6.12.11

Miejscowość Roda na Korfu

Nasz hotel na Korfu znajdował się w miejscowości Roda, położonej na północnym wybrzeżu wyspy. Z plaży widać zarys Albanii w bezchmurne dni. Często też telefony komórkowe łapią albańską sieć, co może być po powrocie przykrą niespodzianką ;)
Roda to turystyczny kurort, niezbyt duży czy okazały. Jest tu kilka hoteli o różnym standardzie, restauracji, barów. Praktycznie wszystko przygotowane pod gusta Anglików, łącznie z tym, że co wieczór można obejrzeć mecze ligi angielskiej i programy rozrywkowe takie jak X-Factor.
Dla mnie to taka trochę bardziej zabudowana wieś. Przejść ją można w tę i z powrotem w jakieś 25 minut i to nie śpiesząc się.
Poza sezonem, mówiąc wprost - wieje nudą. Lokale są otwarte, ale nie ma ludzi. Zresztą nawet jakby byli to z tego co zauważyłam nie ma co liczyć na bardziej wyszukane atrakcje niż np. karaoke.
Jedyną opcją spaceru jest jakieś 30 min. piechotą do pobliskiego Acharavi. Niby trochę większa miejscowość, nawet mają dość duży market, ale w moim odczuciu to też trochę większa wioska.
Rozczarowało mnie mocno to, że nie ma żadnej promenady nad morzem pomiędzy tymi miasteczkami. Droga jest prosta, nawet przyjemna. Wystarczyłoby zamienić piasek na chodnik i ustawić latarnie. A tak tylko piach, kurz, kamienie i błoto po deszczu. 
Plaża jest wąska, żwirowo-kamienista. Osobiście nie korzystam dużo z plaży, więc nie jest to dla mnie problemem, ale na spacery po niej bez butów raczej bym się nie skusiła, gdyby nie fakt, że rozpadły mi się klapki i nie miałam wyboru. Nie było zbyt fajnie :)
Przy plaży stoi niezbyt długie, ale przyjemne, białe molo. I można każdego dnia zobaczyć inne kolorowe łódki kołyszące się na wodzie.Gdyby nie ataki wściekłych (!) komarów, za najmilszy czas można by uznać wieczory i zachody słońca. Ale cicha obecność małych insektów zdecydowanie psuła efekt. Nie pamiętam, kiedy ostatnio byłam tak pogryziona i niestety nie działały na nie nawet preparaty kupione w lokalnym sklepie. 

9 komentarzy:

  1. Piękne światło na tym 3 od dołu zdjęciu. Moja ulubiona pora dnia.

    OdpowiedzUsuń
  2. Mnie już pierwsze zdjęcie przyspiesza serce, a potem łódki kołyszące się na wodzie i fale w czasie przypływu uderzające w żwir i kamienie w swoistym szumie. Uwielbiam klimaty po sezonie...

    OdpowiedzUsuń
  3. Miłe wspomnieia, wieczorne zdjęcia bardzo łądne.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Piękne zdjęcia :). My byliśmy w Nissaki, tam wcale nie było wioski tylko kilka chałup na krzyż, dlatego jeździliśmy do Miasta :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Na komary da sie coś poradzić. W Azji można kupic takie repelenty, które mają aż 95% DEET - środka, dzięki któremu w zasadzie robisz się dla komarów niewidoczna :) Tylko jest toto tak mocne, że rozpuszcza plastik itp, ja sobie rozpuściłam powłoczkę na słuchawkach, a koleżanka przykleiła się do torebki.

    Jakby co, to zostało mi jeszcze kilka buteleczek tego specyfiku, trochę słabszego bo z 50% DEET, ale nadal bardzo skutecznego :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Czyli plaża,dzika plaża.Bardzo naturalnie i spokojnie.

    OdpowiedzUsuń
  7. Dziękuję za wszystkie komentarze :)

    Ewa - już sama nie wiem co gorsze - być pogryzionym czy się rozpuscić ;) Ja używałam specyfików dostępnych u nas - generalnie zero efektu.

    OdpowiedzUsuń
  8. Takie wspomnienia lubię w takie dni jak dzisiejszy ... Tylko szkoda, że oglądając takie zdjęcia człowiek bardziej tęskni za słońcem :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Parasole na drugim zdjęciu przypominają dwie leśne kanie! Super ;)

    OdpowiedzUsuń

TOP