18.11.12

O marzeniach i kolorach Camden Town

Ostatnio pisałam trochę więcej o sobie, tak prywatnie. O różnych zawirowaniach, radościach, chwilach słabości, o utracie pracy. Na początku ten blog był bardziej formalny, dziś chętniej się otwieram, opowiadam o sobie. Dlatego chcę napisać kilka słów o tym, skąd wzięłam się w Londynie po raz pierwszy, gdyż nigdy nie ciągnęło mnie to miasto i pewnie sama bym się tam nie wybrała. Gdyby nie Dawid...

To osobista historia, ale i tak można ją znaleźć w sieci, więc nie traktuję jej jak sekretu. Przez 2 lata byłam wolontariuszką fundacji, spełniającej marzenia chorych dzieci. Pojawił się On. Chłopak, który o Londynie śnił i marzył a ja zrobiłam co w mojej mocy, aby mu to umożliwić. Nie było łatwo, kosztowało mnie to dużo nerwów. Właśnie wtedy zrozumiałam, że nigdy nie wolno mówić "Mamy Czas!". Gdybym posłuchała tego, który chciał mito wmówić, to Marzenie nie spełniłoby się. Jestem  uparta i walczę o to, w co wierzę. Udało się. Ruszyłam z rodziną Dawida do Londynu.
Spędziliśmy razem jedne z najwspanialszych dni mojego całego życia. Patrzyłam na Londyn oczami chłopaka, dla którego ta wizyta była czymś nieprawdopodobnie ważnym. Chłonęłam każdą minutę, aby nic mi nie umknęło. Do dziś noszę w sercu wspomnienia, pamiętam dialogi, sytuacje, uśmiechy. Spotkaliśmy wtedy ludzi, których wielka, bezinteresowna pomoc dodawała mi skrzydeł i wiary w sens działań.
Jedną z nich była Ola, która zgłosiła się do mnie kilka dni przed wylotem. Odpowiedziała na mój apel na jednym z Internetowych forów i chciała spędzić z nami czas i pokazać jakieś ciekawe, godne uwagi miejsce.
Tak po raz pierwszy trafiłam do Camden Town, dzielnicy, którą papierowy przewodnik który ze sobą miałam zupełnie zignorował.
Na nas wszystkich to popołudnie zrobiło ogromne wrażenie, bo Camden Town to dzielnica jakich dotąd nie widziałam. Szalona jakKapelusznik z "Alicji w Krainie Czarów". Do tego pełna życia i energii.
Zazwyczaj zatłoczona, wypełniona po brzegi młodymi ludźmi, których wygląd niejednokrotnie wprawia w osłupienie oryginalnością. Zresztą ciuchy, które można kupić w okolicznych sklepach i które widać na powyższych zdjęciach mogą trochę Wam wytłumaczyć ;)
Byliśmy oczarowani, zaskoczeni i zaintrygowani. Nawet ja, dziewczyna która kawałek Europy już widziała, nie mogłam nacieszyć oczu tym, cowidać dookoła, mijanymi ludźmi, licznymi sklepami, straganami, stoiskami.
Kolory, smaki i zapachy Camden mogą przyprawić o zawrót głowy. Pisałam trochę o tej dzielnicy po wizycie w listopadzie 2010 r (klik).
Wcześniej miałam nawet okazję kilka dni tam pomieszkać, gdyż przy drugiej wizycie, latem już nie wiem nawet którego roku wybrałam na nocleg hostel Camden Lock, bo okolica jest ciekawa i pozytywna.
Powyżej widać hale targowe, w których można kupić wszystko... I chyba nie ma w tych słowach ani odrobiny przesady ;) Zdjęcia, płyty, biżuteria, ubrania, jedzenie, picie, obrazy, plakaty, naklejki, pieski, lustra, kosmetyki, małe meble, dekoracje i wiele innych.
Camden to dziesiątki budek z jedzeniem ze wszystkich zakątków świata. Można kupić danie take-away i przysiąść nad jednym z kanałów,które latem są otoczone zielenią, bardzo ładne i klimatyczne.
Lubię obserwować tam ludzi, sprawia mi to ogromną frajdę.
Często przypomina mi się Dawid i miejsca, które odkrywaliśmy razem. Po kilku wizytach w Londynie nadal wzruszam się bardzo, kiedy docieram na Camden Market, spaceruję ulicami Kensington,oglądam róże w Regent's Park czy stoję przed międzynarodowym hostelem przy stacji Great Portland, w którym wtedy spaliśmy...
Dni mijają szybko, w codzienności łatwo się zatracić i biec bez wytchnienia. Dlatego na wielkiej korkowej tablicy w moim mieszkaniu wisi zdjęcie Dawida, które przypomina mi o tym, co jest w życiu naprawdę ważne. A ważne jest, aby marzyć i swoje marzenia realizować. By otwierać się na ludzi, myśleć o innych. Być, a nie mieć. Nie używać za często słów "mamy czas", bo tego nie można być nigdy pewnym. Korzystać w pełni z danych nam dni. 

14 komentarzy:

  1. Kurcze, jak komplementow nie chcesz sluchac, to nie wiem, co mam ci napisac ;)))
    W Londynie nie bylam, takze tej dzielnicy tez nie znam, ale zapamietam, zeby koniecznie odwiedzic!
    Aga, no wlasnie, ja cie chcialam spytac, czy cos sie z praca teraz ruszylo?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Praca raz jest a raz nie ma, takie życie ;)

      Usuń
    2. No takie zycie, trzymam kciuki, zeby raczej byla ;)

      Usuń
  2. Wspaniała historia. Dla takich chwil warto żyć...Ja w Londynie nie byłam, nawet w Anglii i czasami mam wrażenie,że jestem ostatnią Polką na ziemi, która jeszcze nie odwiedziła tego miejsca. Ale teraz autentycznie nabrałam ochoty:)Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spokojnie, znam mnóstwo osób, które jeszcze w Londynie nie były!

      Usuń
  3. Dlaczego odwiedzając kiedyś Londyn zupełnie pominąłem to miejsce?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może dlatego, że w przewodnikach które mam w domu, a mam 2 albo 3 jest o Camden max 3 zdania...?

      Usuń
    2. Potwierdzam w moich też tylko mała wstawka. A szkoda, bo to wspaniałe miejsce, o czym wielu ludzie po prostu nie wie, a warto tu przyjechać.

      Usuń
  4. Też kilka lat temu byłam wolontariuszką tej fundacji. Zbieraliśmy pieniądze na wyjazd niewidomej dziewczynki do Lourdes.. I się udało! Strasznie satysfakcjonujące to jest, mimo, że właściwie nie ratujemy nikomu życia, ale dajemy to co chyba w życiu najważniejsze. Bo to właśnie realizacja marzeń jest bardzo ważna (mimo, że brzmi dosyć egoistycznie, wcale takie być nie musi). A co do Londynu.. To jakoś zupełnie mnie tam nie ciągnie, mimo, że bez problemu mogłabym się tam pojawić.. Może do tego trzeba dojrzeć a to jeszcze nie mój czas?

    OdpowiedzUsuń
  5. Wzruszający post, tej podróży na pewnie nie zapomnisz do końca życia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie zapomnę. Na szczęście mam takich w sercu więcej... :)

      Usuń
  6. Pomaganie innym i możliwość spełniania ich marzeń to coś niezwykle wyjątkowego. My coś dajemy tym ludziom, i oni dają nam. Tak jak to było w Twoim przypadku. Życzę Ci więcej takich przygód! A co do dzielnicy w Londynie to naprawdę fascynująca. Myślę, że jeśli kiedyś ponownie zawitam do tego miasta, to z chęcią odwiedzę i ten zakątek. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  7. masz wspaniałego bloga! będzie mi miło jeśli spodoba Ci się mój i również go zaobserwujesz ;))

    wspaniałe zdjęcia, magia ;))

    OdpowiedzUsuń
  8. wzruszajaca historia, ja bym tak nie potrafila...

    OdpowiedzUsuń

TOP