29.6.11

"Prowadził nas los" Kinga&Chopin

Lato 2004. Kilka dni nad polskim morzem, w moim kochanym Mikoszewie. Pamiętam, że tego dnia padał straszny deszcz i nie mogłam pójść na plażę. Sięgnęłam więc po kolorowy magazyn, usiadłam na tarasie i zaczęłam czytać. Trafiłam na artykuł, który mnie zachwycił, wzruszył, wzbudził zazdrość i podziw. Bohaterami byli Kinga i Radek, którzy kupili bilety w jedną stronę, spakowali plecaki i ruszyli w świat. To był czas, kiedy podróże zaczynały mnie interesować coraz bardziej, więc uznałam, że to ciekawy zbieg okoliczności. Co więcej, dwa dni później spotkałam Kingę w Gdańsku. Siedziała na rynku, otoczona zdjęciami z podróży i egzemplarzami książki "Prowadził nas los. Autostopem dookoła świata". Podeszłam. Kinga była bardzo miła, otwarta i uśmiechnięta. Kupiłam książkę, po czym dowiedziałam się, że wkrótce wyrusza samotnie do Afryki. Kolejne dni spędziłam na lekturze.
I podziwianiu pięknych zdjęć. Kinga i Chopin (Radek) spędzili w podróży 5 lat. Podróżowali autostopem, zwiedzali, pracowali. Poznawali ludzi (także przez Internet, gdzie na blogu opisywali regularnie swoje przygody), którzy zapraszali ich do siebie. Mapa z miejscami, które odwiedzili w czasie podróży jest naprawdę imponująca.
Ruszając z Polski mieli 583,25$ i głowy pełne marzeń. Żadnych planów. Ich historia jest piękna, fascynująca. Raz przyprawia o uśmiech, innym razem o łzy. Inspiruje. Zachęca do marzeń i sięgania w życiu po to, czego naprawdę się pragnie. Kiedy niespełna rok później dowiedziałam się, że Kinga nie żyje, zaniemówiłam. Jak to? Dlaczego? Co się stało? Wyruszyła w swoją podróż po Afryce. Dotarła m.in. do Maroko, Mali, Mauretanii, Burkina Faso, Nigeru, Senegalu, Gwinei, Sierra Leone Ghany, gdzie poznała 12-letnią afrykańską dziewczynkę, której odmieniła życie. Niestety, w Afryce zachorowała na malarię. Nie rozumiałam i nie chciałam tego zaakceptować. Tym, co pozwoliło mi spojrzeć inaczej na całą tę sytuację były wpisy Chopina, rodziny i przyjaciół na Jej stronie. I niezwykłe zdjęcia z pogrzebu. Ludzie uśmiechający się przez łzy i grób cały w motylach. Piękny symbol wolności.
Wtedy pomyślałam, że odejść, robiąc to, co się kocha, jest największym szczęściem, jakie może spotkać człowieka. Wielu z nas nie umie żyć. Każdy z nas odejdzie, każdego z nas czeka ta ostatnia podróż, mimo, że staramy się o tym nie myśleć. Ilu rzeczy nie uda nam się zrobić? Jak wielu marzeń nie zrealizujemy? Ile spraw odłożymy na "później"? Czy powinniśmy opłakiwać śmierć, czy raczej zmarnowane szanse? Ja od jakiegoś czasu mam kryzys. Sięgnęłam znów po książkę i weszłam na jej stronę, na której Chopin napisał, że żyła ona pełnią życia i odeszła u szczytu swoich marzeń, dając innym inspirację i siłę. W sumie żadna chwila nie jest wystarczająco dobra na śmierć. Ale tylko od nas zależy, na jakim etapie zdobywania świata będziemy, kiedy nadejdzie. W sferze pustych marzeń czy w czasie ich realizacji?

9 komentarzy:

  1. hm... bardzo piękna książka.
    prawdopodobnie poszukam jej w bibliotece zaraz, kiedy tylko tam zajrzę ;]

    OdpowiedzUsuń
  2. Agnieszka, piękny, wzruszający i mobilizujący do walki o marzenia tekst. Dziękuję. Teraz zabieram się za lekturę bloga, gdzie Mama Kingi opowiada o powrocie do Afryki...

    OdpowiedzUsuń
  3. Ajko, piękny tekst.
    Odejść, robiąc to co się kocha to ogromne szczęście.
    Myślałam o tym ostatnio po wypadku podczas pikniku lotniczego, w wyniku którego zginął pilot. Myślałam o tym na małym cmentarzu w argentyńskich górach, tam gdzie spoczywają ludzie gór a na ich grobach wiszą buty trekkingowe...
    Tak, to jest szczęście.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ajka! Pięknie to wszystko opisałaś.

    OdpowiedzUsuń
  5. Dziękuję za wszystkie komentarze. Ta książka jest dla mnie bardzo ważna. Czytając ją teraz ponownie bardzo się wzruszam. Polecam kazdemu. A wiecie co jest najciekszawe? 1sze zdanie w niej brzmi ... "życie jest podróżą" :) nie pamiętałam nawet o tym!

    OdpowiedzUsuń
  6. Wzruszający tekst, czytając Twój wpis totalnie zaskoczyła mnie śmierć tej dziewczyny. Ale jak piszą inne dziewczyny najważniejsze, że odeszła robiąc to co kochała :-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Piękny wpis...........................


    JK

    OdpowiedzUsuń
  8. Piękne życie, realizacja marzeń!

    OdpowiedzUsuń

TOP