25.4.13

Co warto zjeść w Portugalii - o kuchni i portugalskich smakołykach cz. I

Portugalskie jedzenie przewijało się już w różnych wpisach, ale zazwyczaj było jedynie dodatkiem do szerszego tematu. Uważam jednak, że w pełni zasługuje na szacunek i osobny, smakowity post. Portugalia była pierwszym krajem, w którym zapragnęłam odkrywać lokalną kuchnię i postanowiłam nie oszczędzać na jedzeniu. I to była fantstyczna decyzja!
Wcześniej jadałam to, co wydawało mi się najtańsze. Dwie pierwsze wizyty w tym kraju zleciały mi na wizytach w Pizzy Hut i podobnych przybytkach, gdyż zraziłam się cenami wystawionymi przed lokalami w samym centrum miasta.
Kiedy jednak zaczęłam szukać nieco dalej, okazało się, że lokalne jedzenie może być tańsze niż to z sieciówek, a do tego nieporównywalnie smaczniejsze a już sam czas oczekiwania na posiłek i jego celebracja sprawiają niesamowitą przyjemność.
W przypadku lokali sprawdza się prawie zawsze zasada, że im skromniej w środku, tym lepiej. Kolejnym wyznacznikiem jest ilość miejscowych, szczególnie w okolicach obiadu (między 12 a 14.30). Wiele osób każdego dnia odwiedza ulubione knajpki, aby zjeść niedrogi, pożywny posiłek, spotkać sąsiadów czy wdać się z kelnerem w jakąś ciekawą dyskusję. Jeśli przed lokalem stoją naganiacze z menu w ręku - ja bym odpuściła i poszła dalej.
Każda wizyta w restauracji zaczyna się od tego, że po złożeniu głównego zamówienia, na naszym stoliku zaczynają pojawiać się przystawki. Co to będzie, nigdy nie wiadomo. Śmieję się, że "czym chata bogata" danego dnia.
Prawie zawsze są oliwki, jasne lub ciemne, zazwyczaj z pestką, w aromatycznej zalewie lub w oliwie z plasterkami czosnku a także pieczywo, chrupiące i  świeże. Nic nie smakuje tak wspaniale, jak najprostsze z połączeń, jakim jest pajda chleba maczana w oliwie tuż po zjedzeniu ziołowych oliwek...
Zazwyczaj jest też mała porcja masła. Tu muszę przyznać się, że w Polsce praktycznie masła nie kupuję, ale serwowane w Portugalii, często z dodatkiem morskiej soli, w połączeniu z idealnie sprężystym chlebem jest niesamowite i nie umiem go sobie odmówić nawet jeśli bardzo się staram. Co jeszcze możemy dostać? Plastry marynowanej marchewki z czosnkiem, sałatkę z ciecierzycy czy pastę z tuńczyka, sardynki lub makreli. 
Małe porcje regionalnych serów, wręcz rozpływających się w ustach. Możliwości jest mnóstwo i tak naprawdę jedynym ograniczeniem jest wyobraźnia właściciela lokalu ;) Za te drogiazgi przyjdzie nam zapłacić kilka euro wraz z końcowym rachunkiem, ale warto, ponieważ na danie główne często czeka się dość długo (w nadmorskich  miejscowościach niejednokrotnie widać, jak świeża ryba jest niesiona do kuchni a tam dopiero szykowana do smażenia czy grillowania).
Portugalia to przede wszystkim owoce morza, zarówno ryby jak też krewetki czy kalmary. Na tym zazwyczaj opierają się moje zamówienia, ponieważ grillowana, tak cudownie pachnąca ryba jest tym, czego mi najbardziej brakuje na co dzień w mieście. Ale wielbiciele mięsa też znajdą coś dla siebie, gdyż wiele potraw jednogarnkowych się na nim opiera. Polecam ciekawy artykuł Jakuba Pieniążka, który stanął w obronie portugalskiego mięsa zaatakowanego przez panią Gessler. Kuba specjalizuje się w morskich stworach i proponuję poświęcić trochę czasu na jego wpis wpis o zrównoważonym  rybołówstwie w Portugalii. 
Moją ukochaną rybą jest peixe-espada, biała i niezwykle delikatna. Jeśli nie ma jej w karcie, zazwyczaj zamawiam doradę albo robalo :) czyli okonia morskiego. Do ryby serwowane są domowe frytki, ziemniaki z wody, czasami ryż albo... czipsy. Na zdjęciu powyżej sardinhas, czyli popularne w Portugalii grillowane sardynki. Od kiedy prawie się udławiłam dawno temu ością raczej traktuję je z dystansem. Nie jestem też wielką fanką znanego wszystkim bacalhau, czyli suszonego dorsza, ponieważ jest dla mnie nieco za słony. Są jedna dania z jego udziałem, na które się skuszę, np. bacalhau com natas, w sosie beszamelowym. Od czasu do czasu lubię zjeść caldeiradę, czyli rybny gulasz z warzywami.
Kilka razy trafiłam do restauracji w czasie przerwy, czyli po 14-15, w zależności od miejsca. Co ciekawe, w przeciwieństwie do Hiszpanii, gdzie spotykałam się z głośnym SIESTA, PROSZĘ WYJŚĆ!, w Portugalii za każdym razem byłam zapraszana do środka, przy czym zaznaczano, że menu będzie skromniejsze. W takich sytuacjach zazwyczaj zamawiałam omlet, robiony ze świeżych jajek, z dodatkiem krewetek, warzyw czy mięsa.
Na osobną książkę zasługują desery. Najpopularniejsze babeczki, które jadł chyba każdy turysta to pastéis de nata (w okolicach Lizbony pastéis de Belém). Ponad to można zamówić różne mleczne puddingi, ryż na słodko czy ciasta.
A jak słodycze, to koniecznie i kawa.  Najpopularniejsza jest Nicola, według mnie najlepsza. Cieszę się, że dzięki Smakom Portugalii mogę się nią raczyć w Polsce każdego poranka i to w oryginalnej, firmowej, miniaturowej filiżance :) Tak samo jak lekko gazowanym napojem Sumol o smaku ananasowym i ulubionymi aksamitnymi sokami Compal. Zgłodniałam jak diabli pracując nad tym postem. Przypuszczam, że Wy też :) Może więc przygotujecie sobie coś pysznego z przepisów Smaków Portugalii? Nie jest to artykuł sponsorowany, jestem stałą klientką i serdecznie polecam,

29 komentarzy:

  1. Kurcze, ci ze Smakow Portugalii powinni Cie zatrudnic. Natychmiast ;))
    Pyszna ta Portugalia! Dobrze, ze zrezygnowalas z Pizzy Hut :D:D

    OdpowiedzUsuń
  2. Pysznosci! Kuchnia portugalska to gloryfikacja doskonalej jakosci produktu w calej jego prostocie. Udalo Ci sie to przekazac. Dzieki!

    OdpowiedzUsuń
  3. Jaki wspaniały post - przypomniały mi się portugalskie wakacje :) Nigdzie nie jadłam tak świeżych i pysznych owoców morza jak w Portugalii. Jest ona stanowczo niedoceniana kulinarnie! Pozdrawiam i dziękuję!

    OdpowiedzUsuń
  4. Boże jakie przysmaki !
    Kocham kuchnie portugalską ♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
  5. Wydaje mi sie, ze juz tu odpisalam, ale widocznie zgubilo sie po drodze. Post jest wyjatkowo apetyczny i przy sloncu jakie dxisiaj mamy moge prawie cieszyc sie aromatami saczacymi sie ze zdjec... Tez jestem zdania, ze najsmaczniej, najlepiej i najtaniej to tylko w miejscacAch gdzie miejscowi sie stoluja. A co do moich pasteis to chyba przedstawie przepis U mnie na blogu. Od razu mowie, ze ciasto jest ze sklepu:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Raz w życiu sama zrobiłam ciasto francuskie i powiem otwarcie, że człowiekowi który wymyŚlił gotowe należy się nagroda Nobla albo Oscar ;)

      Usuń
  6. Jako gastroturystka wiem, że w Portugalii miałabym pole do popisu:).Do fast foodów nawet w Polsce chodzę bardzo rzadko, a na wyjazdach to już w ogóle omijam szerokim łukiem. Powiem Ci szczerze, że jestem zaskoczona, że w Hiszpanii potrafią wyprosić w czasie sjesty. Spędziłam tam trochę czasu i nigdy się z czymś takim nie spotkałam.A na wyjazdach to najbardziej lubię jeść tam, gdzie jadają miejscowi. Ja w ogóle uwielbiam jeść!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja niestety też uwielbiam i są tego złe efekty :/

      Usuń
  7. To wszystko tak smakowicie wygląda, że aż ślinka cieknie. Tyle smaków, aromatów, chciałoby się jeszcze poczuć zapach tego jedzenia... ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Piękne zdjęcia i niesamowicie smakowite dania !

    A babeczki pastéis de Belém biją na głowę wszystkie słodkości świata:))))

    JK

    OdpowiedzUsuń
  9. Fakt - najlepiej jeść tam, gdzie normalnie stołują się miejscowi. Tanio i prawdziwa kuchnia regionalna, nawet lekko obtłuczone talerze nie przeszkadzają. Mam swój ulubiony lokal w Lizbonie na Alfamie. Miejsca starcza zaledwie dla ok. 16 osób i kolację trzeba zawsze rezerwować z wyprzedzeniem. Jedna niewiasta gotuje, podaje, sprząta i prowadzi cały lokal, a jedzenie... Prawdziwa orgia smaków! Uwielbiam jej autorskiego dorsza z dodatkami (nie jestem w stanie rozszyfrować składników) zapiekanego w cieście. Inne dorszowe wariacje też są przepyszne. Najpiękniejsze jest to, że nawet po kilku miesiącach od ostatniej wizyty poznaje klienta i traktuje jak starego znajomego. Czy w Polsce doświadczyliście czegoś takiego?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. możesz zdradzić co to za lokal? chetnie bym się tam wybrała w październiku

      Usuń
  10. az zglodnialam :) chyba czas sie zaprzyjaznic z portugalska kuchnia..

    OdpowiedzUsuń
  11. Zgadzam sie z Toba w 100%, w Portugalii je sie swietnie, zawsze znajdzie sie jakis lokalik przytulny o solidarnych cenach gdzie mozna smakowac delicje portugalskie, ludzie sa niezwykle mili..ehhh! jestem w tym kraju zakochana po prostu.Dzieki za ten interesujacy post...pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  12. Bardzo smakowicie to wszystko brzmi i wygląda :) Espady próbowałam na Maderze - pychota!

    OdpowiedzUsuń
  13. okrutny ten Pani post. Dlatego ze jest tak smakowity, tak naturalny i właśnie ludzki. Ja tu siedzę w chłodnych górach, zajadając bez wątpienia pyszna sałatkę z mlecza i pokrzywy, z dodatkiem starkowanej marchewki i buraka czerwonego, i marze już o cieplej Portugalii.
    Niesamowity post, świetne zdjęcia. Ich przysmaki znam jeśli są podobne do Greckich, z małych prowincjonalnych knajpek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sałatka z mlecza i pokrzywy? WOW :) jadłam takie cuda jak na zdjęciu powyżej, ale takiej sałatki nigdy! Brzmi extra!

      Usuń
  14. świetny blog;) naprawde to smakowicie wyglada ;)
    zapraszam do nas i do polubienia naszej strony
    https://www.facebook.com/ZuxTorpeda?ref=hl ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. a ja nie jadlam pasteles de belem....
    Ale za to w Libonie jadlam najpyszniejsze lody na swiecie !!!
    a takto niestety nie trafilismy na zadna dobra restauracje, ale moze innym razem...

    OdpowiedzUsuń
  16. mam w szkole Dzień Europejski i moja klasa wylosowała Portugalię a ja jestem w sekcji kulinarnej. Czy ktoś mógłby mi polecić jaką przystawkę lub deser mogłabym zaserwować?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystkie odpowiedzi na Twoje pytania znajdują się w tekście :)

      Usuń
  17. ach jakie cudowne miejsca (zostawiłam tam swoje serce)....Portugalia piękny kraj, wspaniali ludzie....polecam wszystkim Faro...z cudowną plażą Praia de Faro,lotnisko w które "wcisnął się" rezerwat ptaków, ..Tavira skąd można dopłynąć stateczkiem do najpiękniejszej piaszczystej plaży nad Oceanem, jakże Spokojnym z największym polem namiotowym w Europie....no i oczywiście Lagos.. :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Niezwykle apetyczny wpis! Uwielbiam próbować lokalnych smakołyków, dla mnie to jedna z większych przyjemności podczas podróży. :)

    OdpowiedzUsuń
  19. wlasnie zrobilam sie glodna, mimo ze jadlam calkiem obfite posilki ;)
    te rybkiiiii !!!

    OdpowiedzUsuń
  20. Ja również mam ogromny sentyment do samej Portugalii jak i tamtejszej kuchni. Zdecydowanie też zgodzę się ze stwierdzeniem, iż im skromniejszy wystrój restauracji tym smaczniejsze potrawy.

    OdpowiedzUsuń

TOP