17.4.11

Jak ze snu. Casa Batlló w Barcelonie

Passeig de Gràcia - tę ulicę zna każdy, kto lubi projekty Antoniego Gaudiego. Pod numerem 43 znajduje się jeden z jego słynnych budynków - Casa Batlló. Wzniesiony w latach 1875–1877 został przez niego przebudowany pomiędzy 1904 a 1906 rokiem na zamówienie przedsiębiorcy, Josepa Batlló Casanovas.
Fasada budynku nabrała zupełnie nowego charakteru. Gaudi postawił na delikatne, opływowe kształty. Wszystko zdaje się falować, płynąć. Mozaikowa, barwna elewacja i wyraziste lustra-szyby wyglądają różnie w zależności od kąta padania i nasilenia promieni słonecznych.
Mieszkańcy Barcelony nie kryli zdziwienia na widok zmian, jakie zaszły w Casa Batlló. Wiele lat zajęło ludziom docenienie pomysłów architekta. Budynek ten ma 7 poziomów. Na najniższym znajduje się m.in. niewielkie, przepięknie zagospodarowane podwórko, pełne kolorowych elementów.
Stojąc na podwórku trzeba także spojrzeć w górę. Tylna część fasady została odrestaurowana z wielką fantazją. Wzrok przykuwa falujący balkon, nieregularne linie dachu i wielobarwne elementy ozdobne.
Na podwórko prowadzą te drzwi. Absolutnie niesamowite. Jak zresztą całe wnętrze. Proste, ale pełne odniesień do natury i występującej w niej kształtów. Płynne, wijące się, chwilami niemalże ruchome.
Ciepłe kolory poszczególnych pięter idealnie harmonizują z oryginalnymi, pięknymi  meblami  i wykończeniami wykonanymi z drewna dębowego.
Klatkę charakteryzują chłodne kolory - biel, różne odcienie niebieskiego. Znajdują się na niej schody, którymi możemy dotrzeć na sam szczyt.
Na klatce szczególnie podobały mi się elementy z nierównego szkła, dzięki któremu wszystko nabierało jeszcze bardziej ruchomych kształtów. Kilka minut siedziałam na schodach i patrzyłam przez szybę na kafelki na ścianie, ozdobną poręcz. Czułam się trochę jak w akwarium pełnym wody.
Poniżej - ściany górnego pietra, tuż przy wyjściu prowadzącym na dach. No właśnie - dach. W tym Antoni Gaudi jest chyba niezastąpiony.
Wychodząc na niego wpadamy po raz kolejny w świat bajek i elfów. Świat, za którym większość z nas tęskni od czasów dzieciństwa.
Świat, w którym nie ma niemożliwego, a budynki lepi się z ciastoliny. Rzeźbione kominy pokryte są ceramiką i malowanym szkłem. Są cudownie asymetryczne, delikatne. Wyglądają jak krasnale. 
Wykończenia dachu są efektem współpracy Gaudiego z katalońskim architektem Josepem Maria Jujol (pracowali razem przy wielu projektach).
Można zrobić kilkanaście zdjęć tego samego elementu, pochodząc do niego z różnej strony i gwarantuję, że zawsze efekt będzie inny!
 Poniżej - kolorowe wejście prowadzące do jednego z wielu pomieszczeń.
Duża część dachu pokryta jest czymś, na kształt łusek. Opływowych, bardzo zgrabnych, w pastelowych odcieniach różu, fioletu i niebieskiego.
W budynku znajduje się sala, w której niestety rozładował mi się aparat. Z idealną akustyką, w której można usiąść i wsłuchać się w dźwięki wody, wylatującej z niewielkiego źródełka. Wrażenie - bezcenne. Wizytę w budynku można zakończyć w małym sklepiku z pamiątkami.
Warto odwiedzić Casa Batlló, chociaż nie będę ukrywać, że cena biletu wstępu jest porażająca - 18 EUR dla osób nie będących obywatelami Hiszpanii. Ale Gaudi i jego sztuka nie mają ceny, której nie byłoby warto zapłacić!

16 komentarzy:

  1. Popatrz, ale mnie ubiegłaś :) Miałam mamę i jej koleżankę na weekend i się wybraliśmy i do Batlló i do Pedrery i miałam relacje też za jakiś czas robić. Co za timing :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja dziś odczuwałam wielką potrzebę kolorów :)) To Ty wrzuć Pedrerę, ja ją przewiduję dopiero za dłuższy czas :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Deal :) Nie wiem, kiedy się wybiorę, bo w końcu za 2 dni na Wielkanoc do domu, a po 4dniowym zwiedzaniu siły na wyczerpaniu, ale za to dużo tematów. A u nas pogoda cudna, dachy Batlló w słońcu jeszcze bardziej kolorowe :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Pięknie, barwnie, ciepło, południowo... Takich widoków mi trzeba po zimnej Szwecji :)

    Choć w sumie nie narzekam, zimna, ale urocza ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Powiedz, że zimniej niż u nas to zrobi mi się lżej na duszy ;)
    Aga - Wesołych Świąt w domu w takim razie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. A obywatele Hiszpanii płacą mniej niż 18 EUR.? To tak tam się traktuje turystów ?
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. wspaniała architektura! Dla mnie Barcelona w zasadzie = Gaudi

    OdpowiedzUsuń
  8. ....i to własnie jest Baśń o Barcelonie.....

    OdpowiedzUsuń
  9. Wypad na Weekend - kiedy stałam w kolejce, przede mną stał chłopak z dziewczyną. Pani zapytała ich skąd są. On powiedział, że z Norwegii, ona że z Hiszpanii. Jeśli moje uszy się nie pomyliły, zapłacili 21 EUR za 2 bilety...

    OdpowiedzUsuń
  10. myślę, że gdyby mnie było na to stać, to chętnie wprowadziłbym niektóre z tych fantazyjnych elementów zdobniczych i w moim domi i w ogrodzie ... :) zwłaszcza tutaj, w Polsce!
    Przydałoby nam się trochę więcej koloru na co dzień!

    OdpowiedzUsuń
  11. Jestem pod wielkim wrażeniem. Ładne zdjęcia okrasiłaś świetnym tekstem. Chyba tak jak i Ty, siedziałbym na tej klatce schodowej i kontemplował to piękno centymetr po centymetrze. Dzięki za tę ucztę duchową.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Bajkowe !!! Czy oni oszaleli ?? Czyli moja 5-osobowa rodziana zaplacilaby prawie 100 !!!???

    OdpowiedzUsuń
  13. Dziękuję wszystkim za miłe komentarze :)

    agnicy - moim zdaniem to gruuuba przesada, tym bardziej, że owszem, dom jest piękny, ale konkretnych rzeczy do zobaczenia jest raptem kilka i całe zwiedzanie zamyka się w 30 minutach chodzenia ze słuchawkami z audioprzewodnikiem.

    OdpowiedzUsuń
  14. Tak jak obiecałam, tak zrobiłam. o Pedrera tutaj http://nunoagabarcelona.blogspot.com/2011/04/wizyta-w-kamienioomie-visit-to-quarry.html

    choć osobiście chyba Batlló bardziej mnie zachwyca. pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń

TOP