8.9.12

O tym, jak prawie spałam na pustyni słów kilka

Kiedy w kwietniu otrzymałam program służbowego wyjazdu do Tunezji, poczułam się lekko zdezorientowana. Na 4 dni kazano mi zabrać strój wieczorowy na spotkanie zapoznawcze w dobrym hotelu a także coś bardzo ciepłego i nieeleganckiego na raczej chłodną noc... na pustyni!

Mieliśmy spać w wielkich namiotach, dość daleko od cywilizacji. Nasza grupa liczyła ponad 150 osób, a namioty były kilkuosobowe. W związku z planowanym noclegiem zrezygnowałam z zabrania na wyjazd lustrzanki.
Miałam od początku mieszane uczucia. W kwietniu na pustyni jest zimno nocą. Poza tym... bałam się nieco, muszę przyznać. Mieliśmy zostać zawiezieni na miejsce jeepami. Niestety nie wszystko poszło tak, jak planowali organizatorzy. Ku radości jednych i rozpaczy pozostałych.
Już w ciągu dnia odebraliśmy telefon, że na wieczór spodziewane są bardzo silne burze piaskowe w okolicy naszego obozowiska. Namioty zostały ustawione dwa dni wcześniej i miały na nas czekać. Do ostatniej chwili nie było wiadomo, czy nasz nocleg dojdzie do skutku czy nie.
Jeepy przyjechały, zapakowaliśmy się do środka. Powiem Wam, że było pięknie. Po prostu. Siedziałam obok kierowcy, przemiłego człowieka, który nie znał nawet słowa po angielsku, ale czasem słowa nie są wcale potrzebne. Wyruszyliśmy w głąb pustyni tuż przed zachodem słońca.
Sama jazda - fantastyczna! Uwielbiam jeepy i szaloną nimi jazdę. Kierowcy nie żałowali nam emocji, zdobywali piaskowe góry, żebyzjechać szybko w dół. Widoki za przednią szybą  niezapomniane :)
W końcu dotarliśmy do skalnego miasteczka aby obejrzeć jak słońce znika za horyzontem, przekąsić coś i odpocząć. Dowiedzieliśmy sięwtedy, że burza piaskowa zmiotła miejsce, gdzie mieliśmy  spać....
I znów uczucia bardzo mieszane. Żal - wyobrażam sobie, że taka noc na pustyni musi być cudownym przeżyciem (tyle gwiazd na niebie!). Ulga - że po całym dniu w upale wrócę do hotelu, gdzie będzie można się wykąpać ;) Lęk - co by było, gdyby taka burza przyszła w nocy, gdybyśmy spali w najlepsze w namiotach... Co by mogło się stać?
Z ciekawostek na koniec. Takich branżowych. Panowie ze zdjęć poniżej towarzyszyli nam cały dzień, myślę, że nie wszyscy to zauważyli. Najpierw w jednym z hoteli na trasie udawali jego pracowników i nas obsługiwali, potem udawali beduinów na pustyni a na końcu, już w innym hotelu byli kelnerami serwującymi... nieco przerobione resztki obiadu. Przypuszczam, że były to wynajęte osoby z firmy np. cateringowej. Ale po raz kolejny się zastanowiłam, co jest właściwie "prawdziwe" w turystyce zorganizowanej. Obawiam się, że już niestety niewiele.

14 komentarzy:

  1. wow! co za przezycia! zazdroszcze! chociaz, osobiscie wole jednak hotel i lozko, ale w zamian za taka przygode, gotowa bylabym sie ''poswiecic''. pustynne zdjecia bezcenne!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Az mi sie lezka zakrecila na mysl o moim pustynnym zachodzie slonca w Dubaju. Szkoda, ze nocowanie nie doszlo jednak do skutku, to musi byc niesamowite przezycie. Co do panow-przebierancow, brak slow.

    OdpowiedzUsuń
  3. Będąc w Tunezji odpuściliśmy sobie pustynię całkowicie, a szkoda, szkoda... Piękne zdjęcia o zachodzie.

    OdpowiedzUsuń
  4. kurcze... mówisz, że w kwietniu jest zimno na pustyni.. tzn. nie jest to dla mnie zaskoczeniem, ale sama planuję trochę wypad do Maroka na przełomie lutego/marca.. i też chciałam się wybrać na pustynię.. ale jakoś zaczynam w to powątpiewać:P jestem ciepłolubem;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Oooo, na pustyni bym się przespała. To niebo musi być niesamowite!

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja nocą na pustyni też bym nie wzgardziła :) A co do turystyki zorganizowanej, to mam takie samo zdanie, co ty...

    OdpowiedzUsuń
  7. Wow! Mimo wszystko przeżycia wspaniałe :)

    OdpowiedzUsuń
  8. A może to byli oficerowie kontrwywiadu wojskowego i obserwowali podejrzanych typów z zagranicy? :P

    Hy hy! Za dużo "Stawki większej niż życie" ostatnio oglądałem :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Super te zdjęcia a pustyni. Przepiękne :). Ja bym się chyba bała spać na pustyni szczególnie po tym jak przeczytałam u Ciebie informację, że burza zmiotła przygotowane dla Was obozowisko.

    OdpowiedzUsuń
  10. pewnie tak, ale jak może wyglądać zorganizowanie noclegu na pustyni dla tak licznej grupy.
    Byłam nocą na pustyni, było nas 6 osób i naprawdę, tak blisko nieba jak w Afryce nie jest się nigdzie...

    OdpowiedzUsuń
  11. No szkoda iż nie spałaś na pustyni. Miała byś co wspominać ;D

    OdpowiedzUsuń
  12. Marta - też żałuję, ale i tak mam co wspominać :)

    OdpowiedzUsuń
  13. to do publikacji się nadaje! :)
    a wspomnienia zawsze będą w Tobie zagnieżdżone... (SIC!) ;>

    OdpowiedzUsuń

TOP