17.2.11

Park Güell w Barcelonie cz. II

Wracamy dziś do Parku Güell. Słynna ławka z ostatniego wpisu położona jest w górnej jego części, na tarasie widokowym. Tuż pod nim znajduje się piękna i rozległa sala kolumnowa, której nie sfotografowałam. Stało tam kilkunastu sprzedawców i dwa razy więcej turystów. Dla chętnych - jej zdjęcia tutaj. Od kolumn prowadzą schody w kierunku kolejnych symboli parku. Pierwszym jest kamienny pępek. Jakkolwiek dziwnie to brzmi, owy pępek umieszczony w "statywie" według informacji z przewodnika* może nawiązywać do wyroczni delfickiej (grecy uważali sanktuarium za pępek świata - źródło).
Kilka kroków dalej spotykamy kolorową salamandrę. Znaną też jako mozaikowy smok. Wokół niej zawsze kłębi się tłum. Większość osób wkłada bidulce dłoń do pyska. Ja nie próbowałam, zawsze się boję, że w końcu się zezłości i mocno ugryzie akurat mnie :)
Znacznie bardziej lubię węża. Mniej popularny, a wcale nie gorszej urody. Nie wiedziałam, że to wąż. Wyczytałam to w kupionej w Barcelonie książeczce o Gaudim*. Jego głowa otoczona jest owocami eukaliptusa - są to dwa symbole zdrowia i medycyny*.
U Gaudiego niesamowite jest zamiłowanie do szczegółu. Wszystko jest perfekcyjne. Każdy mały kafelek, każdy szczegół, dachy, balkony, pojedyncze ściany, kraty w oknach.
Położone najniżej domki (widoczne na pierwszym zdjęciu) wyglądają jak z bajki. Takiej dla grzecznych dzieci. Asymetryczne, falujące, pełne oryginalnych detali.
W jednym z budynków uwagę zwraca wysoka, wąska wieża zakończona krzyżem. W drugim dach, którego kominy wyglądają jak wielkie grzyby. Jego architektura ma symbolizować połączenie ze światem magii i baśni, krainą druidów i szamanów, a także gnomów i czarownic*. Wyobraźnia Gaudiego pracowała chyba na pełnych obrotach.
Między budynkami znajduje się główna brama do parku. Wejść nią to jak zacząć obiad od deseru. Ja wolę górne wejście, przejście zieloną częścią parku, odpoczynek na zakręconej ławce. Potem dopiero zejście do sali pełnej kolumn i odkrywanie smoka oraz jego towarzyszy. Które wejście wybierzecie - zależy od Was. Ale Park Güell w swoim życiu odwiedzić musicie!
--------------------------------------------------------------------------------------
* owe teorie pochodzą z kupionej w Barcelonie książki "GAUDI - Introduction to his archeticture"
tekst: Juan-Eduardo Cirlot,  zdjęcia: Pete Vivas, Ricard Pla / wyd. Triangle Postals

8 komentarzy:

  1. Pamiętam tę salamandrę. Nie wkładałam jej dłoni do buzi, ale usiadłam przy niej i zrobiłam sobie bardzo fajne zdjęcie. Pamiętam, że byłam zachwycona tym parkiem :)

    OdpowiedzUsuń
  2. trochę węża nie przypomina, rzeczywiście:)

    OdpowiedzUsuń
  3. bellissimoooo!!!
    quanti ricordi, grazieeee!

    OdpowiedzUsuń
  4. No to mamy bajeczny swiat, w ktorym z pewnoscia cudownie sie spedza czas!
    Ja tez tam chce, jak najszybciej!!!

    OdpowiedzUsuń
  5. Ewa - myślałam, że nie byłaś w B arcelonie, coś mi się pokręciło :)

    Ola - u Gaudiego wszystko jest troszkę...inne ;)

    wildrose - w drogę, planować wakacje! :) Może ryanair i wizzair dalej mają promocje :)

    Chiara - thanks :)

    Hemera - nooo

    OdpowiedzUsuń
  6. Byłam. Wieki temu i tylko jeden dzień, ale byłam ;)

    OdpowiedzUsuń

TOP