30.10.12

Rejs na Comino - oczekiwania a rzeczywistość

Pewnie zastanawiacie się, skąd taki a nie inny tytuł? Chciałyśmy wybrać się na rejs na Comino. Lubimy obydwie rejsy, łódki, kołysanie na wodzie. W niemalże każdym biurze na Malcie można taką wycieczkę kupić. My to zrobiłśmy jeszcze pierwszego dnia, gdy nie orientowałyśmy się zupełnie w wyspie i jej miejscowościach. Niestety, pracownik biura wykorzystał naszą niewiedzę...

W październiku, pomimo tłumu turystów można było odnieść wrażenie, że podaż przewyższa popyt, ponieważ naganiacze rzucali się na mijanych ludzi machając ulotkami i krzycząc niemalże w akcie rozpaczy. Nie widziałam takiego nasilenia tego zjawiska nawet w słynących z tego typu zachowań krajach arabskich. Rozumiem, że wiele osób z turystyki żyje, ale chwilami wyglądało to wręcz groteskowo, kiedy turyści nie mogli wyjść z autobusu, bo drzwi blokowali sprzedawcy czatujący na nich na przystanku. Szczególnie wielu jest pośredników autobusów turystycznych, oferujących przejażdżki po wyspie w mocno zawyżonych według mnie cenach. 
Wracając jednak do rejsów. Nie jest dla mnie główną atrakcją cel, do którego mam dotrzeć a sam fakt płynięcia. Dlatego odwiedzenie wyspy Comino chciałam z rejsem połączyć. Znalazłam w porcie interesującą mnie ofertę - Daily Comino and Blue Lagoon Cruise zaczynający się w porcie w Sliemie o 10.45. Sprzedawca wręczył nam ulotkę - 1.5h rejsu, 4h na Comino, 1.5h rejsu. W tym czasie możliwość pozostania na stateczku, kupienia picia i jedzenia, skorzystania po kąpieli z prysznica pokładowego. A wszystko w super cenie 20EUR/1os zamiast 25EUR.
Dlaczego taka promocja, spytałyśmy? Bo to już ceny posezonowe. Sylwia spytała dla pewności o program - pan pokazał nam ulotkę, aby potwierdzić zgodność swoich słów z jej treścią. Zapłaciłyśmy. Miałyśmy czekać w porcie kolejnego dnia o 10.30. O 10.55 podjechał po nas autobus. Myślałam, że jedziemy kawałek... A ten wiózł nas 1.5h które miałyśmy płynąć, do miejscowości Cirkewwa na północy Malty skąd wypływają taksówki wodne na Comino. Na nasze pytania odpowiadał "Ja nic nie wiem, jestem tylko kierowcą". Zapakował nas w taksówkę i po 10min byliśmy w zatoce. Powiedzieć, że byłam wściekła, to mało.
Po pierwsze - do Cirkewwa mogłyśmy dojechać same, spod swojego hotelu w Sliemie, korzystając z 7-dniowego biletu na komunikację. Po drugie sam transport wodną taksówką kosztował ok. 10 EUR. A po trzecie i najbardziej bolesne - marzenia o rejsie prysnęły jak bańka mydlana. Do tego po przybyciu na wyspę okazało się, że piękna według przewodnika, piaszczysta zatoka Blue Lagoon jest małym, wąskim turystycznym koszmarkiem napchanym ludźmi do granic możliwości.
Ok, przyznaję - kolor wody jest w zatoce naprawdę przepiękny, ale nie wyróżnia się spośród wielu zatok w innych zakątkach Europy.Na pocieszenie mogłam przynajmniej pstryknąć kilka miłych dla oka zdjęć. Sporo czasu musiało nim nieco udało nam się ukoić nerwy.
Bardzo nie lubię być oszukiwana. Nikt nie lubi. Uważam, że oszukiwanie turystów uważając, że i tak jest ich duża rotacja jest wielkim błędem.W dobie Internetu nic nie pozostaje anonimowe. Dodam, że dzień wcześniej o tej samej wycieczce z tej samej ulotki rozmawiałyśmy z inną panią sprzedającą je na promenadzie w Sliemie. Sylwia również pytała o program i pani bez zająknięcia pokazała ten z ulotki, uwzględniający 3h na wodzie a nie 3h w ciasnym autobusie.
Gdyby nie cała ta otoczka z wprowadzeniem w błąd, gdybym sobie sama przyjechała do portu i świadomie wykupiła taksówkę za i tak zawyżoną kwotę 10EUR pewnie byłabym zadowolona i nie zwracała uwagi na ludzi napchanych niczym śledzie w puszce. Udało nam się fartem wypożyczyć 2 leżaki (za 8EUR), bo bez tego przez 4 wolne godziny nie wiem co byśmy robiły, gdyż nie ma tam nawet metra by położyć koc czy gdzieś usiąść. Wszystkie budki z tłustym fast foodem oferują jedynie jedzenie na wynos, nie ma stolików...
Poszłyśmy na spacer, ale poza 1 hotelem na Comino nie ma żadnej zabudowy ani żadnych atrakcji. Ot, taka widokowa wycieczka. Spotkałam za to widoczną na dole małą jaszczurkę i fajne auto :) Podsumowując, nikomu nie odradzam odwiedzenia Comino, gdyż w połączeniu w rejsem może być to przyjemna forma spędzenia dnia. Jednak w sytuacji kiedy moje expectations/reality różniły się tak bardzo, nie umiem cieszyć się z tego wypadu tak jakbym chciała. 

14 komentarzy:

  1. Hej, nie dziwię się, że czujesz się oszukana, tym bardziej, że wiem też, co straciłaś. My za ta wyprawę w sierpniu 2010 roku zapłaciliśmy 25 za dwie osoby ! Jeśli będziesz miała chwilkę - zapraszam http://klee1983.blogspot.com/2012/08/czesc-34-blue-lagoon-czyli-raj-na-ziemi.html

    OdpowiedzUsuń
  2. Aga, mega zdjęcia. Też bym się dała dla nich oszukać hihi ;) Żartuję oczywiście :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Az sie noz w kieszeniu otwiera, co za swinstwo tak w zywe oczy klamac. No ale nic, bylo, minelo, zapomniec :) A kolorki sliczne :)
    Co do szablonu, tez mi sie podoba, nie trzeba powiekszac poszczegolnych zdjec :)

    OdpowiedzUsuń
  4. widzę, że nie tylko ja powiększyłam format zdjęć:)))
    czy jakoś kontyuowałyście wątek oszustwa? czy puściłyście to facetowi płazem?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Byłam tak wściekła, że odpuściłam, żeby się nie denerwować, zresztą miałyśmy mnóstwo planów i napiety grafik. Wiem, nie powinno się tego zostawić, ale wątpię czy bym osiągnęła coś poza głupimi spojrzeniami sprzedawców..

      Usuń
  5. zdjęcia genialne, jakość wspaniała, a co do zawartości to tylko pozazdrościć, że podróżujesz po tak pięknych okolicach

    OdpowiedzUsuń
  6. Swietnie wyglądaja te duże zdjęcia i nowy wyglad bloga!

    OdpowiedzUsuń
  7. Słów brak, jak się słyszy o takich oszustwach. A zmiana w szablonie pozytywna ;)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. jakas rada na takich ''kieszonkowych'' oszustow? szczesliwie, jeszcze mi sie cos takiego nie przydarzylo i niech tak zostanie, ale jestem pewna,ze taki oszust robi to pewnie od lat i nie ma kary na niego, bo gdzie skarzyc?
    Widzialam, ze na twoim blogu cos sie zmienilo, ale nie wiedzialam, co, dobrze ze napisalas o zdjeciach:) pewnie jak mnie cos zainteresuje, to i w mikro wypatrze.

    OdpowiedzUsuń
  9. Przykre...Ja się na szczęście na oszustów nie natknęłam. My do Cirkewwy dojechaliśmy własnie autobusem, a tam już nas dopadli naganiacze i za 10 min byliśmy na Comino.Przyjechaliśmy wcześnie rano, jak ludzi jeszcze nie było, więc wspomnienia mam cudowne. Na mnie to miejsce zrobiło wielkie wrażenie, zwłaszcza,że wyspa jest praktycznie nie zamieszkana i tylko na nabrzeżu kłębią się tłumy.Z pewnością idąc za moim doświadczeniem, nie polecam zwiedzania Comino w sierpniu w 35 stopniowym upale w samo południe:)Niby logiczne, ale potrzeba chłonięcia każdej chwili zrobiła swoje i prawie umarłam w drodze:)A właśnie chciałam dziś zamieścić wpis o Comino:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo fajnie, chętnie przeczytam Twoje wrażenia!

      Usuń
    2. UA więc moje Comino już zaprasza:)http://lifegoodmorning.blogspot.com/

      Usuń
  10. Oj tak, my na szczęście na wstępie stwierdziliśmy, że tona ulotek ze Sliemy i to straszne naganianie śmierdzi jakimś oszustwem :) Na Comino dostaliśmy się z Golden Bay. Od rana tam plażowaliśmy, a popołudniu wykupiliśmy wycieczkę u Charliego - przemiły facet organizujący wyjazdy właśnie z Golden Bay :) Koszt 15Euro/os i po drodze można było podziwiać Dingli Cliffs i zahaczyliśmy o Popeye Village.

    OdpowiedzUsuń

TOP