9.7.11

Oludeniz - rejs w blasku zachodzącego słońca

Dawno nie było Turcji. Niewiele mi już zdjęć zostało, bo w tamtych czasach jeszcze nie biegałam z aparatem jak opętana :-) Ale już zaczynałam, powoli.  Dziś cała relacja z sunset cruise.
Rejs wieczorową porą, zaczynający się w boskim Oludeniz. Dookoła morze, wyspy, a wszystko tonące w złocie.
Lubię zdjęcie poniżej. Chłopak z załogi szykuje kolację - grillowaną pierś z kurczaka, podaną później z chlebem i zieloną sałatą z pomidorami i cebulą.
 Łódka płynąca w kierunku końca... dnia. W kierunku zachęcającego słońca.
Zupełnie inaczej ten rejs wygląda za dnia, pomimo, że trasa jest podobna. O leniwym rejsie 6 wysp pisałam już wcześniej, więc można sobie porównać.
Kiedy słońce już całkowicie zatonęło w falach, nasza łódeczka dobiła do brzegu. Tam rozpalono ognisko. Nie mam zdjęć - było zbyt ciemno, ale było wspaniale. Chłonęłam te wszystkie chwile, nie myśląc o niczym innym.

5 komentarzy:

  1. Wspomnienia wiecznie żywe :)
    Super,wieczorowy rejs...

    OdpowiedzUsuń
  2. Przepięknie wszystko tonie w złocie.
    W Grecji też wyłapałam kilka takich "złotych" zachodów :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Takie wspomnienia są na całe życie. Wspaniały złoty zachód słońca, piękny krajobraz.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń

TOP