31.10.12

Niezwykły cmentarz miejski w Palermo

Wczoraj na Facebooku widziałam zdjęcie przedstawiające napis na murze jednego z polskich miast. Nabazgrany czarnym sprayem tekst brzmiał "DZIEŃ DOBRY - WSZYSCY UMRZEMY". Pod zdjęciem pojawiły się dziesiątki komentarzy, z których wiele mówiło, że oto ich dzień został zepsuty, że nie powinno się z rana mówić "takich rzeczy". Takich, czyli jakich? Wszyscy umrzemy i warto o tym pamiętać zawsze. Bo tylko ze świadomością, że życie jest ulotne można świadomie je przeżyć. I "dzień dobry" też mnie nie gorszy, bo właśnie to jest taka dobra nowina - kiedyś umrzemy, ale niech ten dzień będzie dobry a to, czy taki będzie, czy też nie, zależy od nas, pamiętajmy więc o tym!

Popołudnie spędziłam natomiast oglądając "The Godfather" i wystarczyła jedna scena w Corleone, aby przywołać wspomnienie Sycylii, która siedzi w mojej głowie i sercu bardzo mocno. Pomyślałam, że okolice 1 listopada to idealny czas, aby pokazać Wam cmentarz miejski w Palermo. Cmentarz, który uważam za miejsce o wyjątkowo ludzkim obliczu. Cmentarz, który mnie wzruszył do łzy (jednej, ale jednak) i wywołał uśmiech na twarzy.
Byłam jedną z nielicznych osób, które odmówiły wejścia do Katakumb w klasztorze Kapucynów. Oglądanie zimnych piwnic, wypełnionych po brzegi ubranymi zwłokami 8tys. ludzi w różnej fazie rozkładu, to atrakcja zdecydowanie nie na moje nerwy. Kilka zdjęć w przewodniku zupełnie zaspokoiło moją potrzebę wrażeń. Obok klasztoru jest cmentarz, na który postanowiłam się wybrać czekając na tych, co zeszli w podziemia.
Oczom moim ukazał się cmentarz niezwykły. O ile pokazany rok temu Pere Lachaise jest miejscem niezwykle nostalgicznym, trochę mrocznym, skłaniającym do głębokiej refleksji nad przemijaniem, o tyle tutaj miałam zupełnie inne odczucia. Poczułam się zachęcona do celebrowania życia.
Cmentarz jest dość duży i znajduje się na obrzeżach stolicy wyspy. Nie wiem, ile jest tu grobów, ale ja w ciągu ponad 30 minut zobaczyłam tylko część. Warto przejść go spokojnie, bo jest zupełnie inny niż te, które znamy.
Można odnieść wrażenie, że tu wszystko... żyje. Dziwne odczucie jak na miejsce, w którym odwiedza się zmarłych. Może to dzięki temu, że groby nie są "anonimowe". Na prawie każdym znajduje się pełna galeria portretów leżących w nim osób, a często także zdjęć całej, dużej rodziny.
Praktycznie wszędzie, widać świeże kwiaty - także te proste, z ogrodu. Jakby ktoś codziennie wymieniał je u wszystkich naraz. Cięte kwiaty w wazonach i niedawno podlane kwiaty w doniczkach. Dużo koloru i światła.
I niezwykła dla mnie personalizacja każdego nagrobka - poza zdjęciami, stoją wykute w kamieniu historie ludzi i listy pożegnalne. Widziałam kilkagrobów dzieci, które były dosłownie obłożone ich zabawkami, ulubionymi grami, a drzewa dookoła obwieszono kartkami urodzinowymi, papierowymi
zdjęciami, wycinkami z gazet a nawet fragmentami pomalowanej kolorowanki.
Przy grobie nastolatka, który jak wywnioskowałam zginął w wypadku, stała jego gitara, zdjęcia z dziewczyną i przyjaciółmi, leżała kurtka, być może należąca do niego za życia. Takich grobów było dużo, ale jakoś nie umiałam chodzić i pstrykać zdjęć, chociażby ze względu na to, że w tym samym czasie wielu miejscowych odwiedzało swoich bliskich. Ale wszystko co widziałam, głęboko zapadło mi w pamięć, na zawsze.
Na koniec jeszcze jeden akcent, także z Sycylii. Na środku ronda prawie w centrum Palermo zobaczyłam takie... coś. U nas również jest zwyczaj stawiania kwiatów lub znicza w miejscu, w którym ktoś zginął. Jednak to przerosło moje najśmielsze wizje publicznego pożegnania osoby,którą się kochało. Kwiaty, zdjęcia, znicze, wieńce, serca i... plakat z tekstem piosenki, podziękowania lub wyznania miłości. Nie wiem... Pomyślałam sobie, że chyba żaden inny naród nie pasuje mi bardziej do takiej wylewności. Naprawdę bardzo mnie wzruszył ten widok. Ponieważ "DZIEŃ DOBRY - WSZYSCY UMRZEMY", życzę nam w najbliższych dniach wielu dobrych przemyśleń, chwil refleksji nad mijającym czasem. Abyśmy umieli cieszyć się z małych rzeczy zamiast czekać na jutro, które wcale nie musi nadejść. Jutro niech będzie teraz!

7 komentarzy:

  1. Prawdopodobnie nie jest to normalne, ale ja lubię cmentarze. Zawsze i wszędzie staram się zobaczyć kilka. Przechadzając się po nich można odczuć atmosferę z jednej strony nostalgiczną i smutną, a z drugiej strony zdać sobie sprawę z przemijania... Cmentarze to jedyne miejsca, gdzie można to poczuć. Oczywiście mówię tutaj o zwiedzaniu turystycznym cmentarzy i grobów ludzi zupełnie mi obcych...

    OdpowiedzUsuń
  2. Podoba mi się ten cmentarz, jest taki pogodny. Widać, że ludzie pamiętają o bliskich i jeszcze cudowne to słońce!

    OdpowiedzUsuń
  3. bardzo pozytywne miejsce, pomimo że to cmentarz!
    widać wielką dbałość bliskich o tych którzy odeszli i silne więzy

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwiebiam cmentarze. Świetnie napisane, dzięki za ten tekst. Refleksja w sam raz na dziś, bo w Stanach nie czuć atmosfery 1-go listopada. No i super, że zdjęcia duże, ciekawa jestem czy już się przyzwyczaiłaś. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powoli, ale ze zmianą całego szablonu nawet zaczyna mi się podobać :)

      Usuń
  5. o nie.. byłam tam i nie weszłam na ten cmentarz?! Nie wiem jak to się stało. Za to katakumby były na swój sposób genialne. Przygnębiające, ale bardzo refleksyjne miejsce.

    OdpowiedzUsuń
  6. bardzo podoba mi się opowiadanie historii człowieka...ja wyjątkowo nie lubię cmentarzy, więc nic mnie chyba nie przekona. Ale opowiadanie historii i personalizacja grobu na pewno oddaje więcej pozytywnych emocji i wspomnień towarzyszących wizytom na cmentarzu.

    OdpowiedzUsuń

TOP