24.2.12

Paryż - co jeść, czego warto spróbować?

Są miejsca, w których stwierdzenie "jeść oczami" nabiera zupełnie nowego znaczenia... A stolica Francji zdecydowanie się do tych miejsc zalicza!
Przysmaki cudnej urody kuszą z każdej prawie witryny sklepowej. Nie można przejść obojętnie. To kolejne po Rzymie miejsce, w którym jedzenie wręcz "wychodzi" na ulicę żeby zaatakować biednego przechodnia, nie znając litości.
Jak zachować silną wolę w takiej sytuacji? Medytacje i ćwiczenia nie pomogą tu wiele. Jeśli ktoś lubi jeść, szczególnie słodycze, wpadł po uszy - jest bezbronny jak dziecko.
Pijalnie czekolady, pijalnie herbaty, pijalnie kawy... :) A co szklanki, kubka czy filiżanki trzeba przecież zamówić coś na deser. A desery we Francji są wspaniałe! Słodkie, lepkie, przepyszne. Croissanty z ciężkim, budyniowym nadzieniem lub bez, kolorowe makaroniki, bezy z kremami w różnych smakach, ciasta, ciastka, torty, tarty z owocami i czekoladą.
Wyglądają jak z bajki, w której miła pani w różowym fartuchu prowadzi swoją kolorową, pachnącą cukierenkę, sprawiając, że życie kupujących staje się lepsze.
Nie wiem jak to się dzieje, że większość mieszkańców Paryża jest bardzo ładna i szczupła. Bo gdzie nie spojrzeć ktoś je, nawet na pocztówkach :)
Jeśli kogoś nie kręcą słodycze (są tacy! I podobno nie należy im za bardzo ufać ;)) to Paryż zaoferuje jeszcze więcej. Pomijając kwestię pieczywa, jednego z najlepszych na świecie, do wyboru mamy różne francuskie sery, fenomenalne wędliny, oliwki, warzywa i inne dodatki.
Można kupić gotowe kanapki, ale ja w Paryżu wyznaję zasadę samodzielnego ich komponowania. Wybór składników jest tak ogromny, że nie ma sensu sięgać po gotowe. Nic nie smakuje tak dobrze jak zakupione przed chwilą przysmaki zjedzone na ławce w parku. 
Poniżej sery. Wspaniałe, cudowne, francuskie sery! I to, z czym kojarzy mi się Paryż wiosenny - szparagi. Zawsze też kupuję tam karczochy, zwykle marynowane w ziołach, na wagę.
Tarty w wersji wytrawnej (quiche), można kupić w Paryżu w większości piekarni i kawiarni, zarówno całe jak i porcjowane.
Większość jest na kruchym cieście, tym bardziej zaskakuje mnie, że w Polsce w piekarniach w stylu paryskim zazwyczaj są serwowane na szybkim cieście francuskim. W środku? Wszystko, o czym tylko można marzyć.
Oczywiście są też owoce, piękne i smaczne oraz sklepy z doskonałymi francuskimi winami i innymi alkoholami.
Uwielbiam te wszystkie paryskie kafejki, z krzesełkami na dworze. Fajnie jest usiąść z filiżanką gorącej kawy, nawet w chłodny dzień i obserwować życie ulicy. 

21.2.12

Algarve. Biało-niebieskie.

Restauracja w Praia da Rocha
Pracując nad konkursową, sycylijską galerią, po raz pierwszy skusiłam się na zestawianie ze sobą zdjęć i muszę przyznać, że spodobała mi się ta zabawa. Trzeba trochę pokombinować i poszukać wspólnych cech, ale efekty są naprawdę ciekawe. Dziś pokażę Wam Algarve w barwach biało-niebieskich.
Wakacje w Praia da Rocha
Myślałam, że wyczerpałam wątek tego wybrzeża Portugalii, ale przeglądając zdjęcia uznałam, że jeszcze coś fajnego i ciekawego da się z nich wykrzesać :)
Portugalia drzwi
Ostatnio pisałam o żółto-złotej, słonecznie ciepłej i miłej dla oka Lizbonie. Dziś dla kontrastu chłodne odcienie, przywołujące w myślach wspomnienia z Grecji. 
Idealne w upalne dni, kiedy żar leje się z nieba. Lekka bryza od oceanu połączona z tymi dwoma zimnymi barwami działa orzeźwiająco i kojąco. 
Jasne, że Algarve ma wiele więcej odcieni. Nie jest monotonne, ale ja dziś zapragnęłam właśnie white and blue, tak dla równowagi.
Tworząc tę małą galerię przeniosłam się na chwilę na południe Portugalii. Poczułam wiatr we włosach, charakterystyczne zapachy i dźwięki. Zrobiło mi się ciepło i przyjemnie. Kocham wspomnienia za to, że ogrzewają.

13.2.12

Jaki kolor ma Lizbona?

No właśnie - jaki kolor ma Lizbona? Ten jeden, główny, przewodni? Dla mnie jest to żółty. Nie wierzycie? Zobaczcie!
 Żółty jak tramwaj 28, ściany budynków czy malowane drzwi i okna.
Złoty, tak jak słońce które zalewa ulice, tonące w jego jasnym blasku.
 Wszędzie jest coś żółtego :-) Trzeba tylko przypatrzeć się, poszukać.
 Z czym żółty komponuje się najładniej? Chyba z zielonym. I z psem
pluszowym z nieco niezadowoloną miną. I małym kanarkiem w klatce.
 Żółty cieszy. Wywołuje uśmiech. Kojarzy się z ciepłem i lenistwem.
Swoją łagodnością sprawia, że człowiek wycisza się. I podziwia.
 Żółty... kwiat, donica, wiatraczek. Kawałek materiału powiewający
na wietrze. W Lizbonie wszystko jest żółte, chociaż troszeczkę! :-)
 Tęsknię, ostatnio bardzo. Ludzie się dziwią, czasem pukają w głowę.
Bo nie rozumieją. Patrzą z wyrozumiałością jak na cichą maniaczkę.
Trudno! Ja szukam okruchów Portugalii w swoim mieście. Czasem 
je znajduję. Możecie o nich przeczytać tutaj. I jest lepiej, na chwilę...
 A wg Was - jaki kolor na Lizbona? Jestem ciekawa :-)
TOP