26.4.11

Deszczowy Rzym

Mało pokazywałam dotąd Rzymu. Bo szczerze mówiąc, nie mam wielu zdjęć. Pogoda była kiepska, ściana deszczu od rana do nocy. A my mokre i zmarznięte, zupełnie nieprzygotowane... Pierwszy raz kupowałam wyjazdową, marcową wyprawkę - czapka, rękawiczki, parasolka. 
Większość zdjęć wręcz pachnie deszczem i wilgocią. Jakoś źle mi się kojarzą. Oczywiście pogoda nie przeszkodziła nam w nałogowej wręcz konsumpcji włoskich lodów. W końcu pogoda barowa zobowiązuje :) 
Mam nadzieję, że uda mi się kiedyś wrócić do Rzymu i zwiedzić go w bardziej sprzyjających warunkach i z lepszym nastawieniem. W porządniejszych butach niż tanie, szmaciane, przemoczone baleriny.
Nie chciałabym jednak opowiadać Wam o Rzymie. Za mało go poznałam. Nasze zwiedzanie ograniczało się do poszukiwań kolejnego miejsca, gdzie można się ogrzać i napić czegoś ciepłego. I na chwilę zdjąć mokre rzeczy.
Większość turystów pogoda zaskoczyła, bo prawie wszyscy paradowali z chińskimi parasolkami sprzedawanymi po 5-7 EUR. Jednorazowymi, rzecz jasna :) Kilka deszczowych kadrów. Teraz, kiedy w Polsce już słońce i przyjemna wiosna, mogę się nimi z Wami podzielić.
To miasto jest bardzo jasne i pełne pastelowych odcieni.  Mimo brzydkiej pogody nie było ciemno, a kolory ścian poprawiały humor
Mieszkańcom pogoda chyba nie przeszkadzała.  Nam utrudniła zwiedzanie, no ale co możemy zrobić? :) Przynajmniej po powrocie ładnie niepogoda wygląda na wszystkich fotografiach.

12 komentarzy:

  1. Ale zobacz, chociaż te parasole są ładnie kolorowe :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jedyne pocieszenie,to takie,że nie tylko my mamy takie dłuuugie,deszczowe,zimne dni :)
    ...Ale zwiedzania w taką pogodę nie zazdroszczę :(

    OdpowiedzUsuń
  3. i tak Rzym jest piękny, nawet w deszczu...:)

    OdpowiedzUsuń
  4. miasta w deszczu jednak tracą część swojego uroku, Barcelona deszczowa dla mnie jest szara i nijaka...a słońce jakoś wydobywa blask każdego miejsca. a może są jakieś miasta, które w deszczu zyskują...hmmm, znacie jakieś piękne deszczowe miasta? ;P

    OdpowiedzUsuń
  5. @Kasia: zdecydowanie Santiago de Compostela! granitowe fasady budynków lśnią się cudnie i niedługo potem zaczynają obrastać wielokolorowym mchem. Z fikuśnych gargulców leje się woda na równie błyszczący chodnik...Katedra w Santiago poraża pięknem właśnie między innymi za...kolorowy mech który go porasta.

    Ale tak w ogóle...wolę zwiedzać w słońcu:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Miło zajrzeć tu chociaż na chwilkę :) Widzę troszkę zmian i nowego bloga :)Już wkrótce będę nadrabiać zaległości :)

    OdpowiedzUsuń
  7. No niestety, pogoda jest bardzo ważna. W Porto także dopadł mnie kosmiczny deszcz przez cały pobyt. Moja mama ostatni tydzień spędziła na Costa de la Luz - lało non stop...

    Santiago, ah Santiago, marzy mi się po cichu od dawna.

    Olivia - cieszę się, że wróciłaś :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Deszczowy czy nie Rzym zawsze powala na kolana :-)
    Nie zazdroszczę jednak wam tego marznięcia. Brrr.

    OdpowiedzUsuń
  9. Mnie nie powalił i to ani trochę :) Ale mogę nie być obiektywna w związku z powyższym

    OdpowiedzUsuń
  10. bardzo, bardzo deszczowe zdjęcia, choć las kolorowych "made in china" parasoli wygląda ciekawie na tle zabytków

    OdpowiedzUsuń
  11. To prawda, ze deszcz odbiera urok miastom, ktore w sloncu sa piekniejsze, ale taki urok wiosny i jesieni w Italii. Pora deszczowa jest dluga i nawet w maju trafialy sie takie dni, jak Twoj, ze w strugach deszczu zwiedzalam tzw. Wille Hadriana pod Tivoli. Do dzisiaj pamietam jak przemoklam :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ale zdjęcia z kolorowymi parasolami bardzo fajne, nawet jeśli to jednorazowe parasole :)

    OdpowiedzUsuń

TOP