28.10.12

La Valletta. Miasto dla mnie!

La Valletta... czy już samo brzmienie tych słów nie kojarzy się Wam z czymś miłym? Na wizytę w stolicy Malty czekałam niecierpliwie od kiedy zobaczyłam w Internecie pierwsze zdjęcia. A kiedy moim oczom ukazała się panorama miasta z portu Sliema Ferries... przepadłam :)

Już w dzień po wylądowaniu na wyspie zapakowałyśmy się w pierwszy autobus w kierunku Valletty. Nie mogłam czekać ani chwili dłużej! Na szczęście był dzień roboczy, więc udało się uniknąć tłumów. To, co dziś Wam pokażę jest moim subiektywnym obrazem miasta, które urzekło mnie od pierwszej minuty i wywołało lekkie drżenie serca... Dlaczego?
"Moja Valletta" jest subiektywna, bo z pełną świadomością omijam to, co możecie zobaczyć w każdym przewodniku - główną ulicę handlową, fort St. Elmo, pałac Wielkiego Mistrza czy główne kościoły. Gigantyczny port Grand Harbour możecie zobaczyć na połówce zdjęcia poniżej. Ja pokażę dziś puste ulice, piękne budynki i miejsca wspaniałe, ciche, do których większości turystów nie chciało sie ruszyć, bo byłyśmy same...
Główne części stolicy to opanowana przez turystów główna ulica oraz odchodzące od niej handlowe uliczki i placyki z kawiarniami i restauracjami. Jest Fort, jest Port, jest trochę morza dookoła. I jest wewnętrzna część miasta, która ma niesamowity klimat. Schody ciągle prowadzą pod górę, nie ma wielu ludzi a jeśli już, to głównie miejscowi lub zagubieni turyści.
Czasem spotka się psa, który biegnie przed siebie jakby właśnie miał się spóźnić na jakieś ważne spotkanie. A czasem kota, który leży w cieniu i nic go nie interesuje. Niespodzianki, niespodzianki.. są! Miniaturowe sklepiki lub muzea jak widoczne poniżej Muzeum Zabawek. Ukryte kapliczki lub schowki na pluszowe miśki. Kanarki wiszące przed drzwiami w klatkach. 
Obdrapane ściany, sypiące się tynki. Pastelowe barwy, czasem przełamane wyrazistym, acz lekko wyblakłym od słońca odcieniem. I pranie. Wszędzie pranie! Po godzinie chodzenia i patrzenia na to wszystko dookoła, serce zabiło mi mocniej, kiedy minęłam maleńką kawiarenkę, w której siedziało kilku miejscowych, dyskutując i pijąc kawę o pięknym aromacie. Tak, po zamknięciu oczu poczułam się jak w lizbońskiej Alfamie. To było piękne.
La Valletta jest cudownym miastem, pod warunkiem, że ucieknie się w w jej puste okolice. Po godzinie 13 zamyka się praktycznie wszystko. I każdy zakątek był "tylko nasz". Mogłam grasować z aparatem do woli.
Poniżej jedna z ulic równoległych do głównej. Tutaj też można dużo osób spotkać. Kupić pamiątki, kartki i gazety. No właśnie, może na pierwszy rzut oka zdziwi Was, że pokazuję zafoliowane czasopisma, ale po powiększeniu zobaczycie niesamowitą ich różnorodność.
Wbrew pozorom Valletta nie jest duża. W pół dnia można ją przejść wzdłuż i wszerz, ale my wracałyśmy kilka razy, nawet w dwie godziny. Na szczęście to tutaj jest główny dworzec przesiadkowy, więc udawało się wpaść nawet "przy okazji". I ciągle znajdowałam coś nowego! :)
Już przy pierwszej wizycie znalazłyśmy swoją ulubionę kawiarnię, przy głównej ulicy, na ładnym placu. Było sympatycznie, szybko i z bardzo smaczną kawą w rozsądnych cenach. Idealnie na chwilę wytchnienia.
Valletta w 100% spełniła moje oczekiwania i pokładane w niej nadzieje. Oglądając w Internecie zdjęcia na kilka dni przed wyjazdem myślałam sobie "będzie pięknie. to miasto dla mnie!". Miałam rację.
Z perspektywy czasu żałuję, że nie wybrałyśmy się na krótki rejs po Grand Harobour, aby zobaczyć panoramę stolicy z drugiej strony oraz poczuć klimat portu, wielkich statków i burzliwej historii wyspy.
12 zdjęć które się nie zmieściły w relacji na blogu znajdziecie na Facebooku

11 komentarzy:

  1. Piękna ta Twoja La Valetta :) Żebyś się jeszcze dała tak namówić na większe fotografie :)Pozdrawiam cieplutko :)

    OdpowiedzUsuń
  2. W drodze - Dziękuję! Ale nie mogę się przekonać do większych... ale można je powiększyć i obejrzeć w większym formacie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jestem zachwycona. Urzekło mnie to miasto.

    OdpowiedzUsuń
  4. Echh.. aż mi się przypomniał ten miły czas spędzony tam dwa lata temu...:) pięknie..

    OdpowiedzUsuń
  5. świetne zdjęcia, super klimat, ładna ta malta./..

    OdpowiedzUsuń
  6. Miałam napisać to samo co W drodze. Siedzę z nosem przy monitorze :) Ale warto, zdjęcia ładne!

    OdpowiedzUsuń
  7. OK robię na próbę duże i podpytam na Facebooku o opinie :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetne fotki. Kocham Maltę i też własnie o niej piszę,więc zapraszam do mnie:)
    http://lifegoodmorning.blogspot.com/2012/10/marsaxlokk-i-odeczki-luzzu.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super, zaraz zajrzę! Ja właśnie się wzięłam za selekcję zdjęć z Marsaxlokk :)

      Usuń

TOP