29.12.13

Zdarzyło się w 2013...

Minęło kolejnych 12 miesięcy (nie wiem kiedy!), więc znów czas na podsumowanie. Początek roku nie zapowiadał zbyt wielu wyjazdów i nie miałam żadnych planów... W styczniu szukałam pracy, ale wybrałam się na kilka dni do Wiednia korzystając ze starego zaproszenia. Nie widziałam wiele, ale pierwsze wrażenie miasto zrobiło na mnie pozytywne. Jest eleganckie, czyste i stylowe, odwiedziłam kilka sklepów m.in. z dodatkami  do mieszkań, które przypadły mi do gustu. Żałuję bardzo, że nie spróbowałam kilku popularnych przysmaków.

27.12.13

Polecany film - "Dróżnik"

Dawno na blogu nie było żadnego filmu, ale o napisaniu o "Dróżniku" Thomasa McCarthy myślałam od jakiegoś czasu. Pomimo, że był w kinach już w 2003 roku, ja sięgnęłam po niego dopiero rok temu, zachęcona genialnym wg mnie filmem "Spotkanie", tego samego reżysera.

23.12.13

Świąteczne dekoracje w Warszawie 2013/2014

Zbliżają się Święta, magiczny czas. Obserwuję wieeeelką gonitwę za prezentami - kto da więcej, ładniej, oryginalniej. Słucham i czytam, czego ludzie sobie życzą - dobrej pracy, podróży, niskiego kursu franka. Gazety piszą o noworocznych postanowieniach: jeść lżej, schudnąć, mniej palić, co kilka dni stawiać się na siłowni, skończyć kurs fotografii, nauczyć się jeździć na koniu i oszczędzać.

19.12.13

Jarmarki bożonarodzeniowe w Dreźnie - relacja

Jarmarki Bożonarodzeniowe w Niemczech mają wieloletnią tradycję i cieszą się ogromną popularnością zarówno wśród mieszkańców jak też wśród turystów. W tym roku postanowiłam odwiedzić jeden z nich - w stolicy Saksonii. Zapraszam Was dziś na relację z jarmarków świątecznych w Dreźnie i moją subiektywną opinię o nim. 

16.12.13

Z Agnieszką - o miłości do Sardynii, pasjach i o tym, że doba bywa za krótka :)

Agnieszkę poznałam w niestandardowy sposób. Moja chrzestna powiedziała, że zna osobę, z którą mogłabym się dogadać, bo obydwie lubimy podróże i nie umiemy za długo usiedzieć w miejscu,  jesteśmy ciekawe świata, chcemy się rozwijać, doskonalić, mamy dużo zainteresowań. Od pierwszego e-maila okazało się, że mamy mnóstwo tematów do rozmów. Z każdym kolejnym czułam, że Aga jest idealną kandydatką do cyklu "Inspiracje" a jej liczne pasje i pogoda ducha są dobrym wzorem do naśladowania. Zapraszam na rozmowę z prawdziwym wulkanem energii! :)

12.12.13

Konkurs z nagrodami z różnych stron świata!

Przyszła w końcu zima, ciepła wcale ni ma... :) Ale Święta idą, trzeba się cieszyć! A z nimi dobre słowa i prezenty. We współpracy z etnobazar.pl - miejscem, gdzie możecie kupić upominki ze wszystkich stron świata, postanowiłam zorganizować bożonarodzeniowy konkurs z nagrodami.

10.12.13

Duża woda psuje plany...

Bilety do Budapesztu kupiłam w maju, na połowę czerwca. Wtedy jeszcze nie było problemu z nadmiernymi opadami deszczu. Później jednak zaczęło mocno padać, a w końcu ulewy przerodziły się w powódź, której fala kulminacyjna przeszła przez stolicę Węgier na kilka dni przed moim przylotem, więc uważnie obserwowałam sytuację.

9.12.13

Jesienne barwy Londynu

Podobał mi się Londyn jesienią. To miasto ma w sobie tyle kolorów i dobrej energii, że nawet kiepska pogoda nie może zepsuć nastroju. Nie zrobiłam dużo zdjęć, ale na dwa-trzy wpisy powinno wystarczyć. Dziś zacznę od okolic, które lubię najbardziej.

5.12.13

Krowy rasy szkockiej - Fiona i przyjaciele

Kiedy pokazałam Wam Fionę i jej przyjaciół spotkanych na jednej z zielonych łąk szkockich highlights, zauważyłam, że wzbudziła ona w większości osób sympatię :)

2.12.13

Prezenty ze wszystkich stron świata


Prezenty... Każdy je lubi dawać i dostawać. Wspaniale, jeśli są zgodne z zainteresowaniami obdarowywanego, jego gustem, niestandardowe. Lubię poczucie, że ktoś włożył odrobinę pracy w wybranie czegoś, co pasuje do mnie, w jakiś sposób mnie określa i uszczęśliwia. Kiedy przychodzi zima zakładam ciepłe skarpety, chowam się pod kocem, parzę gorącą herbatę i udaję, że mnie nie ma. Przygaszam światło i wyobrażam sobie, że jestem daleko  od domu, w ciepłej i słonecznej krainie. Słyszę dźwięki lokalnej muzyki, zastanawiam się jakie mogłyby otaczać mnie smaki, zapachy, kolory, widoki... Dlatego chętnie dostałabym coś, co obudziłoby we mnie ciepłe wspomnienia egzotycznych podróży, odległych krain. Takie ciekawe prezenty oferuje etnobazar.pl, firma zrodzona z pasji do podróży i pięknych przedmiotów, mająca w swojej ofercie rzeczy niebanalne, często intrygujące. 

28.11.13

Lizbona praktycznie - jak zorganizować wyjazd?

Wiele razy zgłaszaliście zarówno w komentarzach, jak też w e-mailach, że brakuje Wam na blogu praktycznych informacji dotyczących moich wyjazdów. Poleciałam, wróciłam, ale nie wiadomo skąd się tam wzięłam, ile wydałam i jak to zorganizowałam. Od tego wyjazdu postanowiłam więc wszystko skrupulatnie notować, aby przekazać Wam jak najwięcej informacji po powrocie. W ostatnich wpisach starałam się podpowiadać jak dojechać w różne miejsca, ile co kosztuje itd. Mam wielką nadzieje, że poniższe porady pomogą Wam podjąć decyzję o wyjeździe do Lizbony!

25.11.13

Ostatnie chwile (grozy) w Lizbonie

Ostatniego dnia pobytu w Lizbonie już od samego rana zaczęło mi się robić smutno. Wyjazd zleciał tak szybko, znów na wiele rzeczy nie starczyło czasu, a nie chciałam się śpieszyć i realizować planu w biegu. Odpuściłam. Cieszyłyśmy się tym, co mamy.

21.11.13

Czekając na falę


Jakiś czas temu, we wpisie Beach Boys Story zdradziłam Wam, że uwielbiam surfing. Jest pięknym, widowiskowym sportem, kojarzy mi się z tym, co lubię najbardziej: morzem, słońcem i wiatrem. I z wolnością. Lubię obserwować te zmagania z falą, lubię filmy o tej tematyce. Surferzy są dla mnie pasjonatami, nie straszna im zła pogoda ani długie oczekiwanie na falę. O miłości do deski, o tym czy lepiej się surfuje w Polsce czy za granicą i co takiego jest w surfingu, że staje się tak ważną częścią życia rozmawiam dziś z Pawłem, założycielem Surfing Polska.

18.11.13

O pastéis de Belém i długich spacerach

W niedzielę słońce wyszło z powrotem zza chmur racząc nas cudownym światłem. Jak wspominałam w poprzednim wpisie, dość niefortunnie zaplanowałyśmy na ten  wizytę w Klasztorze Hieronimitów w Belém. Tego dnia, w godzinach 10-14 wstęp jest darmowy (zamiast 7 EUR). Spodziewałam się kolejki, ale to, co się  tam działo ścięło mnie z nóg. Na parkingu stało kilkadziesiąt autokarów. Tego dnia niby grupy nie są obsługiwane, ale co z tego, jeśli organizatorzy perfidnie wykorzystują fakt, że mogą na grupie przyoszczędzić i ustawiają ich w kolejce, aby każdy sam  swoje odstał udając, że nie jest z grupą? Do ok. 1.5h kolejki pragnę dorzucić pana grającego przed wejściem na flecie, grupę muzyczną z jednego z uniwersytetów oraz grupę wrzeszczących i biegających cygańskich dzieci z matkami sprzedającymi  chusty, szale i tandetną biżuterię, kręcąc się między ludźmi a ich torebkami. 

15.11.13

Czy z tej chmury będzie deszcz?

W sobotę zaczęło się chmurzyć, co nie było nawet dużym zaskoczeniem, bo przed wyjazdem dokładnie sprawdziłam prognozy. Tego dnia planowałyśmy się wybrać w kilka zamkniętych miejsc, ale popełniłyśmy błąd przekładając je na niedzielę (czemu błąd? napiszę w kolejnym wpisie). Rano poszłyśmy na kawę i ciastko, a następnie na targ Mercado da Ribeira, który był dla mnie największym rozczarowaniem wyjazdu.

11.11.13

O Muzeum Calouste Gulbenkiana, mewach, figach i wietrze

Na weekend zapowiadało się lekkie załamanie pogody, więc uznałyśmy, że piątek będzie ostatnim odpowiednim dniem na wizytę na plaży. Jak się później okazało, miałyśmy rację, bo od soboty było już bardziej pochmurno, mimo, że nadal ciepło. Rano zabrałyśmy walizki i zgodnie z planem przeniosłyśmy się do innego hostelu. Przed południem pojechałyśmy do popularnego Muzeum Calouste Gulbenkiana, którego nigdy wcześniej nie miałam okazji odwiedzić.

8.11.13

Jeep jest dobry na wszystko. Zawsze!

Trzeciego dnia nie mogłyśmy się doczekać, aby wyjść na dwór i cieszyć się Lizboną. Wstałyśmy o świcie i od razu wyruszyłyśmy na przedpołudniowe zwiedzanie miasta. Na zdjęciu powyżej - ozdoby w Bairro Alto, sąsiadująca z naszym hostelem ulica. O poranku ciężko robić zdjęcia, bo jest cień i dość ciemno, ale ten folklor widać...

4.11.13

Lizbona - miasto, do którego się wraca!

Pomysł na ten cykl wpadł mi do głowy dość spontanicznie. Zrobiłam w Lizbonie dużo zdjęć, w niektórych miejscach byłam kilka razy i nie wiedziałam czy lepiej zrobić relację według dni czy miejsc. Wersję "dzień po dniu" wypróbowałam już po powrocie z Algarve i była dobrze przyjęta przez Czytelników, dlatego uznałam, że tym razem też spróbuję.

31.10.13

Lizbona dzień po dniu

Bilety do Lizbony kupiłyśmy w marcu. Czekałam więc kilka miesięcy na tę podróż. Byłam w Portugalii już ponad 10 razy, więc leciałam z przeczuciem "Po tej wizycie czas na dłuższą przerwę". Gdy czekałam na samolot powrotny, nerwowo patrzyłam dookoła, zastanawiając się w myślach "Kiedy znów tu wrócę??? Oby jak najszybciej!". Lizbona jest dla mnie jak narkotyk - spróbujesz raz i nie masz szans się wyrwać. Nawet nie bierzesz pod uwagę odwyku, mimo, że ludzie patrzą na ciebie podejrzliwie i z narastającym niepokojem, gdy po raz kolejny oznajmiasz, że się tam wybierasz, zamiast zobaczyć coś nowego i odkrywczego. Wiem, że gdyby nie Portugalia, spełniłabym już wszystkie europejskie marzenia z Listy Marzeń. Ale nie żałuję i nigdy nie żałowałam swoich decyzji. Lizbona jest dla mnie jak powietrze, bez niej się duszę. Czuję się tam jak w domu. Nie, nie patrzę na nią przez różowe okulary. Wiele rzeczy, zachowań miejscowych czy zasad wkurza mnie. Klnę pod nosem, dąsam się. Ale ideałów nie ma. Zapraszam Was na Listopad z Lizboną. Dzień po dniu opowiem Wam co robiłam i co widziałam. Startujemy już po weekendzie, a póki co życzę Wam pełnych przemyśleń i zadumy najbliższych dni.

27.10.13

Czym według mnie jest świadoma podróż?

Na fali ostatniego wpisu postanowiłam napisać czym dla mnie jest odpowiedzialna turystyka i jak powinien zachowywać świadomy turysta. Świadome życie jest dla mnie wielką wartością i staram się, aby żyć w zgodzie ze sobą, z naturą. Wychodzi mi to różnie, ale staram się uczyć na błędach i podejmować coraz lepsze decyzje. Jesteście ciekawi? Zapraszam do lektury / krytyki / Waszych sugestii w tym temacie.

24.10.13

Czym jest świadoma turystyka?


Jakieś 3 tygodnie temu dostałam wiadomość informującą o projekcie post-turysta i pytaniem, czy mogę zamieścić o nim informację na fanpejdżu bloga. Zawsze dokładnie przyglądam się takim stronom, zanim się z Wami nimi podzielę, bo zależy mi, aby były zgodne z moimi poglądami. Ten projekt od razu mnie zainteresował, bo trochę brakuje mi takiej dyskusji. Ucieszyłam się, iż poza publikowanymi przez nich tekstami, prowadzone są w Warszawie warsztaty, których tematem jest świadome i odpowiedzialne podróżowanie. Zapisałam się na pierwszy dostępny termin.  Składają się one z dwóch części, po ok. 4h każda. Jest trochę teorii, trochę zadań w grupie, oglądanie filmu wraz z dyskusją, analiza różnych tekstów i dużo wymiany myśli i poglądów.

21.10.13

La Valetta, Miasto światła.

Valetta, stolica Malty pojawiła się na blogu już w zeszłym roku w lubianym przez Was wpisie "La Valetta. Miasto dla mnie!". Nie planowałam kolejnego wpisu o tym mieście, ale okazało się, że mam jeszcze bardzo dużo całkiem przyjemnych zdjęć.

18.10.13

Malá Strana, Wyspa Kampa, Hradczany czyli moje miejsce w Pradze

W zeszłym roku pokazywałam Wam już trochę zdjęć z tej przepięknej części stolicy Czech (Malá Strana po raz pierwszy i Malá Strana raz jeszcze), ale zostało mi jeszcze kilkanaście niepublikowanych zdjęć, a że za oknem szaro i ponuro, pokusiłam się o terapię słońcem.

16.10.13

Tanie noclegi w Wielkiej Brytanii i Irlandii

Życie nie jest łatwe i wygodne, jeśli chce się podróżować nie mając zbyt wiele na kocie. Żeby to pogodzić, często trzeba iść na pewne kompromisy. Najdroższe w podróży jest według mnie spanie, Nie chcę jednak różnych powodów korzystać z couchsurfingu. Jadąc w kilka osób opłaca się wynająć całe mieszkanie z własną kuchnią - jest wygodne rozwiązanie, bo można się wyspać w komfortowych warunkach, a wieczorem przygotować posiłek i biesiadować przy stole. Co jednak jeśli jadę sama lub z jedną osobą, a ceny w kraju docelowym są wysokie? 

11.10.13

"Każde Marzenie jest piękne, jeśli dla kogoś dużo znaczy"

Monikę poznałam 7 lat temu na VII piętrze Centrum Zdrowia Dziecka w Międzylesiu. Była moim "przewodnikiem" po oddziale Onkologii i opowiadała o zasadach działania w fundacji, do której zamierzałam przystąpić jako wolontariusz. Przez blisko 2 lata miałyśmy okazję widywać się regularnie i spełnić wspólnie kilka pięknych Marzeń. To był ciężki, ale bardzo ważny czas w moim życiu, a ta rozmowa jest najtrudniejszą z cyklu "Inspiracje", bo obudziła dziesiątki wspomnień. Chociaż dziś nasz kontakt jest sporadyczny, Monika jest i będzie mi bliska. Przeżyłyśmy chwile, których nie zrozumie nikt, kto nie był uczestnikiem. Dzieliłyśmy bardzo silne emocje. Monika wytrwała dłużej niż ja i podziwiam Ją za to. Może wydać Wam się dziwne, że taki temat pojawia się w tym cyklu, sama zastanawiałam się, czy to dobry pomysł, ale doszłam do wniosku, że tak. Chciałam pokazać różne drogi ku spełnieniu i samorealizacji, bo to nie tylko podróże, ciekawa praca, własna firma czy robienie tego, co sprawia przyjemność. Siebie można również odnaleźć w pomaganiu innym, może to nadać sens życiu i wpłynąć na dalsze istotne decyzje. Nie chcę, żeby ten odcinek był o smutku, tylko o pochwale życia. O tym, że mamy tylko jedną szansę na tej planecie, a nic nie jest nam dane na zawsze. I tylko od nas zależy jak uda nam się wykorzystać każdą sekundę. Goniąc za czymś nienazwanym, czy ciesząc się daną chwilą. Moment refleksji.

8.10.13

Jeden dzień w Supraślu

We wrześniu pokazałam Wam krótką relację z wizyty w urokliwym Tykocinie. Był on przystankiem w drodze do Supraśla, który był naszym celem tego dnia.

5.10.13

Wycieczka The Dark Side of Edinburgh - czy warto?

Trzeciego dnia pobytu w Szkocji, po powrocie z wycieczki z The Hairy Coo nie miałam ochoty wracać do hostelu, chociaż miałam się spakować. Siedziałam na schodach jednej z kamienic przy The Royal Mile słuchając pewnego chłopaka, który śpiewał pięknie, chociaż smutno. Miasto osnuła mgła, ale było zaskakująco ciepło. Zdjęłam kurtkę. Ciepłe światło sączące się z pobliskich latarni rzucało cienie na brukowaną ulicę. W pewnej chwili zobaczyłam grupę ludzi prowadzonych przez wampira w pelerynie a wraz z nim przyszła zmiana planów na wieczór.

3.10.13

Wycieczka FREE Scottish Highlands Tour z The Hairy Coo - czy warto?

Na początek kilka słów o tym, jakie miałam plany na pobyt w Szkocji. Kiedy kupiłam bilet, zaczęłam sprawdzać połączenia autobusowe z różnymi miejscowościami, ale ich częstotliwość nie dawała mi możliwości zobaczenia większości miejsc w zaledwie 5 dni. Szczególnie zależało mi na Isle of Skye, nawet kupiłam bilet do Inverness, ale uznałam, że jadę na zbyt krótko, by wyrywać się tak daleko i że muszę rozłożyć wrażenia na dwie wizyty. Przeszukałam większość lokalnych biur, oferujących wycieczki w ciekawe zakątki. Zależało mi, żeby było to kameralne a nie wielką grupą w wielkim autokarze...

30.9.13

Scotland. Expectations vs. Reality.

Szkocja. Marzyłam od dawna, ale raczej po cichu. Wielka Brytana to kierunek, który mam w głowie i sercu, ale ceny delikatnie mnie odstraszają. Kiedy w połowie wakacji zobaczyłam skandalicznie tani bilet do Glasgow, nie zastanawiałam się zbyt długo. To dopiero start, ale mając już jakiś plan, łatwiej jest powalczyć o realizację. Ten rok jest finansowo niezbyt przyjemny, ale wierzę w to, że chcieć znaczy też móc.

23.9.13

Jeden dzień w Palermo

Odczuwam ogromny żal, że moje opowieści z Sycylii powoli dobiegają już końca. Poza dzisiejszym wpisem, został już tylko jeden, ostatni. Specjalnie rozłożyłam te wspomnienia na wiele miesięcy, nie chcąc tak łatwo o nich zapomnieć. Sycylia jest jednym z niewielu miejsc, które zaczarowały mnie totalnie. Zaraz po powrocie, gdy pisałam dla Was post Wyspa zaklęta w czasie, czułam wielką tęsknotę, która do dziś ani trochę nie zmalała. Z wysp jest dla mnie bezdyskusyjnym numerem jeden.

20.9.13

Polecany film - "My blueberry nights"

Zauważyłam ciekawą zależność. Im więcej osób pisze na Filmweb.pl. że film jest nudny, bez fabuły lub po prostu "o niczym", tym bardziej  mi się zazwyczaj podoba. Nie szukam w filmach szybkich zwrotów akcji, pościgów, hałasu. Jasne, że czasem lubię obejrzeć coś trzymającego w napięciu, ale to raczej sporadycznie. Zdecydowanie preferuję spokojne kino. Najlepiej dobre kino drogi. Często przegadane, pozornie bez żadnej głębszej treści.

14.9.13

Najpiękniejsze miejsca Toskanii


Pod niebem, a nie pod słońcem... bo niebo jest zawsze, a ze słońcem to akurat różnie bywa :) Dziś relacja z podróży mojej mamy do pięknej Toskanii, która jest bardzo wysoko na liście moich podróżniczych Marzeń. Rok temu publikowałam na blogu Jej zdjęcia i wrażenia z Prowansji, teraz wybrała się na wycieczkę do Włoch.

11.9.13

"Biznesy, które odnoszą sukces to te, które zrodzone są z pasji!"

Kiedy jestem na BioBazarze lubię usiąść przy stoliku i po cichu obserwować co się dzieje przy stoisku Smaków Portugalii. A dzieje się zawsze dużo, zawsze głośno i zawsze kolorowo! To polsko-portugalskie małżeństwo przyciąga Klientów jak magnes. Gonçalo mówi "całym sobą", wymachując rękami i zmieniając języki w tempie odrzutowca, Marzena zarzuca burzą rudych loków i z uśmiechem od ucha do ucha opowiada klientom niezwykłe historie ich produktów.  Obydwoje mogą godzinami mówić o portugalskich sardynkach, o kobietach, które od pokoleń pracują w wytwórniach w których panuje rodzinna atmosfera, a każdy pracownik jest ważny i szanowany. O tym, jak ręcznie obiera się ryby ze skóry, wyjmuje kręgosłup i delikatnie wkłada do puszki. Ich produkty, to nie są bezosobowe opakowania, jakich wiele w supermarketach. Nie jest to wpis sponsorowany, znam bohaterów, wiem mnóstwo o ich pracy, o tym, że poza zwykłymi zakupami oferują Klientom swój czas, wiedzę, uwagę, potrafią pomóc i doradzić. Sama od bardzo dawna kupuję ich produkty (rewelacyjnej jakości konserwy rybne, soki za którymi tęskniłam nie będąc w Lizbonie, oliwę, kawę Nicola, oliwki czy redukcje octów). Zapraszam dziś na spotkanie z Marzeną, która udowadnia, że od pasji do sukcesu jest blisko!

9.9.13

Kolorowy weekend w Wilnie

Kilka tygodni temu stwierdziłam, że jeśli natychmiast gdzieś nie wyjadę, chociaż na weekend, to przypuszczalnie oszaleję. Zaczęłam się zastanawiać, gdzie mogę pojechać w miarę niedrogo, ponieważ mój tegoroczny budżet jest bardzo skromny. Bilety na samolot były w wysokich cenach, pomyślałam więc o autokarowej podróży do któregoś z bliskich krajów. Poprzeglądałam oferty, miałam już wstępny pomysł.

7.9.13

Jak lubicie podróżować?

Dziś dla odmiany chciałabym spytać Was jak lubicie spędzać swoje wakacje? Blisko, krótko i niezbyt drogo, ale za to często i regularnie czy może dalej, raz na jakiś czas, ale konkretnie, na dłużej? Z walizką czy z plecakiem? Sami czy z biurem podróży? Co wg Was jest ciekawsze? Europa, Azja, Ameryka Południowa, czy może USA? Gdzie Was ciągnie? Dużo pytań, wiem :) Ja zawsze lubiłam jeździć krótko i często, zdecydowanie bliżej. Usiadłam kilka dni temu i podsumowałam koszty tegorocznych wypadów i trochę zdziwiłam się, ile to wszystko razem kosztowało, pomimo, że wydawało mi się niedrogie. Zaczęłam się zastanawiać czy w przyszłym roku nie wyruszyć w końcu gdzieś za Ocean.

2.9.13

Przedpołudnie w Tykocinie, czyli Polska jest piękna!

Nie wszyscy z Was pewnie wiedzą, że rok temu miałam okazję gościć w audycji Radia WNET 'Pocztówki ze świata". Jest to program raczej o tych dalekich, odważnych wyprawach na krańce świata z plecakiem, prowadzony przez ciekawą dziewczynę, która odbyła piękną, samotną podróż po Azji.  Właśnie wtedy poznałam Natalię. 

28.8.13

Konkurs z marokańskim akcentem

Lubicie pamiątki z podróży? Przywozicie lokalne przedmioty użytkowe? Nie pytam o krzywe figurki "made in China", jakich pełno w turystycznych sklepikach, ale o rękodzieło - chusty, ubrania, wyroby ze skóry, biżuterię, wysokiej jakości dodatki do mieszkania, kolorową ceramikę czy przybory kuchenne? Ja nigdy nie kupiłam koszulki "I Love Costa Brava", magnesu ani  plastikowego wielbłąda, ale kupuję ładne przedmioty, które przypominają mi każdego dnia o cudownych miejscach, które miałam przyjemność odwiedzić. Mam m.in. ceramiczne, ręcznie malowane kafle i dzbanek z Portugalii, wspaniałe miski i naszyjniki w Tunezji, barwną narzutę na łóżko i poszewki na poduszki z Turcji a także wiele innych lokalnych cudów.

26.8.13

Zachmurzone Galway

W Irlandii byłam w kwietniu i z tego co mówiły mi różne osoby, trafiłam na bardzo ładną pogodę. Co prawda w czasie mojego jedynego dłuższego spaceru po Galway nie było słonecznie, ale nie narzekam, bo przynajmniej nie padało ;) Miałam ze sobą kieszonkowy aparat, uważam jednak, że jak na takie warunki poradził sobie nieźle.

22.8.13

Café de Paris - o dyskretnym uroku paryskich kawiarni

Paryskie kawiarnie są tematem na książkę, a może nawet księgę? Tematem ciekawym, barwnym i wciągającym, ponieważ nie ma chyba dwóch identycznych, dzięki czemu każda jest fantastyczna, ma swój niepowtarzalny własny klimat i urok.

19.8.13

Warszawa jak z Bajki, czyli dlaczego nie jestem ponurakiem?

Wpis miał być po prostu o urokach Warszawy w ostatnich dniach lata, ale ktoś postanowił wpłynąć na moje plany. Chciałam na wstępie zaznaczyć, że cieszę się z każdego e-maila, który od Was dostaję, chętnie odpisuję i proszę o więcej!  Nie oczekuję, że zawsze będą to miłe słowa, liczę się z krytyką, ale to, co miałam okazję przeczytać w piątek, zaskoczyło mnie bardzo. Jeden z (byłych) Czytelników postanowił poinformować mnie, że mój blog nie ma NIC wspólnego z rzeczywistością.

13.8.13

"Co się stało z czasem pomiędzy białymi kwiatami a rudymi kasztanami...?"

Praca za biurkiem, od poniedziałku do piątku, za godziwe pieniądze - to brzmi nieźle! Wszystko jest pięknie do chwili, kiedy pojawia się myśl, że czegoś jednak brakuje... Ewa odeszła z dobrej pracy, bo czuła, że gdzieś czeka na nią przygoda. Czy żałuje? Dowiecie się z pierwszej rozmowy z cyklu "Inspiracje". Chcę pokazać Wam ludzi, którzy zaryzykowali i zmienili swoje życie, albo odkryli pasję, która jest elementem ich codzienności, dla której są w stanie dużo poświęcić. Różne osoby, które łączy jedno - spełnienie i życie w zgodzie ze sobą. 

11.8.13

Różne oblicza Majorki, czyli dla kogo jest ta wyspa?

Dzisiaj jeden z klientów powiedział, że nie pojedzie na Majorkę, bo ta wyspa nadaje się wyłącznie na imprezy. Absolutnie się z nim nie zgadzam, szczególnie, że planował wyjazd w drugiej połowie września. Nie lubię takich skrótów myślowych, każde miejsce na przynajmniej dwa oblicza, a niejednokrotnie znacznie więcej! Chciałabym dziś pokazać Wam różne oblicza Majorki.

8.8.13

Porto w obrazach

Dzisiaj Porto pojawi się na blogu już pewnie po raz ostatni, głównie w obrazach. Chyba, ze pewnego dnia znowu wsiądę w pociąg na stacji Santa Apolonia w Lizbonie, by po kilku godzinach wysiąść na cudownym dworcu São Bento i znów ruszyć przed sobie i odwiedzić ulubione miejsca.

7.8.13

Hiszpański metodą SITA - podsumowanie, opinia


Jestem po pełnym kursie podstawowym języka hiszpańskiego metodą SITA. Bywało różnie, raz lepiej, raz gorzej. Miałam dużo chwil zwątpienia i jeszcze dwa tygodnie temu czułam, że to nie ma sensu, że nic nie umiem, a egzamin który mnie czeka będzie porażką mojego życia. W głowie mętlik, wszystko się zlewało, nie umiałam sobie nic przypomnieć. Iwona, która mnie wprowadzała w metodę mówiła, że to normalne i im więcej czasu minie, tym będzie lepiej, ale nie bardzo w to wierzyłam.

5.8.13

Rzym w kolorze pomarańczy

Od czasu do czasu lubię jakieś miejsce opisać kolorami. Była już żółta Lizbonazielona Lizbona, biało-niebieskie Algarve. A dzisiaj przyszła pora na Rzym, w kolorze pomarańczy.

4.8.13

"Przed wschodem słońca". Czy warto wysiąść z tego pociągu?

Lubię filmy, które mają ciekawy scenariusz i niebanalne dialogi, nawet jeśli niewiele się w nich dzieje. Dlatego chętnie wracam do "Before sunrise". Znacie na pewno ten film. Pociąg na trasie Budapeszt -Wiedeń. Francuzka i Amerykanin. Noc spędzona na włóczeniu się po ulicach stolicy Austrii, zupełnie nieplanowana. I rozmowy. Rozmowy. Rozmowy... 

30.7.13

Co kupiłam w Budapeszcie czyli wizyta w Wielkiej Hali Targowej

Madame Edith w swoim dzisiejszym wpisie napisała dokładnie o tym, od czego ja miałam zacząć swój wpis. Z wyjazdów przywożę głównie pamiątki kulinarne, charakterystyczne dla danego miejsca smaki. Sery i makarony z Włoch, zioła i przyprawy, z Korfu była to nalewka i dżem z kumkwatu, z Turcji chałwa z pistacjami a z Rodos miód z orzechami, z Teneryfy sos mojo verde. Wiele osób wie, co Ajka lubi najbardziej, dlatego z Prowansji dostałam świeże zioła prowansalskie (niezapomniane!), miód z małej pasieki i wino, z Toskanii pecorino i zioła do pizzy. Ku mojej wielkiej radości od Madame Edith dostałam herbatę z jedynej w Europie plantacji herbaty, która znajduje się na Azorach! Dziękuję! Z Portugalii przywożę co roku dżemy z fig i z dyni oraz ukochaną herbatę cynamonowo-jabłkową, na Gozo kupiłam lokalne wędzone sery z różnymi ziołami a na Sycylii suszone pomidory i ostrą mieszankę ziół do makaronu. Takie pamiątki pozwalają przywołać wspomnienie wyjazdu na długo po powrocie do domu np. w środku zapyziałej zimy.

26.7.13

Polecany film - "Cinema Paradiso"

"Cinema Paradiso" jest zdecydowanie jednym z moich ulubionych filmów. Muszę przyznać, że pierwszy raz obejrzałam go całkiem niedawno, bo jakieś 4 lata temu, pomimo, że wcześniej już wiele razy o nim myślałam. Dziś sięgnęłam po niego po raz kolejny i wciąż nie mogę wyjść ze zdumienia, że ten film ma niewiele lat mniej niż ja!

23.7.13

Poznań, miasto doznań

Powyższe hasło reklamowe Poznania sprawia, że oblewam się rumieńcem i śmieję w głos. Oszczędzę Wam szczegółów pewnej pikantnej historii mojego znajomego, która sprawiła, że te słowa nabrały nowego znaczenia. Musicie mi uwierzyć na słowo - działo się.
TOP