9.8.11

Casa Milà - jeden z symboli Barcelony cz. II

Bilet do Casa Milà do najtańszych nie należy (ok. 15 EUR), ale warto wejść zarówno do środka jak i na dach. A może nawet szczególnie na dach. Cudownie surrealistyczny. Intrygujący i fascynujący. Jak z zupełnie innej bajki.
Zachwycające są szczególnie kominy - lubię używane w wielu publikacjach porównanie ich do "cichych strażników, których wiatr i deszcz wyrzeźbiły w skale".
Zwiedzałam budynek późnym popołudniem. Kiedy gra cieni w jednej chwili potrafiła zmienić to, co widać. W coś, co pojawi się tylko na moment. Ulotnie.
Uwielbiam Gaudiego. Powtarzam się, wiem. Jego sztuka kojarzy mi się z morzem, falami. Odpływami i przypływami. Z ciągłym ruchem. Z naturą.
W zdjęciu poniżej fajne są dwie rzeczy: te okienka w tle wyglądające jak oczy i nos jakiegoś bajkowego stwora :) I kolorowy płaszcz. A na nim... Lady Gaga?!
Z dachu budynku roztacza się ładny widok na Barcelonę. Na zdjęciu ciężko to pokazać, ale większość okolicznych bloków ma coś, o czym zawsze marzyłam, czyli ogromne, zagospodarowane, zielone tarasy na dachu. Idealne do wieczorów przy kieliszku chłodnego białego wina, w miłym towarzystwie, przy dobrej muzyce.

4 komentarze:

  1. To się doczekałam :) Fajne te kominy, kojarzą mi się z kamieniami na pustyni, nie wiem czemu :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Może coś z kamieni faktycznie mają, na pewno kolor :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bylam w Barcelonie w zeszlym roku, niesety na Casa Mila nie weszlismy, bo akurat padalo, a wtedy taraz na dachu jest zamkniety :( wrr... ale z pewnoscia tam wroce wiec, bedzie okazja :)

    OdpowiedzUsuń

TOP