9.6.12

Biało-czerwone emocje

Nie dalej jak wczoraj obiecałam sobie, że moja noga nie postanie w okolicach Strefy Kibica i całkowicie przemilczę ten temat na blogu. Nie dalej jak dzisiaj zmieniłam zdanie.

Znajomi namawiali mnie długo, w końcu musiałam odpuścić. I nie żałuję, bo okazało się, że na ulicach Warszawy czuć teraz bardzo poztywne emocje.
Skłamałabym mówiąc, że jestem wielkim kibicem i fanką piłki nożnej. Ale mówiąc, że mam w nosie to co się dzieje w Warszawie też bym skłamała. Moje miasto od dawna nie było aż tak radosne, tłoczne i pełne życia.
Do dziś pamiętam mój pierwszy, duży mecz. Mediolan, San Siro. Jeden z etapów Ligii Mistrzów. Niewiele rozumiałam z tego, co się na boisku dzieje, ale wrażenia przywiozłam bardzo pozytywne. Z wypiekami na twarzy obserwowałam reakcje kibiców i bawiłam się świetnie. 
Wracając jednak do Warszawy. Nie tylko stadion oszalał, ale cała stolica. Przypuszczam, że gdyby Tesco postanowiło sprzedawać dziś po popłudniu wszystko za 1 grosz to i tak sklep świeciłby pustkami.
Tak opustoszałych sklepów i ulic nie widziałam od bardzo dawna. Za to w centrum biało-czerwony i kreatywnie podkolorowany tłum.
Ogólne wrażenia raczej na plus. Co prawda widziałam kilka bójek, w tym jedną dość nieprzyjemną oraz mnóstwo pijanych prawie do nieprzytomności ludzi, ale tego raczej nie da się uniknąć. Większość osób bawiła się kulturalnie i po prostu dobrze. Starsi i ci młodsi też :)
Dzieciaków mnóstwo, niektóre lekko przestraszone, ale dużo buziek było uśmiechniętych i żywo zainteresowanych co się dzieje.
Obserwowanie i słuchanie ludzi sprawiło mi dużą frajdę. Lubię widzieć, że coś kogoś naprawdę interesuje i fascynuje. Że jest hobby, pasją. Że budzi emocje i rozpala serce. Na mnie piłka tak nie działa, ale fajnie było posłuchać wrażeń i opinii na żywo, w trakcie spotkania na boisku.
Moda meczowo-stadionowa to zupełnie osobny temat :) Kibiców zza granicy rzucało się w oczy wielu. 
Widziałam Greków, którzy z niemałym smutkiem i zdziwieniem patrzyli jak trzy Polki zaciekle skaczą po ich fladze wykrzykując teksty, których pozwolę sobie nie cytować. Emocje emocjami, ryzalizacja rywalizacją, ale...
Po zakończeniu meczu tłum był raczej zadowolony. Śpiewom, brawom i meksykańskim falom ;) nie było końca. Przypuszczam, że był to mój pierwszy i ostatni mecz w czasie EURO 2012, ale kto wie , kto wie... :) 

19 komentarzy:

  1. Ach, jak gorąco. Miło popatrzeć i poczytać :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Niesamowite emocje, po prostu nie do opisania!! :) Żałuję, że nie mogę oglądać meczy na stadionie albo chociaż w strefie kibica.. no ale jak się nie ma co się lubi...:) Jednak mam nadzieję, że ten mecz wcale nie był Pani ostatnim :) Ja sobie postawiłam za punkt honoru obejrzeć wszystkie mecze - później wspomnienia będą nie do opowiedzenia, tak jak to było po MŚ2010 :) Kocham to!! Dziękuję za tego posta i pozdrawiam! :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Michał - było gorąco, było ;)

    Kasia, nie mów do mnie na Pani, błagam, jeszcze nie jestem aż tak stara mimo że może wyglądam ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. świetna relacja, jaka barwna!

    OdpowiedzUsuń
  5. Super reportaż,fajne fotki.
    No szkoda tylko,że "dzikusy" flagę gości niszczyli,a potem opinia idzie w świat :( To okropne!

    OdpowiedzUsuń
  6. Gorąca relacja i super foty:) Ja od poniedziałku przez 2 tyg będę w stolicy (zawodowo) i mam nadzieję, spotykać tylko pozytywne strony euro:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Super relacja. Zupełnie jak bym tam była razem z Tobą. Podoba mi się bardzo entuzjazm Polaków. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie mam wątpliwości, że świetnie się bawiłaś! : ) Mam tak samo jak ty - czasem nie jestem fanką czegoś, ale lubię posłuchać jak inni mówią o tym i się tym pasjonują. A relacja i zdjęcia naprawdę oryginalne. : ))

    OdpowiedzUsuń
  9. Po Twoich zdjęciach widać, że atmosfera w strefie kibica była niesamowita. Już się nie mogę doczekać następnego meczu naszych. I mam nadzieję, że nie będziesz konsekwentna i udasz się jeszcze raz do strefy kibica:)

    OdpowiedzUsuń
  10. kibicowanie to zdecydowanie nie moja bajka, wolę jednak sama uprawiać sport:)ale potwierdzam-Warszawa wczoraj wyglądała niesamowicie, a kiedy wrcałam z pracy przed 18 miałam miejsca siedząco-leżące w komunikacji:)


    Blog o życiu & podróżach
    Blog o gotowaniu

    OdpowiedzUsuń
  11. Świetna relacja w kolorach biało - czerwonych, też byłam OBOK i rzeczywiście było gorąco a i krew się lała po białych koszulkach ....

    OdpowiedzUsuń
  12. wiesz, też sobie obiecałam, że do strefy kibica nie zawitam, ale chyba jednak się przejdę popstrykać :) czasem mi wstyd za Polaków :(

    OdpowiedzUsuń
  13. Udzielają się, udzielają emocje. Ale ja póki co wstrzemięźliwy od strojów i flag na samochodzie. Ale kibicuję naszym- jak najbardziej.

    OdpowiedzUsuń
  14. Trafiłam tu przypadkiem,bardzo mi sie podoba, super fotki, bede odwiedzac!

    OdpowiedzUsuń
  15. Dzięki Tobie zobaczyłem strefę kibica. Widać, że jest tam kolorowo i wesoło. A negatywne emocje zawsze będą. Byle coraz mniej. Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  16. magiana - najlepiej jak gra Polska, bo wtedy najwięcej osób, Aczkolwiek na jutrzejszy chyba się nie skusze...

    Petitek79 - stroje kibica nie czynią ;)

    Anonimowy - zapraszam!

    Tojav - pewnie, że będą zawsze, byle tych pozytywnych było więcej

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja najprawdopodobniej sprawdzę, jak wygląda Strefa Kibica, we Wrocku na Polska-Czechy ;)

    OdpowiedzUsuń

TOP