29.3.11

Wieczna wiosna na Maderze. Magazyn CLAUDIA 04/2011

Niektórzy pewnie pamiętają, że w lutym na Facebooku wspominałam Maderę. Czemu? Napisała do mnie Pani Elżbieta Wichrowska z magazynu Claudia z pytaniem, czy chciałabym opowiedzieć czytelniczkom o tej przepięknej wyspie? Nie trzeba mnie było długo namawiać! Uwielbiam ten kierunek i bardzo lubię opowiadać, więc efekt naszego spotkania znajdziecie w kwietniowym numerze czasopisma. W kioskach powinien pojawić po 27 marca. Zapraszam do lektury i pozdrawiam z mojej ukochanej Portugalii :) Link do pełnego artykułu zamieszczonego w sieci - klik

16.3.11

Najładniejsze parki Paryża - Jardin des Plantes

Prawie nie poznałam tego parku. Gdy widziałam go w sierpniu, wyglądał bajecznie. Zamiast trawnika - kwieciste dywany. Ilość barw przyprawiała o zawrót głowy... Cóż, każda pora roku rządzi się swoimi prawami.
Wczesną wiosną park nieco straszył brakiem liści, ale na swój sposób i tak jest interesujący. Wiem jednak, że patrząc na te zdjęcia trudno uwierzyć, że latem kwitnie tu aż 2 tys. roślin z całego świata! Musicie sobie to wyobrazić lub wyszukać w Google :)
Jardin des Plantes to jeden z głównych ogrodów botanicznych we Francji. Położony w V dzielnicy, tuż przy rzece. Jego powierzchnia to 28 hektarów. Założony został w XVII w. jako "królewski ogród roślin leczniczych". 
Niewiele później otwarto go dla mieszkańców Paryża. Dziś jest bardzo popularnym miejscem spotkań, rodzinnych spacerów i leniwego odpoczynku. Nawet teraz, kiedy kolorów w nim niewiele, w parku mija się mnóstwo osób.
Dzieci biegają, młodzież zajada się "przysmakami" z pobliskiego McDonalds'a.
Rodzice dyskutują, starsi ludzie czytają gazety i książki. Ale atrakcji jest więcej - na terenie parku znajduje się też niewielki ogród zoologiczny oraz Muzeum Historii Naturalnej z jedną z największych ekspozycji świata. 
Widać już, że świat powoli budzi się do życia po długiej i szarej porze zimowej. Pierwsze kwiatki obsypują drzewa. Zaczyna pachnieć. Kwitnąć. Zachwycać.
 Już niedługo ogród zapełnią wielobarwne rabatki. I będzie przepięknie :)

14.3.11

Ulica inna niż wszystkie. Paryska Rue Crémieux.

Pewnie trochę wszystkich tym wpisem zaskoczę, bo sporo osób liczy na paryskie klasyki... na to też przyjdzie czas, obiecuję! Dziś uliczka, którą odkryłam w Paryżu już kilka lat temu. Wówczas niestety nie zrobiłam zdjęć.
W tym roku udało mi się ją odnaleźć. Tym razem ganiałam z aparatem jak szalona. Zapraszam na krótką, ale bardzo kolorową wycieczkę po uroczej Rue Crémieux!
Położona jest ona w XII dzielnicy Paryża, niedaleko dworca Gare de Lyon i Sekwany. Ulice równoległe do niej wyglądają zupełnie przeciętnie, nie wyróżniają się. Ta jest inna. Kojarzy mi się z londyńskim Notting Hill - te same barwy i detale.
Mnóstwo na niej wielkich donic, więc późną wiosną i latem musi być jeszcze piękniejsza. Teraz musiałam zadowolić się pierwszymi żonkilami. Ale nie tylko...
Ktoś postanowił zapewnić sobie kwitnące rośliny przez calutki rok. Jak? Malując je na ścianie własnego domu! Wygląda to naprawdę pięknie.
 
Uliczka jest krótka (144 metrów), wszystkie budynki są niskie i po prostu śliczne. Nie wiem jakim cudem wszyscy sąsiedzi dogadali się, aby tak wyglądała :)
Dominują barwy pastelowe: odcienie fioletu, różu, błękitu, a także żółty, beżowy. Wszystko jest bardzo delikatne, daje wrażenie ciepła, przytulnej atmosfery.
Rowery stoją nieprzypięte, jakby czuły się zupełnie bezpiecznie w tym miejscu. Tego dnia było zupełnie pusto, minęłyśmy może ze dwie osoby, nie więcej.
Zauroczyła mnie ilość zieleni. Dzięki niej ulica staje się jeszcze bardziej "domowa". Duże kwiaty i maleńkie kwiatki, drzewa liściaste i iglaki. Jedne pachną, inne nie.
Harmonia i porządek. Wizualnie miejsce kojarzy mi się z prowincją, małą wioską. Pomysł na zagospodarowanie to według mnie strzał w dziesiątkę. Gratuluję autorowi! :)
Jeśli będziecie w Paryżu, wybierzcie się na na Rue Crémieux. Myślę, że warto. Dojechać tam można metrem (najbliższa stacja to Quai de la Rapée/linia 5). Piechotą z dworca Lyonskiego jest ok.5 minut. Odwiedzić ją można przy okazji wizyty na Placu Republiki lub spaceru do Jardin des Plantes (o nim innym razem).

9.3.11

Ostatnie dni karnawału w Rzymie

Myślałam, że nie zdążę dodać już nic przed dzisiejszym wylotem do Paryża, ale kiedy zaczęłam przeglądać zdjęcia, stwierdziłam, że mam ochotę pokazać Wam ostatnie dni karnawału w Rzymie!
Dziś pokażę Wam jak Rzym się bawił w ostatnią niedzielę, tj. 6 marca.
Główna impreza odbywała się na Piazza del Popolo, ale przebierańcy byli wszędzie. Na szczęście tego dnia pogoda dopisała, słońce wyszło zza chmur.
Dzieci były poubierane chyba jeszcze bardziej kolorowo niż w Portugalii. Najwięcej widziałam księżniczek i zdecydowanie dominował kolor różowy.
Pięknie suknie, korony, diademy, ozdobne opaski, tiulowe skrzydełka i inne dodatki sprawiały, że małe dziewczynki wyglądały jak bohaterki bajek.
Wśród chłopców widziałam wielu Batmanów, Spidermanów, strażaków. Niektórzy mieli stroje clownów, policjantów, muszkieterów, Tygryska lub Puchatka.
Tu dominowała czerwień, czerń i żółte dodatki. Albo czerwono-żółte paski. Do tego różne peleryny, miecze, kapelusze i inne typowo męskie gadżety.
Małe królewny spacerowały dumnym krokiem, uważając, aby się nie potknąć. Chłopcy raczej biegali - dużo i szybko. Ewentualnie pokazywali jak dobrze walczą.
Mi najbardziej spodobały się dzieci przebrane za ... pszczółki :) Było ich wiele. Ta dziewczynka na dole była tak urocza, że obserwowałam ją kilka minut.
Cieszę się, że takie imprezy są organizowane i że rodzice chętnie zabierają na nie swoje pociechy. Widać było, że wszystkie dzieciaki fantastycznie się bawiły.
Rodzice także, stali w większych grupach, rozmawiali, śmiali się, odpoczywali. Korzystali z wiosennego słońca spędzając zarazem czas z rodzinami i znajomymi. 
Nie zabrakło miejsca na konkursy, watę cukrową i kilku panów na szczudłach. Byli też oczywiście sprzedawcy okularów, szalików, korali czy baniek mydlanych.
To było fantastyczne popołudnie, w końcu bez parasola i tłumów turystów. Ps. Zdjęcia, które się nie zmieściły do tej relacji znajdziecie na Facebookowym profilu mojega bloga w specjalnym albumie RZYM. 
TOP