20.1.13

Gozo, czyli pozytywne zaskoczenie

Nasz wypad na Gozo do ostatniej chwili nie był pewny. Nieco rozczarowane wycieczką na Comino, bałyśmy się, że będzie nudno. Poza tym wydawało mi się, że bardzo drogo nas to wyjdzie. Już miałyśmy odpuścić, ale okazało się, że mamy aż dwa wolne dni a dla mnie to zdecydowanie za dużo, nie wysiedziałabym tyle w miejscu...

Podjęłyśmy więc ryzyko i jak się okazało, było warto! Wycieczka wyszła nas bardzo niedrogo (napiszę o kosztach w podsumowaniu całego wyjazdu) a młodsza siostra Malty pozytywnie zaskoczyła. Z portu dość szybko dostałyśmy się do centrum stolicy, Victorii, zwanej również Rabatem. Krótki spacer pod górę w wielkim wręcz upale pod otoczoną potężnymi murami Cytadelę, będącą główną atrakcją miasta. Dziś na jej terenie są aż cztery muzea.
Warto przejść się wzdłuż murów, które są nadal odnawiane po trzęsieniu ziemi z 1693 roku, gdyż widoki dookoła są bajeczne.
Polecam również wybrać się na niesamowite ravioli, robione na zamówienie, nadziewane serem z Gozo, w sosie pomidorowym. Pisałam o nim w poście Malta na talerzu i muszę przyznać, że jest to jedno z najlepszych dań jakie jadłam w czasie tego urlopu :)
Po zejściu ze wzgórza warto przespacerować się starą częścią miasta. Wąskie uliczki i ciekawa architektura podobna do tej z Malty, ale jakby więcej światła i trochę cieplejsze barwy.
 Poszukiwacze detali też się na pewno nudzić nie będą!
Co kupić na Gozo? Zauroczyły mnie swetry dla dzieci i dorosłych z wełny z Gozo. Nie wiem czy się w takim widzę, ale były ciepłe i bardzo miłe w dotyku. Widziałam także skarpety oraz pledy.
Ponad to mnóstwo jest w sklepach lokalnych przysmaków takich jak miód, dżemy (w końcu kupiłam figowy!), nalewki, oliwki itp.
I oczywiście słodycze oraz przepyszny biały ser z Gozo, wędzony, z dodatkiem różnych ziół. Po krótkiej wizycie w stolicy wybrałyśmy się w kierunku pewnej skały nad wodą... ale to dopiero przez nami!

3 komentarze:

  1. Dzięki za cudną wyprawę na Maltę -smakowita w treści i oczy nacieszyła cudnymi zdjęciami!!
    Biegnę do Twojego bloga nadrobić zaległości w czytaniu.Od życie me się pokręciło i nie było kiedy podróżować z Tobą.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten ser z Gozo wygląda interesująco :] Może kiedyś uda się spróbować. Muszę go sobie gdzieś zanotować ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Pięknie, świetny południowy klimat!

    OdpowiedzUsuń

TOP