23.4.13

Irlandia wiosną, czyli Ajka w Krainie Deszczowców

O Irlandii marzyłam od kiedy tylko pamiętam.Wyobrażałam sobie ją jako zieloną, soczystą krainę, pełną cudownych krajobrazów, opuszczonych zamków, fascynujących legend i ludzi pogodnych, pomimo niepogody.
Kojarzyłam ją z celtyckimi krzyżami, genialną muzyką i Św. Patrykiem, z włochatymi krowami, owcami z rozwianym włosiem i jedynym w swoim rodzaju klimatem pubów, tonących w zupełnie niespodziewanym deszczu.
Kiedy w grudniu publikowałam pierwsze wrażenia Agnieszki z Jej pobytu na Zielonej Wyspie, miałam nadzieję, że uda mi się tam dotrzeć w tym roku. Ale nie sądziłam nawet, że już w kwietniu! Co prawda droga do wyjazdu była kręta i na dwa tygodnie przed lotem nie wiedziałam, czy dojdzie do skutku, ale finalnie wszystko skończyło się do dobrze i 18 kwietnia wylądowałam w Dublinie.
Totalnie nieprzygotowana, muszę dodać. Dzień przed wyjazdem nerwowo pakowałam miniaturowy plecak (40x35x17cm), który zapełnił się zupełnie niepraktycznymi rzeczami.
Po raz kolejny popełniłam błąd biorąc kieszonkowy aparat, który absolutnie sobie nie poradził z ostrym i zimnym światłem, cieniem i bajkową wręcz zielenią dookoła.
Zdjęcia mnie trochę rozczarowały, ale walizka którą miałam w domu była za duża, aby ją zabrać i zależało mi na oszczędzeniu każdego milimetra przestrzeni. Miałam za to zestaw sukienek i baleriny, które nawet nie ujrzały światła dziennego. Obiektywnie, spakowałam się jak jakaś durna pańcia na swój pierwszy w życiu europejski voyage na Lazurowe Wybrzeże.
Dużo się działo w czasie poprzedzającym wyjazd i chyba miałam jakąś czasową zawieszkę. Żeby tego było mało, mój śmieszny aparat po 4h od ładowania już krzyczał, że zaraz padnie, więc na skraju histerii włączałam go tylko w wyznaczonych momentach. Zapomniałam też przejściówki do gniazdka, którą kupiłam specjalnie po powrocie z Londynu. Wiatr prawie mi urwał głowę a moja maciupka parasolka poległa w ulewie jakieś 10 minut po jej rozłożeniu.
Ale nie żałuję żadnej minuty spędzonej w Irlandii, bo zakochałam się po uszy. Prosto z lotniska pojechałam na zachód, do Galway do Agi i Nuno. Czasu miałam bardzo mało, a planów dużo, wśród nich także wieczór z poznaną na blogu Dagmarą i Guinnesem ;)
Poza Galway i Dublinem udało mi się odwiedzić gigantyczne Klify Moherowe, surowe tereny Parku Narodowego Burren, kilka ruin zamków, opactwo w Kylemore, piękne i zachwycające widokami okolice Connemara oraz małe, ale popularne miasteczko Cong.
Ponieważ jeździliśmy wąskimi, wiejskimi drogami, które zwykle nie mają pobocza, mnóstwo zdjęć musiałam robić przez okno. Poza krajobrazem i ciekawą zabudową, Irlandia bardzo pozytywnie zaskoczyła mnie jedzeniem. Było naprawdę pysznie!
Pobyt zakończyłam w Dublinie i mogę dziś oficjalnie przyznać, że jest to pierwsze zagraniczne miasto o którym pomyślałam "mogłabym tu mieszkać". Co przyniesie przyszłość, ciężko stwierdzić, ale mam nadzieję, że chociaż odrobinę tej irlandzkiej magii uda mi się przekazać Wam na blogu.

27 komentarzy:

  1. Skojarzenia z Irlandią mam bardzo podobne, wręcz identyczne! Czekam zatem cierpliwie na ciąg dalszy, ciekawa czy w realu się to sprawdziło :-) Zdjęcia świetne, ale rozumiem, że czujesz niedosyt. Mnie się raz zdarzyło zapomnieć baterii, zdjęcia robiłam komórką, nie mogę przeżyć tego do dziś.

    OdpowiedzUsuń
  2. Zdjecie z koniem jest swietne, reszta tez , ale oczywiscie nie mam pojecia jak to wszystko wygladalo w naturze ! To cudowne uczucie znalezc miejsce w ktorym moznaby zamieszkac !

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo miło wspominam ten kraj, choć byłam tam głównie w pracy kilka lat temu, szczególnie jego otwartych, miłych i bezproblemowych mieszkańców,a także piękne krajobrazy.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie rozumiem, czemu na zdjecia narzekasz ;)
    Ja mam plecak foto, ktory miesci sie w wymiarach, wiekszosc miejsca zajmuje aparat, a pozostale kieszonki ciuchy ;)
    Serio to pierwsze miejsce, w ktorym moglabys zamieszkac? Ja wymienilabym pewnie z setke takich ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serio, w wielu miejscach mi się podobało, ale było więcej PRZECIW niż ZA. Na południu nie chciałabym mieszkać, nawet w Portugalii (chyba, że na emeryturze siedząc w domku na plaży :)) bo nie lubię takich totalnych upałów. Ponieważ od dawna myślę o wyjeździe z Polski, zrobiłam sobie listę ZA i w przypadku Irlandii naliczyłam aż 27 punktów a przeciw tylko DESZCZ ;)

      Usuń
    2. Hahaha ale dla mnie deszcz ejst warty 100 punktow minusowych ;))
      Kurcze, wrzuc te liste, bo jestem ciekawa :P
      Dla mnie "cieple kraje" to raj, upaly mi nie grozne, dlatego na poludnie moglabym sie nawet bez zastanowienia wyprowadzic :)

      Usuń
    3. Ale, ze nawet w Portugalii bys nie mogla mieszkac? Az mi sie wierzyc nie chce ;) Co do pakowania, ostatnio mialam nocowac u kolezanki. Wzielam torbe sportowa i nie spakowalam NIC potrzebnego, nawet pizamy. Jakims przeblyskiem geniuszu udalo mi sie przynajmniej za szczoteczke do zebow zlapac ;)

      Usuń
    4. Nie mogę wrzucić, to TOP SECRET ;) A co do pakowania to będę next time 1000 razy mądrzejsza... chyba, że nie ;)

      Usuń
    5. Ja sie tak nie bawie, uwielbiam rzeczy top secret! ;)

      Chyba, ze nie! :))

      Usuń
    6. Nie będę się przyznawać przecież publicznie, że do plusów zaliczam obecność sklepów Boots, Primark czy M&S Food ;)

      Usuń
    7. Ha ha :) Dla mnie pogoda deszczowa to duży minus jeśli chodzi o stałe miejsce zamieszkania. Gdyby nie to uciekłabym do Szkocji :)

      Usuń
    8. OMG dopiero to przeczytalam :D:D:D:D

      Usuń
  5. To już wiemy gdzie byłaś jak Cię nie było:).Irlandia jest cudna, to fakt i nawet czasami świeci słońce.Aparat sobie poradził, może i mały ale sprytny.Chociaż ja zapewne na rzecz dużego aparatu zrezygnowała bym z innych potrzebnych rzeczy.Nie sądziłam, że to się kiedyś stanie, ale od jakiegoś czasu jestem mistrzynią szybkiego pakowania się.Szybko, sprawnie i co najwazniejsze, o niczym nie zapominam. A jak się pakowałam przez kilka dni, to coś dodając to odejmując, to koniec końców "miałam braki" i z pakowania nie byłam zadowolona.A teraz rach ciach i jestem gotowa:).Mhm szczerze mówiąc to jestem zaskoczona...spodziewałam się raczej, że Cię kiedyś do Lizbony wywieje.Uwielbiam irlandzką architekturę, a piąte zdjęcie od końca cudooo!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kocham Portugalię i jej główną zaletą jest to, że mogę za nią tęsknić i do niej wracać, co nie byłoby możliwe jakbym tam mieszkała ;)

      Usuń
  6. I się udało...pięknie tam!Super zdjęcia.

    OdpowiedzUsuń
  7. jeżeli kocha się naturę i zieleń i przepiękne budowle, Irlandia jest idealna, przepiękne zdjęcia, pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Oprócz zdjęć, które (nie marudź!) wyszły super jak na mini aparat, to najbardziej spodobał mi się fragment , w którym opisujesz siebie jako "durną pańcię" :D ostro koleżanko, ostro ;) musiałaś być na siebie bardzo wściekła :D czekam na więcej!!!

    OdpowiedzUsuń
  9. Irlandia jest piękna nawet jeśli pada deszcz !
    Bardzo mi się podobają twoje zdjęcia, są naprawdę śliczne :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Czekalam z niecierpliwoscia na Twoje wrazenia z Irlandii. Warto bylo, zostalam zupelnie rozbrojona mini walizeczka (moja torebka na codzien jest wieksza!), sukienkami i pancia z parasolka na lazurowym wybrzezu. Moze to i nie w tej kolejnosci...:) A juz powazniej, to zdjecia sa calkiem fajne, mieszkac w Irlandii??? ojej,to musialo Ci sie tam naprawde spodobac:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to wszystko dzięki Tobie! Byłam już zdecydowana odpuścić wyjazd, ale jak zobaczyłam Twój wpis o pubach to stwierdziłam "raz pańci w drogę!" ;)

      Usuń
  11. O, czuje sie zaszczycona! Ja liznelam tylko co nieco Dublina. przy okazji, przez kilka dni tam zaliczylam wszystkie pory roku:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja póki co wzrok kieruje na takie afrykańskie kierunki ale i Irlandia moze sie w końcu kiedys doczeka;)

    OdpowiedzUsuń
  13. A ja miałam chęć pojechać tam na początku czerwca, ale ceny biletów sprowadziły mnie na ziemię. No cóż, co się odwlecze...

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja również bardzo miło wspominam pobyt w Irlandii. Jedyne, co mnie rozczarowało to pogoda, bo była typowo... irlandzka ;) Dublin na początku wydał mi się brzydki i mało przyjemny, ale później się przekonałam - szczególnie, gdy poczułam klimat nocnego życia na Temple Bar ;) Pod Dublinem podobały mi się miejscowości Howth i Bray. Na Klify Moherowe nie dotarłam niestety, bo pogoda temu nie sprzyjała, ale byłam na Wyspie Acchil - niezwykłe miejsce!
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Witaj, Ajko :) Dopiero dzisiaj trafiłam na twojego bloga i z zainteresowaniem się w niego wgryzam. Łączy nas ta sama pasja - zamiłowanie do podróży :)

    Tyle tytułem powitania :) Myślę, że jeszcze kiedyś się odezwę. Tymczasem zaś uciekam i zapraszam do mnie. Od dobrych kilku lat mieszkam w Irlandii i na swojej stronie opisuję wiele atrakcji wyspy. Mam nadzieję, że znajdziesz u mnie coś dla siebie :)

    Miłej niedzieli.

    OdpowiedzUsuń

TOP