19.12.12

Mdina. Miasto na wzgórzu.

Położona w centralnej części Malty miejscowość Mdina uważana jest za jedno z najpiękniejszych średniowiecznych miast Europy. Nazwa pochodzi z języka arabskiego, oznacza "warowne miasto". Czekałam z niecierpliwością na dzień, w którym tam dotrzemy. Autobus odjeżdża bezpośrednio ze Sliemy, więc w niespełna godzinę byłyśmy na miejscu.

Co mogę o Mdinie powiedzieć? Na pewno jest bardzo fotogeniczna. Przepiękne budynki, ciepłe kolory, ciekawa architektura. Zaskoczył mnie jednak rozmiar Starówki - co prawda na Malcie wszystko jest raczej małe, ale tutaj jest atrakcji najwyżej na godzinę spacerowania.
Niewiele w Mdinie zaskakujących zakątków i detali. Jak się dobrze poszuka, to coś się znajdzie, ale w porównaniu z resztą wyspy, byłam trochę rozczarowana brakiem niespodzianek. Jadłam za to przepyszny tort domowej roboty, o którym pisałam już we wpisie Malta na talerzu.
 Mdina to kilka ulic, podobnych do siebie. Raczej nie można się zgubić.
W miasteczku można obejrzeć pokazy filmów o historii Malty. Nie miałam okazji, ale podobno najciekawszym jest Knights of Malta, opowiadający o kawalerach maltańskich. Interesujący wydaje się także Tales of Silent City czyli opowieści z czasów, kiedy Mdina była masowo opuszczana przez mieszkańców i zyskała przydomek "Milczące Miasto". Teraz mieszka tam zaledwie kilkaset osób.
Skłamałabym jednak mówiąc, ze Mdina mnie zachwyciła. Wrażenia mam pozytywne, ale skojarzyła mi się trochę z Rzymem, w którym to wszystko jest "stare i piękne", przez co nieco monotonne. Dodatkowo Starówka jest w 100% turystyczna, brakuje mi lokalnego życia i ludzi.
 Miasto leży na wzgórzu, z murów można podziwiać widoki dookoła.
Poniżej widać katedrę Św.Piotra, najpopularniejszy zabytek Mdiny. Piękne było niebo tego dnia. Idealnie niebieskie. Zupełnie nie pasujące do połowy października. 
W Mdinie spędziłyśmy niewiele czasu. Miałyśmy pojechać zobaczyć klify, ale Sylwia poszła do sklepu do pamiątki a ja na mały spacer, dosłownie na 5 minut. W uliczki Rabatu. I zostałyśmy tam blisko dwie godziny. W zachwycie. Ale to już zupełnie inna historia...

11 komentarzy:

  1. a mi się podoba, przynajmniej na zdjęciach:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mi też się podoba to ,co pokazałaś na zdjęciach.
    Pewnie podobnie ja zareagowałam na Cremonę.
    W internecie pięknie wszystko opisane,zdjęcia ciekawe,ale jakoś mało ciekawych rzeczy zobaczyłam...2 placyki i katedrę.

    OdpowiedzUsuń
  3. A mnie się Mdina bardzo, bardzo, bardzo podobała.. uwielbiam takie uliczki.. do tego stare okiennice i klimatyczne latarenki:)
    A dodatkowym miłym wspomnieniem są dwie starsze panie z Anglii, które mnie w Mdinie zaczepiły, zauroczone moją fryzurę, cały czas powtarzały 'fabulous hair, fabulous hair!':)

    OdpowiedzUsuń
  4. Zdjęcia zachęcają do odwiedzin. Ten kawaler jakiś taki niemrawy ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. mnie też się Mdina podoba...brakuje mi takich uroczych miejsc na co dzień.
    Wesołych Świąt, szczęścia w 2013 roku i spełnienia kolejnych podróżniczych - zawodowo - osobistych marzeń :) mnóóóóóstwo uśmiechu na co dzień :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Piękne niebo, jakby ktoś rozlał niebieską farbę..

    OdpowiedzUsuń
  7. Muszę przyznać, że faktycznie jest urokliwe.. Jeszcze nigdy nie byłam na Malcie, ale może kiedyś się uda!

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja chyba wolę większe miasta :) małe na chwilę, gdzieś w pobliżu... ale nie na dłużej :)


    P.S. Podoba mi się Twoje podejście :) ja mam ochotę umyć okna... ale na razie mi nie było po drodze... i boję się, że mrozy i przeszkodzą...

    OdpowiedzUsuń
  9. Pięknie tam, zbieram się, żeby tam pojechać. Może niebawem.
    O.

    OdpowiedzUsuń
  10. Przepiękne zdjęcia ( w całym blogu), bardzo miło tu :) pozdrawiam, Ewa

    OdpowiedzUsuń
  11. Uwielbiam takie klimaty. Piękne zdjęcia! Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń

TOP