26.10.12

Sliema. Miasto trzyczęściowe.

Długo zastanawiałam się jaką miejscowość wybrać na pobyt na Malcie. Chciałam, żeby była dobrą bazą wypadową jak też miejscem, gdzie można spotkać miejscowych a nie tylko turystów. Żeby miała swój klimat, taki lokalny a zarazem żeby było co robić i gdzie wyjść wieczorem. Wybór padł na miasto Sliema i była to według mnie bardzo dobra decyzja.

Sliema składa się z trzech głównych części: ulicy Tower Road, która biegnie wzdłuż morza i nadmorskiej promenady aż do miejscowości St.Julian's. Przy tej ulicy znajdował się nasz hotel i większość lokali w których jadłyśmy. Kolejna część to Sliema Ferries, czyli przytulny port z miłym klimatem, kafejkami, sklepami (głównie brytyjskie marki odzieżowe) i przecudowną panoramą znajdującej się na wyciągnięcie ręki la Valetty. Jest jeszcze trzecia, wewnętrzna część miejscowości, pełna cichych uliczek, sympatycznych zakątków i prawdziwego, miejscowego życia. Dla mnie połączenie idealne, wszystkiego po trochu w jednym miejscu.
Ponad to, Sliema jest świetnym miejscem, jeśli chcecie zwiedzać. Odjeżdżają stąd autobusy do la Valetty, do Mdiny, na północ do portu skąd odpływa prom na Gozo, do Buggiby i kilku innych miejscowości. W Sliema Ferries zaczyna się większość rejsów (m.in. dookoła wyspy) i można wykupić wszystkie dostępne wycieczki fakultatywne oraz bilet na bus turystyczny. Do stolicy można dojechać w zaledwie 20minut.
Przed wyjazdem koleżanka która była na Malcie powiedziała mi, że Sliema jej się nie podobała. Nie wiem na ile miała okazję ją poznać, przypuszczam, że była tylko w porcie. Na mnie zrobiła pozytywne wrażenie, zarówno architekturą jak i ogólną, nadmorską atmosferą. Mogłam spacerować w poszukiwaniu detali, których mnóstwo jest na Malcie (planuję wpis o różnorodności kołatek na drzwiach!) orazpodziwiać stare, stylowe samochody, których wiele się zachowało.
Architektura Malty jest imponująca. Mnie szczególnie zachwyciły te wystające, obudowane, kolorowe balkony, w wielu przypadkach ozdobione kwiatami czy figurami tajemniczych postaci. Uwielbiam chodzić "z głową w chmurach", tj. patrzeć w górę wiedząc, że zaraz spotka mnie niespodzianka. Sliema nie rozczarowała w tej kwestii.
Kościoły. O tym można napisać cały poemat. Jest ich na wyspie tak dużo, że chyba na każdą większą rodzinę przypada jeden kościół ;) Naprawdę są wszędzie. Nie da się ich zliczyć. Wszystkie piękne, w bardzo zbliżonym stylu. Nieco kiczowate przez ogromne ilości kolorowych światełek którymi są obwieszone i często otoczone dość tandetnymi figurami świętych. Malta jest bardzo katolicka, a postać Matki Boskiej i Jezusa pojawia się na każdym niemal kroku. Wiele razy widziałyśmy, jak mieszkańcy zaczynali podróż autobusem od przeżegnania się, z czym nie spotkałam się jak dotąd nigdzie indziej.
Chętnie spędzałam czas w tej nieco opuszczonej, lokalnej części którą widać na zdjęciach powyżej, ale potrzebując poprzebywać z ludźmimożna wyruszyć do "shopping zone" - dzielnicy zakupów, gdzie trwa polowanie na Brytyjskiego turystę. Można ubrać się w NEXT, M&S, TOPSHOP, Dorothy Perkins, New Look, Peacocs, Wallis i innych. Wpływy UK są tu mocno widoczne. Królują też w tej okolicy restauracje i puby zaspokajające brytyjski apetyt na jedzenie tłuste, piwem podlane.
Sliema ma dostęp do morza, ale nie ma plaży w sensie naszego jej postrzegania (piasek, leżaki). Jest skaliste wybrzeże, można przyjść z kocem i posiedzieć, zejść do wody po jednej z metalowych drabinek. Stworzone są też baseny - jeden naturalny, wydzielony skałkami oraz dwa sztucznie wyodrębione z wody, gdzie za opłatą można popływać.
Dużą atrakcją Sliemy jest długa promenada, idealna na wieczorne i poranne spacery, bieganie czy nawet przycupnięcie na jednej z ławek.
Po południu jest opanowana przez tłumy turystów i miejscowych.
Trasa od Sliema Ferries do St. Julian's zajmuje około godziny wolnego spaceru lub 35min marszu. Jest ładna widokowo i bardzo przyjemna. Zarówno o porcie w Sliemie jak i St. Julian's jeszcze będą osobne wpisy.

11 komentarzy:

  1. Zdajesz sobie sprawę, że tym postem obudziłaś apetyt na więcej? Mam nadzieję, że szybko znajdziesz czas na napisanie kolejnej relacji z Malty, bo czuję, że będzie pięknie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ha.. no i nie da się nie uwielbiać Malty, prawda?? Tydzień był wypełniony po brzegi zwiedzaniem;)?

    OdpowiedzUsuń
  3. nie wiem dlaczego, ale pierwsze skojarzenie miałam z moją ulubioną Odessą
    życie & podróże
    gotowanie

    OdpowiedzUsuń
  4. Zachęciłaś mnie bardzo i opisem i zdjęciami. Architektura rewelacyjna. Jestem ciekawa co pokarzesz następnym razem.

    OdpowiedzUsuń
  5. W Arenal też miałam pub Hole in the Wall :)

    Też czekam na kolejne wpisy z Malty, bo jeszcze tam nie byłam...

    OdpowiedzUsuń
  6. Dziekuje za super relacje! Malta wlasnie wrocila na liste fajnych destynacji, z ktorej zostala wykreslona dzieki kumpeli, ktora tam kilka lat mieszkala. jesli wierzyc jej slowom, Malta to "brud, smrod i ubostwo" ;) Odczarowalas Malte!! Dla mnie tylko niepojete jest, ze nie ma w tym miasteczku plazy. No jak moze nie byc plazy? :)))

    OdpowiedzUsuń
  7. monika - tak, 1 dzień tylko wolny :)

    Ola - nie byłam, cieżko mi porównać :)

    Aga, Ewa, k. - będzie więcej :)

    Kasia - na Malcie praktycznie nie ma plaż, oprócz kilku na północy, ale niezbyt dużych i bardzo tłocznych. Malta jest typowo południowa, a na południu brudu i smrodu nie brakuje, tylko trzeba umieć znaleźć coś jeszcze... ja znalazłam

    OdpowiedzUsuń
  8. Agnieszko, ta strone poludnia znam doskonale, Andaluzja tez nie pachnie fiolkami ;)) Ta kolezanka jednak niesamowicie narzekala: nuda, smutno, wszystko nie tak, ale to chyba ona miala problem, a nie Malta ;)
    PS. Wlasnie szukam Ci tych ustawien blogspota, nie wiedzialam nawet, ze takie istnieja.

    OdpowiedzUsuń
  9. Wiesz Kasia jak mówią, złej baletnicy przeszkadza rąbek u spódnicy ;) A poważnie, to pewnie inaczej się poznaje miejsce jak się mieszka jakiś czas a inaczej przez tydzień.
    Dzięki, ja zupełnie nie mam pomysłu co z tym zrobić. Ale jak widzę po komentarzach na facebooku chyba nie ma takich ustawień.. :/

    OdpowiedzUsuń
  10. No wlasnie, ciezko ocenic, czy to baletnicy wina, a moze okolicznosci, a moze jeszcze czegos innego :)
    A z tymi komentarzami to naprawde bez sensu :/

    OdpowiedzUsuń
  11. Naprawdę ciekawa architektura :) A promenada wygląda cudownie, chciałabym tam teraz być! :)

    OdpowiedzUsuń

TOP