miasto. Ze zdjęć i opisu wyglada na urokliwe.
    Pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. A oni jeżdżą jakby była wiosna lub lato a nie środek zimy, dziesiątki rowerów, wszędzie. Super, że im się chce, zazdroszczę. Ale prawda jest taka, że ścieżki mają lepiej odśnieżone niż chodniki. No i ścieżek mają dziesiątki kilometrów...

    Ja nie byłam na plaży i żałuję, bo jak na zdjęciach znajomych zobaczyłam jakiego rozmiaru leżały na niej muszle, to myślałam, że się przekręcę z zazdrości!

    OdpowiedzUsuń

TOP