6.10.11

Korfu. Kilka słów po powrocie

Wróciłam dzisiaj z urlopu na Korfu. Dzisiaj rano, chociaż powinnam wczoraj po południu. Ale Grekom znów zachciało się strajkować :) Powiem szczerze - mam z Grecją problem od zawsze. Nie pociąga mnie w ogóle. Wydaje mi się pozbawiona charakteru, oryginalności i tego klimatu, który lubię. Nie mam z nią dużo doświadczeń, ale nawet na podstawie wiedzy którą posiadam, niezbędnej w mojej pracy, nie mogę się pozbyć tego wrażenia. Jak dotąd byłam tylko na Rodos, chciałam dać szansę innej wyspie. Padło tym razem na Korfu. Chciałabym powiedzieć, że jestem zachwycona. Nie jestem. Korfu jest dla mnie nijaką mieszanką kultury włoskiej i greckiej z domieszką mentalności arabskiej. Widokowo? Nic specjalnego. Architektonicznie? Nic ciekawego. Do tego należy dorzucić wyjątkowy brud, niechlujstwo, rzucające się w oczy lenistwo i zupełny brak spójności między otaczającymi mnie elementami. Byłam pod koniec sezonu, kiedy jedna z największych zalet wyspy - zieleń jest już szaro-bura. Ale nie jest tak, że nic mi się nie podobało. Zachwyciło mnie Morze Jońskie i kilka miejsc, o których z pewnością Wam opowiem. I wypoczęłam. To dla mnie najważniejsze!

9 komentarzy:

  1. Ojoj, Grecja to chyba rzeczywiście nie Twój kierunek. Ja Rodos lubiłam, ale miałam do niego ogromne szczęście - mieszkanie na samej starówce, niemalże u "tubylców" - wspaniałych ludzi, przyjemna pogoda, brak turystów pod koniec sezonu, sympatyczni lokalesi, których spotkałam.

    Byłam kiedyś, jeszcze za czasów liceum, na objazdówce po kontynentalnej Grecji, ale poza gorącem, Meteorami i (proszę o wybaczenie za herezję, ale tak to pamiętam) kupą starożytnych kamieni niewiele zostało mi w pamięci :)

    To co, kiedy idziemy na kulki?

    OdpowiedzUsuń
  2. Miasto Rodos i wyspa Simi to w sumie jedyne co mi się podobało na wakacjach na Rodos ;)

    Jeśli miałabym Grecję powtórzyć to raczej widzę to jako jakiś rejs dookoła mniejszych wysepek.

    Kulki :) Może sobota? Jesteś w Warszawie?

    OdpowiedzUsuń
  3. Zgadzam się z Tobą, niestety, mnie Grecja też jakoś "nie bierze".

    OdpowiedzUsuń
  4. No właśnie tak jest z Grecją. Zresztą pisałam o tym na moim blogu po powrocie z Krety. Szału nie ma. Uratowały nas wycieczki wypożyczonym samochodem i odkrywanie miejsc nieodkrytych. Nie mam potrzeby tam wracać. wystarczy mi to co widziałam chociaż przegapiłam wąwóz Samaria i on mnie kusi :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Musze przyznac, ze jestem zaskoczona. W Grecji nigdy nie bylam i jest ona na mojej liscie 'do odwiedzenia' a tu masz... taki wpis! ;) Zdecydowanie bede musiala sprawdzic to na wlasnej skorze :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Co ciekawe, dziś rozmawiałam o swoim odczuciu na temat Korfu w pracy. Wszystkie osoby, które były na Korfu lub Zakhyntos 2-4 lata temu wspominają je bardzo pozytywnie. Wszystkie (tj. 5 osób), które były w tym sezonie wiosenno-letnio-jesiennym, wspominają głównie brud, niechlujstwo i bałagan. Efekt kryzysu?

    OdpowiedzUsuń
  7. kryzys-widać to po ludziach, że mają dość, zaczęły się dawniej niespotykane dewastacje itd.
    choć Grecja to defintywnie mój kierunek nr 1 - uprzedzałam Cię przed wyjazdem, Korfu to nie Grecja:)
    poza tym jeśli chodzi o Grecję nie ma nic bardziej przygnębiającego niż wypad na wyspy na zupełny koniec sezonu, a tam połowa września to już w zasadzie finito:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Mnie się akurat na Korfu podobało. Właśnie skończyłam relację na swoim blogu.
    Dobrze, że wypoczęłaś, bo to chyba w urlopie też ważne.

    OdpowiedzUsuń

TOP