18.5.12

Małe lizbońskie tęsknoty

Od kilku, a może nawet kilkunastu dni jestem w bardzo portugalskim nastroju. Dzień zaczynam od filiżanki kawy Nicola i ścieżki dźwiękowej z filmu "Fados". Jedno i drugie porządnie stawia na nogi o poranku, przy okazji pozytywnie nastrajając przed coraz bardziej pracowitym sezonem.

I chociaż w tym roku nie uda mi się raczej odwiedzić Portugalii, to wcale nie przeszkadza mi to we wspominaniu i szukaniu tych okruchów ukochanego kraju w Polsce, w Warszawie, w domu...
Odnajduję te drobne symbole i radości w portugalskie muzyce, w kieliszku portugalskiego wina, w portugalskich smakach. Czasem gotowych, czasem przyrządzonych we własnej kuchni. Ale także pomagają spotkania, zarówno w sieci jak i codzienności z tymi, którzy wiedzą i rozumieją za czym właściwie tęsknię. Zarówno tęsknić, ja też planować, marzyć, tworzyć jest łatwiej... razem.
Po sobotnim Festa&Fado, jutro znów będzie można usłyszeć głos Joao de Sousa, tym razem na Dniach Saskiej Kępy. Przy okazji kupić coś dobrego na stoisku Smaków Portugalii. I znów jakby kilka kroków bliżej od tego cudownego kraju nad Atlantykiem...
Dziś kilka zdjęć z zeszłego roku. Z kwietnia. Okolice Largo Das Portas do Sol - punktu widokowego. Kilka kroków od Alfamy. Z piękną panoramą miasta i Tagu. Uwielbiam te dachy w kolorze cegły i bielące się ściany budynków na tle niebieskiego nieba.
Chciałabym, chciała... Postawić znów stopy na lizbońskiej ziemi, rzucić w kąt walizkę, wyjąć z niej sukienkę i ruszyć w miasto.  Napić się szybkiej kawy, wymienić uśmiechy z panią serwującąmi  ciastko. Iść przed siebie, bez planu i mapy. Błądzić. Bez celu.

21 komentarzy:

  1. marzenia, fajna sprawa:)
    ja marzę by moje greckie wakacje szlag nie trafił w/z z zamieszaniem powyborczym...


    życie & podróże
    gotowanie

    OdpowiedzUsuń
  2. ech, też doskonale rozumiem Twoje tęsknoty :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie byłam, ale tęsknię razem z Tobą ;)
    Pierwsze i ostatnie zdjęcie- ulubione

    OdpowiedzUsuń
  4. Aga -zaraziłaś mnie miłością do Portugalii już maksymalnie:)
    Miała podobnie z Andaluzją-jeszcze nie widziałam,a wiedziałam,że zostawię tam serce .... ehhh ...

    OdpowiedzUsuń
  5. Ach, jak miło!
    Też się tam nabłądziłem. Dla mnie to jedno z najpiękniejszych miast świata. W Lizbonie zakochałem się od pierwszego wejrzenia, jakieś... prawie czterdzieści lat temu, jeszcze jako student Szkoły Morskiej. I bynajmniej nie dlatego, że byłem tam u dentysty, albo że - po wdrapaniu się do Castelo de São Jorge i zrobieniu najpiękniejszych zdjęć - sprzedałem swojego ukochanego zenita, zapominając wyjąć z niego film :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ola - trzymam kciuki :)
    Espresso, k. - dziękuję :)
    p-i-f - to czas pakować walizki i w drogę!
    Sylwucha - wiem :)
    michał - no piękna historia z zenitem! :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Wspaniale zdjecia, nie dziwie Ci sie, ze tesknisz, mysle, ze niebawem wrocisz tam!

    OdpowiedzUsuń
  8. Doskonale wiem i rozumiem za czym tęsknisz :-)... Pozdrawiam z Krakowa.

    OdpowiedzUsuń
  9. No czułam, że zgadniesz ;-)...

    Magda :-).

    OdpowiedzUsuń
  10. Doskonale rozumiem, cieszę się że pojawił się nowy wpis o porugalskich klimatach. Ubiegłorocze wakacje spędziłam w Portugalii, i...przepadłam, jak już napisał ktoś w komentarzu ja też zostawiłam tam kawałek serca i juz zawsze będe tęskniś. Ech... póki co zostają wspomnienia zdjęcia marzenia, drobiazgi jak choćby ziarenka piasku znalezine w plażowej torbie.Pozdrawiam czekam na kolejne wpisy. M

    OdpowiedzUsuń
  11. Anonimowy z 08.30 - dziękuję za komentarz :) Z tym sercem tak właśnie jest... człowiek wraca ale jego część w PT jakoś magicznie zostaje. Ale to dobrze, bo chce się wracać. I wraca!

    OdpowiedzUsuń
  12. Oj tak chce sie wracać, i chociaż wiem że w tym roku to nierealne , to wierzę,że jeszcze tam wrócę nie raz. M "bez kawałka serca"

    OdpowiedzUsuń
  13. Ajka, myślałam może żeby wrzucać większy format? Takie fajne zdjęcia, a ciężko się dopatrzeć szczegółów!

    OdpowiedzUsuń
  14. Gosia, dzięki. One są dość duże, tylko trzeba kliknąć :) Myślałam o większych, ale jakoś nie mogę się przekonać...

    OdpowiedzUsuń
  15. pięknie, już nie raz pisałaś o Portugalii, aż chce się tam pojechać! pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  16. oj jak dobrze Cię rozumiem!
    Dwa tygodnie temu wróciłam z Portugalii z erasmusa. Pół roku nie wystarczyło żeby się nasycić i nacieszyć. Za to w zupełności wystarczyło żeby się zakochać i teraz nie przestawać tęsknić;-)
    trzymam kciuki żeby udało Ci się odwiedzić Lizbonę jak najszybciej:-)
    pozdrawiam!
    Marta

    OdpowiedzUsuń

TOP