2.4.13

Jeep safari Oludeniz - Tlos - Yakapark - Saklikent

Klientów, których wysyłam do Oludeniz lub Fethiye w Turcji Egejskiej zawsze namawiam na wykupienie wycieczki jeep safari. Nie jest to zwyczajna, miła przejażdżka, tylko przygoda dla odważnych :)

Wskazania: zdrowy kręgosłup, brak alergii, stalowe nerwy. Oraz coś miękkiego pod pupę, najgorsze ubrania i wodoszczelna ochrona aparatu. Bo jedzie się szybko, w kurzu, a to pod wodospadem, a to przez rzekę, po piachu, po górkach i pagórkach. Brzmi zachęcająco? :)
Do tego dochodzi prawdziwa, zielona, soczysta Turcja od świtu do zmierzchu. Dużo emocji i bardzo dobrej zabawy, raczej dla dorosłych, ze względu na dosyć trudne warunki jazdy. Dzisiaj zapraszam Was w podróż, przystanek po przystanku, po trasie tej wycieczki.
Przystanek 1 - ruiny miasta Tlos 
W starożytnej Licji było jednym z pierwszych i najważniejszych miast, którego historia sięga 2000 r.p.n.e i przez pewien czas było istotnym centrum religijnym.  Podobno to tutaj żył mitologiczny Bellerofon i jego latający koń - Pegas.  Dziś podziwiać można wspaniale zachowane ruiny, wykute w skałach grobowce, a także m.in. termy, akropol, teatr. I fortecę dumnie wznosząca się nad miastem.
Przystanek 2 - Yakapark
...czyli spełnienie marzeń każdego niemalże upieczonego na słońcu turysty. Yaka to wioska, położona blisko Tlos. Yakapark to znajdująca się w niej restauracja, ulokowana pod gołym niebem, gęstymi i zielonymi drzewami, wśród lodowatych górskich potoków i wodospadów.
Prowadzona jest tu hodowla pstrągów, które można obejrzeć bądź zjeść. My po prostu odpoczęłyśmy ze szklanką świeżego soku, mocząc stopy w naturalnym, lodowatym basenie z wodą zestrumienia,  obserwując kobiety wypiekające tradycyjne, tureckie placki gözleme.
Przystanek 3 - Wąwóz Saklikent
Ten 18km wąwóz, w konkursie "na najdłuższy w Europie" (i okolicach) przegrywa tylko z kreteńską Samarią. Jest jednak przyjemniejszy i znacznie chłodniejszy. Wysokie skały, wąskie przejście i niesamowicie zimny strumień stanowią miłe ukojenie w upalne dni. Żeby ruszyć na spacer (dla turystów otwarte jest tylko kilka kilometrów trasy) trzeba niestety przejść kilka metrów zanużonym po pas w rzece tak zimnej, że się aż odczuwa ból. Ale warto! Kanion jest piękny. Warto mieć wygodne obuwie. I zagryźć zęby!
Po ok 2h przystanku ruszamy w podróż po prawdziwej, nieturystycznej Turcji.  Można pogubić oczy z wrażenia. Wszędzie pusto! Zielono, górzyście. Mijani ludzie uśmiechają się serdecznie, pozdrawiają, machają do turystów w jeepach.
 Ta pani ze zdjęcia prowadziła 2 kozy, niestety nie zmieściły się w kadrze ;)
Przystanek 4 - rozlewisko rzeki Karacay
Najpewniej przejechaliśmy ją wszerz. Kilkakrotnie. Na pełnym gazie.  Wodę miałam w uszach, w nosie, w torbie. 
W aparacie na szczęście nie, bo opakowałam go w 5 toreb foliowych zwiniętych po drodze ze stacji benzynowej, gdzie korzystaliśmy z WC. Stanęliśmy, myślałam, że wyschnę... nic bardziej mylnego!
Nasz kierowca postanowił 3 osoby podtopić w rzece. A w tej rzece jest szare błoto. Los sprawił, ze byłam jedną z wybranych... Zostałam podtopiona, wymazana szarą gliną a z wrażenia zgubiłam gumowego buta, który został mi odkupiony przez torturującego mnie przewodnika wycieczki, który był totalnie pozytywnym wariatem pełnym dobrej energii.
Przystanek 5 - plaża Koca-Calis
Jedna z najładniejszych jakie widziałam w Turcji. Idealnie piaszczysta, jasna, szeroka. Z niebieską, bardzo długo płytką a dzięki temu niewiarygodnie aż ciepłą wodą. I bardzo czystą, pomimo, że w tym miejscu wpada do niej rzeka. Co ciekawe, sama rzeka jest jeszcze bardziej niebieska niż morze i pływają w niej ryby, piękne okazy.
Z radością weszłam do morza. W ubraniu. A mimo to - nie domyłam go. Nawet po hotelowym praniu, spodnie musiałam wyrzucić, bo nie było szans ich doczyścić. Włosów nie mogłam rozczesać później 2 dni a piasek czułam w ustach w czasie kilku kolejnych kolacji ;) Ale... nie żałuję. Naprawdę! Wrażenia absolutnie niesamowite a widoki za "oknem" po prostu cudowne. Do tego luźna atmosfera i dużo śmiechu.
Chociaż minęło już kilka lat, wracam bardzo często pamięcią do tamtego dnia.

10 komentarzy:

  1. świetna sprawa, sama bym chciała, a na peewno w planach jest:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wcale się nie dziwię, że fajnie się wspomina taką przygodę. Kolor wody w rzece wręcz nierealny a Pani Pastuszka sprawia bardzo miłe wrażenie, aż się chce ją przytulić. A już napewno uśmiechnąć się do niej tak od ucha do ucha.

    OdpowiedzUsuń
  3. spoko wyglada ten gosc w blocie ;-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja byłam na dwóch tego typu wycieczkach: jednak w Egipcie na Saharze, druga w Turcji w okolicy Alanii.. Pierwsza była super i polecam wszystkim, natomiast organizacja drugiej mnie zawiodła.. Praktycznie sam asfalt i zero off roadu ;)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  5. Ladnie tak torturowac czytelnikow? Ide spac, moze mi sie Turcja przysni ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Undeniably imaginе that that уоu
    stаted. Your favoritе ϳustificаtion appeаrеd to be оn
    thе intеrnеt the simplеst factoг
    to taκe into accоut of. I say to you, I dеfinitely get irked еven аѕ people сonsiԁer ωоггies that
    they plainly don't recognise about. You managed to hit the nail upon the highest and also outlined out the whole thing without having side-effects , other people could take a signal. Will probably be back to get more. Thank you

    Feel free to surf to my web blog Москва керчь авиабилеты

    OdpowiedzUsuń
  7. Fajnie i zielono. Tak naprawdę, szukałem informacji o afrykańskim safari i znalazłem bloga o tureckim safari. Ale to nie szkodzi. Przynajmniej widzę jak wyglądają inne miejsca.
    Zaczynam się zastanawiać,jak odwiedzić te miejsca.

    OdpowiedzUsuń

TOP