3.7.11

Sycylia - targ rybny w Katanii

Miało być o czymś zupełnie innym, ale weekendowe porządki przyniosły nowy pomysł. W czasie sprzątania znalazłam zapomnianą nieco torbę z ukrytymi w niej butami w których zwiedzałam Sycylię. Brzmi absurdalnie? 
Musielibyście je powąchać, żeby wiedzieć skąd to skojarzenie :) Ryby. Ostatni sycylijski poranek spędziliśmy w Katanii. Na targu z rybami. Brodząc po kostki w wodzie wylewanej ze stoisk krążyłam między stolikami i oglądałam rybne okazji. W wodzie pięknie pachnącej morzem, rybami i wszystkim innym, z czym taki targ może się zapachowo kojarzyć. Buty miałam uprać po powrocie, ale zawinęłam je w folię i o nich zapomniałam. Dziś powędrowały do kosza, niestety.
Mercato della Pescheria jest jedną z większych atrakcji miasta. I najbardziej niesamowitym targiem jaki dotąd miałam okazję widzieć. Owoce, warzywa, sery - to można zobaczyć wszędzie, jedne bardziej okazałe, a inne nieco mniej. Ale ten targ był tak piękny, prawdziwy i oszałamiająco działający na wszystkie zmysły jak chyba żaden inny.

Nieliczni turyści wśród tłumu miejscowych. Nawoływanie, zachęcanie ze strony sprzedających. To trzeba usłyszeć, nie da się opowiedzieć. Po raz pierwszy żałowałam, że nie znam włoskiego. Że nie rozumiem. I nie mogę podejść, zagadać i spytać, co leży w koszu ani jak to przyrządzić. Połączenie intensywnego zapachu z mokrymi kałużami pod stopami, ze śpiewnymi dialogami w wersji stereo i niesamowitym wręcz widokiem.
Nigdy dotąd nie widziałam tylu owoców morza naraz. Tak różnorodnych. Większość z nich to dla mnie zupełna nowość, nie wiem jak się nazywają, ani jak mogą smakować. Ale teraz przynajmniej już wiem, jak wyglądają.
Zaskoczył mnie rozmiar miecznika. Co prawda, kiedyś oglądałam go w książce, ale to nie to samo. Duża Ryba. To mało powiedziane. To Wielka Ryba. Ogromna. Z gigantycznym ... mieczem. Stanowi on zwykle 1/3 całej długości ryby. Na poniższym zdjęciu jest ucięty (widać go też na zdjeciu nr.2).
To bardzo popularna na Sycylii ryba, serwowano nam ją codziennie. Smakowała mi średnio, ale może to kwestia przyrządzenia? Nie wiem.
Oprócz ryb na targu można kupić warzywa i owoce. Pachnące rybą :) Kupiłam banany i miałam wrażenie, że gryzę surową, morską istotę.
Ciekawe to miejsce. Brakuje mi takich w Polsce. Tego gwaru, ruchu, podekscytowania sprzedawców, zainteresowania kupujących. Klimatu. A przede wszystkim, brakuje mi świeżych ryb. Żałuję, że nie mogłam w Katanii nic kupić. Ale kto wie, może kiedyś jeszcze będzie okazja?
Zaraz przy wyjściu z targu można spotkać dyskutujących mieszkańców. To chyba jeden z moich ulubionych widoków w krajach południa Europy.

8 komentarzy:

  1. o rany! ile ryyyyb!!! nie chciałabym poczuć zapachu tych balerinek po Twoim spacerze... haha
    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Zdjecia przypomnialy mi sceny z filmu Perfume !!!Zapachy tez najprawdopodobniej byly identyczne!Ryba to dobra rzecz zwlaszcza swieza znad morza, albo jeszcze lepiej nad morzem! Bedac dobrze jest jesc na zapas , no bo najswiezsze! Nie wspomne juz o wlasnorecznym lowieniu ...ale bez patroszenia. Te bazary wlasnie maja to dobre, ze rybka trafia do rak oskrobana i czysciutka ! Pa-Ag

    OdpowiedzUsuń
  3. fajne miejsce-ja też żałuję naszego skromnego wyboru targowisk - jeśli chcesz poczuć coś w zbliżonym stylu tak na 40% polecam sobotni targ w Radzyminie pod Warszawą:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Pamiętam targ rybny w Wenecji i taki sam żal, że nie ma w Polsce miejsc takich jak to. Nakupiłabym na 100 lat i tak bym się objadała do bólu.

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo ciekawy reportaż, a miejsce mogę sobie niestety tylko wyobrazić. Aż poczułem te zapachy i klimat rybnego targowiska.

    OdpowiedzUsuń
  6. Oj, o ile lubię ryby jeść, to surowych wąchać nie daję rady... :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Emma - wierz mi, że po spacerze nie było nawet w połowie tak źle jak po znalezieniu ich w foliowej torbie miesiąć później ;)

    Ag - ja bym nie była dobrym rybakiem, nie mam tyle cierpliwości

    Ola - Radzymin powiadasz... chyba jednak zupełnie inny folklor ;)

    Polala - szkoda, że świezych ryb nie można kupić na zapas, co? :)

    Ewa, wkraj - było ciężko dla nosa, ale pięknie!

    OdpowiedzUsuń
  8. O rany! Ja zjem jedną małą wędzoną rybkę i zaraz muszę śmieci wynieść, a co dopiero takie buty zawinięte w folię!

    OdpowiedzUsuń

TOP