1.7.12

Here comes the sun

Jest pewna piosenka która bardzo kojarzy mi się z latem. Pamiętam, jak 15 lat temu, w pierwszy dzień wakacji szłam ze słuchawkami w uszach słuchając R'n"G "Here Comes The Sun" i czułam się bardzo poważną obywatelką, mimo, że miałam ok. 12 lat. Do dzisiaj, kiedy słyszę ten utwór mam przed oczami miasto tonące w słońcu i cieple.
A żar leje się z nieba od kilku dni nie oszczędzając nas wcale. Cudownie. Czasem to męczące, kiedy człowiek czuje, że nie ma czym oddychać, ale tak naprawdę KOCHAM LATO. Uwielbiam rozedrgane od gorąca powietrze i sposób w jaki otula Warszawę. Bo bardzo lubię lato w mieście, zawsze można gdzieś się schronić.
Nie pamiętam, gdzie pierwszy raz usłyszałam, że w Polsce będzie twarta pierwsza kawiarnia Aroma Espresso Bar. Wyszukałam ją na Facebooku i byłam zaskoczona jak wiele osób cieszy się na jej przybycie do naszego kraju. Od razu spisałam nazwę i czekałam. Do lokalu na Kruczej nie dotarłam jak dotąd wcale, ale od kiedy otworzono drugi na Krakowskim Przedmieściu, bywam często.
To, czym wyróżnia się Aroma to dla mnie przede wszystkim poziom obsługi klienta i niesamowicie miła atmosfera. Nawet bardzo krótka wizyta przed pracą w deszczowy dzień nastraja mnie pozytywnie. Zawsze spotykam się z uśmiechem, który nigdy nie wydaje mi się wymuszony. Bardzo brakuje tego w sieciówkach, które dotąd znałam. Wnętrze jest jasne, skromne i proste, co mi odpowiada.
Mają bardzo smaczną kawę, o niebo lepszą niż znajdujące się po drugiej stronie ulicy Saint Honore. Smaczne kanapki, sałatki, ładnie wyglądające ciasta (jak dotąd próbowałam tylko gofrów belgijskich
z lodami - były przepyszne). No i śniadania. To wszystko, co widać na stoliku powyżej czyli omlet, świeże warzywa, pieczony na miejscu chleb, serek, oliwki, tahini, kawę i sok serwują za 24zł. Jedzenie jest bardzo smaczne, a ilość nie do przejedzenia. Wpadam na nie czasem kiedy jestem w czasie weekendu w okolicy na rowerze. Pychota.
Ostatnio dla odmiany spróbowałam śniadania francuskiego. Jest dużo mniejsze, co akurat mi odpowiada, bo się nie przejadłam, ale w tej samej cenie co opisane wcześniej śniadanie Aroma. Zamiast omleta jajecznica schowana w chrupiącym rogaliku i warzywa.
Jeśli jeszcze nie znacie Aromy, to wpadnijcie z wizytą. Dla mnie to doskonały przykład jak powinien funkcjonować tego typu lokal, żeby ludzie czuli się w nim po prostu dobrze. Większość kawiarni w jakich dotąd byłam, zdecydowanie może brać z nich przykład i się uczyć...

7 komentarzy:

  1. Wygląda smakowicie, wszystko!

    OdpowiedzUsuń
  2. Mmmm wszystko wygląda przepysznie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. ładne zdjęcia, jak zwykle.. a co do 'Here Comes the Sun' to wolę jak przy tym tytule pojawia się jako wykonawca The Beatles:D to jest dopiero słoneczna piosenka:)

    OdpowiedzUsuń

TOP