14.5.11

Sycylia - wyspa zaklęta w czasie

W swoim życiu byłam już kilkakrotnie w miejscach, w których czułam, że czas płynie dużo wolniej. Ale na Sycylii po raz pierwszy miałam wrażenie, że świat stanął w miejscu! Dosłownie, a ja razem z nim. Trudno to opisać, ale przynajmniej spróbuję.
Po trzech dniach myślałam, że jestem na wyspie już tydzień. Po tygodniu wydawało mi się, że minął miesiąc. Na Sycylii udało się zaczarować zegarki. Nikt nawet nie próbował na nie patrzeć. Praca, spokojna i leniwa była czystą przyjemnością.
Nasza pilotka Ela, najbardziej charyzmatyczna osoba, jaką ostatnio spotkałam,  uważa, że Sycylia to już nie Europa. Faktycznie, to, co rzuca się w oczy to mañana do kwadratu i bardzo silne wpływy arabskie, widoczne zarówno w architekturze i sztuce, jak też w ekstremalne powolnym trybie codzienności.
Przez dwa pierwsze dni denerwowało mnie to. Nie mogłam zrozumieć, dlaczego ktoś narzuca mi jedzenie lunchu przez 2 godziny, jeśli mam tyle do zrobienia i do zobaczenia. Bo my codziennie biegniemy. Właściwie po co i za czym? W pewnej chwili, siedząc z popołudniowym kieliszkiem wina w dłoni, czekając na kolejne z kilku dań poczułam, że to jest właśnie TO. Ta chwila. Ten spokój. Rozmowa, ludzie przy stole. 
A potem odpuściłam. Nie chciałam więcej gonić. Pewnie wiele przez to przegapiłam. Ale jeśli czułam, że potrzebuję snu, kładłam się. Gdy chciałam pobyć sama to oddalałam się. Słuchałam szumu morza i śpiewu ptaków. Uważniej patrzyłam na współuczestników. Widząc, jak bardzo się różnimy. 
Cieszę się z tej podróży. Mimo grafiku wypełnionego po brzegi miałam bardzo dużo czasu na przemyślenia. Nie zamierzam robić nic na siłę. Chcę zwolnić. Otaczać się ludźmi, którzy coś wnoszą do mojego życia. To były piękne dni. Opowiem Wam o nich na pewno.

15 komentarzy:

  1. pięknie opisałaś Sycylię, też czułam, że czas tam zwalnia :) ale Sardynia wywarła na mnie jeszcze większe wrażenia...pozdrawiam,maja

    OdpowiedzUsuń
  2. Ladnie napisalas, ja tez czulam sie na Sycylii dobrze, chociaz byly chwile, ze klelam bo skonczyla sie cywilizacja a ja (my bo podrozowalismy z rodzina) utknelismy na jakiejs drodze ktorej nawierzchnia sie nagle skonczyla... ale to byly cudowne czasy. Mysle, ze warto tam pojechac i poczuc te atmosfere, o ktorej piszesz, kompletnego poczucia braku czasu!
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. genialny opis i korespondujące z nim zdjęcia!! chyba sobie skopiuję kilka akapitów i będę czytać co jakiś czas! chyba przydałaby mi się taka podróż na Sycylię, dosłownie albo w przenośni...

    OdpowiedzUsuń
  4. no to Polska nie popisała się pogodą na Twój powrót:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Piękne przemyślenia. To jest najcenniejsze: otaczać się ważnymi ludźmi, mieć dla nich czas i czas dla siebie, żyć zgodnie z sobą i nie robić nic na siłę. Cieszę się z Twojej podróży :)
    I będę czekać na sycylijskie opowieści.

    OdpowiedzUsuń
  6. Słodkie leniuchowanie. Mimo, że raczej aktywnie spędzam wolny czas podczas wycieczek i urlopów nad naszym morzem też zapadam w błogi stan bezczynności. Jest tylko plaża i szum morza. I to wystarczy, mogę iść przed siebie kilka kilometrów lub leżeć na kocu w cieniu parasola.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. wkraj, jakie leniuchowanie :) Pracowałam od 8 do 20 :) Miałam dla siebie może ze 3h w ciągu tygodnia, więc błogi stan bezczynności jest mi tymczasowo obcy ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Twoja opowieść o Sycylii bardzo wpisuje się w ostatnie moje przemyślenia :-) I w artykuł o "slow life" w kwietniowym "Zwierciadle" :-)))

    OdpowiedzUsuń
  9. No i po co tak gonić ? Gratuluję podejścia do życia. Na pewno będzie dłuższe, zdrowsze i bez stresu ! Pozdrawiam !

    OdpowiedzUsuń
  10. piękne, Twoje słowa jak balsam na mą duszę! Właśnie ten spokój i to bycie tu, i teraz bez pośpiechu, to jest moja tęsknota!
    Życzę Ci tego spełnienia!

    OdpowiedzUsuń
  11. Masz racje, pogon jaka sobie sami narzucilismy, jest tak naprawde nie potrzebna....to za czym ganiamy, kiedys w tym ostatecznym momencie nie bedzie mialo zupelnie znaczenia. Wazne, by nauczyc sie smakowac zycie, ze wszystkimi jego detalami.Nie liczyc czasu, a usmiechy.

    OdpowiedzUsuń
  12. Jak ja Ci zazdroszczę tych podróży, a po Twoich relacjach jeszcze bardziej mam ochotę tam pojechać.

    OdpowiedzUsuń
  13. Czasami potrzebne jest takie zawieszenie. ja sobie przypomniałam, jak początkowo nie mieściło mi się w głowie, jak w Palermo nie istnieje coś takiego jak rozkład jazdy autobusów. Ale po 2 dniach przestałam się dziwić i zaczęłam chłonąć atmosferę Sycylii, tak niepodobnej do reszty Italii. pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie byłem na Sycylii ale ich sposób bycia i życia bardzo mi odpowiada...

    OdpowiedzUsuń

TOP