21.9.11

Regent's Park - zielono i sentymentalnie

Jedną z rzeczy, których zazdroszczę Londyńczykom jest to, że w każdej chwili mogą pójść do Regent's Park. Gdybym ja miała taką możliwość, byłabym naprawdę bardzo szczęśliwa.
Uwielbiam ten park. Pisałam o nim już wcześniej (tutaj). Jest bardzo zadbany, idealnie zielony i cudownie kwitnący. Kwiaty widuję w nim zarówno latem, jak też jesienią i wczesną zimą. Szare wiewiórki też! :)
W Londynie parków jest dużo i tak szczerze mówiąc, każdy jest ładny i ma swój urok. Regent's Park darzę jednak uczuciem szczególnym. Przy tym parku mieszkałam w Londynie, gdy byłam tam pierwszy raz. Co więcej, byłam w nim z kimś, dzięki komu do Londynu w ogóle poleciałam.
Z kimś, kto potrafił wywołać na mojej twarzy wielki uśmiech. Z kimś, kto szturchał mnie łokciem na ławce. Niestety, już nigdy na niej nie usiądziemy razem. Ale ja zawsze będę pamiętać i wierzyć, że kiedyś się jeszcze spotkamy, ale może tym razem w jakimś lepszym świecie.
Teraz, we wrześniu, było widać, że JESIEŃ nadchodzi już wielkimi krokami. Pokolorowała liście, czuć ją w szumie wiatru i widać w lekko falujących gałęziach. Żałuję tylko, że zabrakło chociaż odrobiny słońca.
 Ale róże w Queen Mary's Garden mnie nie zawiodły i cudownie jeszcze kwitły :)
Regent's Park jest paskudnie romantyczny, muszę to przyznać. I chociaż zazwyczaj nie lubię takich "idealnych" miejsc, w tym wypadku jest inaczej.
Ilość uroczych alejek i cichych zakątków jest taka, że każdy znajdzie swój :) Zawsze wzruszają mnie te leżaki i plączące się dookoła kaczki i inne stworzenia.
Wiem, że wrócę tam jeszcze wiele razy. Kto chce wrócić ze mną?

4.9.11

Miejscowość Setúbal w Portugalii

Pierwszy raz w Setúbal byłam kilka lat temu. Rano pojechałam z Lizbony do mojego kochanego Costa de Caparica, a stamtąd autobusem na południe. To wersja bardziej czasochłonna.
Najszybciej do Setúbal można dostać się pociągiem ze stacji Oriente. Jest też dwukrotnie tańszy pociąg podmiejski, który odjeżdża z okolic stacji metra Roma / Areeiro. Obydwa jadą ok. 1h.  To niewiele ponad 30km od stolicy Portugalii. A miasto jest naprawdę ładne i bardzo przyjemne. Nie tylko samo Setúbal, ale też bliższe i dalsze okolice.
Za pierwszym razem byłam tam tylko kilka godzin, tym razem udało mi się wyskoczyć na 2 dni. 
Ku mojemu zaskoczeniu, za 4* pensjonat z naprawdę dobrym śniadaniem zapłaciłyśmy połowę ceny 1-2* pensjonatów lizbońskich. 
Setúbal jest takie, jak lubię. Spokojne, wyciszone i mało nowoczesne. Powstało z niewielkiej osady rybackiej. I czas tam odrobinę stanął w miejscu. 
Ponieważ byłam poza sezonem, turystów praktycznie nie było, co jest dla mnie dużym plusem.
W mieście, a szczególnie jego najstarszej części nie brakuje przeuroczych zakątków i drobiazgów. Wąskich (i szerokich:)) uliczek, sypiących się domów i ciekawych zaułków. 
Nie brakuje też kotów, kanarków i suszącego się prania.
W godzinach wczesno popołudniowych miasto wyglądało na wymarłe... Żadnych ludzi! Wszystkie restauracyjki zamknięte, sklepy z przymkniętymi drzwiami nie zachęcające do wejścia do środka. Pracownicy kawiarenek oglądający telewizję.
Najwięcej ludzi widziałyśmy wczesnym rankiem, gdy prawdopodobnie szli do pracy i późnym popołudniem, gdy tłumy, szczególnie mężczyzn wychodziły na ulice. Aby pogadać, napić się piwa lub kawy albo w coś wspólnie zagrać.
Kobiet niewiele. Tak jak niewiele młodych ludzi. Może wszyscy powoli uciekają do Lizbony, albo po prostu nie miałyśmy okazji ich zobaczyć? 
W mieście tym urodził się José Mourinho, człowiek którego albo się wielbi albo szczerze nienawidzi ;) Kibice doskonale wiedzą, co mam na myśli. Setúbal lubię bardzo. Za spokój, mnóstwo świeżych ryb i serdecznych ludzi.
TOP