13.5.13

Polecany film - "Imagine"

Bardzo ucieszyła mnie informacja, że najnowszy film Andrzeja Jakimowskiego kręcony był w Lizbonie. Temat poruszony w "Imagine" wydał mi się ciekawy, niestandardowy, dotąd mi nieznany. Spodziewałam się dobrego i pięknego kina. Nie zawiodłam się, pomimo mocno skrajnych opinii na forach internetowych.
O czym jest "Imagine"? Są dwie płaszczyzny, jedna oczywista a druga nie.  Pierwsza to fakty: do ośrodka dla niewidomych położonego w okolicach lizbońskiej Alfamy przyjeżdża niewidomy nauczyciel prowadzący zajęcia własną, kontrowersyjną dla wielu metodą. Uważa, że niewidomym nie potrzeba laski, aby sprawnie funkcjonować w społeczeństwie. Jest silny, pewny siebie i często budzi nieufność wśród innych osób. Ale czasami też fascynację czy cichy podziw.  Druga to już kwestia własnej interpretacji. Rozmawiałam z trzema osobami które  oglądały ten film i każda miała zupełnie inne odczucia na temat tego co się na ekranie wydarzyło. I każda z tych osób zupełnie inaczej wytłumaczyła sobie finałową scenę. Uwielbiam kino, które nie ma odpowiedzi podanych na tacy. Dla mnie to jeden z tych filmów, które siedzą w głowie jeszcze na długo po opuszczeniu kinowego fotela.
Co ja sądzę o "Imagine"? Przede wszystkim uważam, że Jakimowski zrobił film na wysokim, światowym poziomie. Film, któremu nie brakuje niczego. Jest wciągająca historia, wiele pytań w czasie seansu na których odpowiedź wcale nie jest prosta. Jestdobra gra aktorska, jest prostota chwil połączona z zachwycającym pięknem Lizbony.Jest fenomenalne światło, które czuje się na skórze siedząc w ciemnej sali. Są detale na które twórca kładzie wielki nacisk. Powolne, nieśpieszne ujęcia, skupienie na szczegółach - mam świadomość, że wiele osób nazwie to po prostu "nuuuda". Podoba mi się ciekawy sposób przedstawienia niektórych zdarzeń i sytuacji - nie widzimy wielu scen, po prostu je słyszymy. Kamera pokazuje nie to, co jest głównym przedmiotem zainteresowania a tło. Pewne rzeczy są niedopowiedziane, a twórcy delikatnie przestawiają nas z kierowania się zmysłem wzroku na zmysł słuchu. Dla mnie jest to film o odwadze i strachu, o pragnieniu samodzielności. O tym, że potrzebujemy pozytywnych wzorców, ludzi, którzy popchną nas do przodu, dadzą nadzieję, rozbudzą w nas entuzjazm. W filmie są też chwile zwątpienia, duża niepewność i momenty rozczarowania, kiedy złudzenia wydają się pękać niczym bańka mydlana. Ale czy tak naprawdę się dzieje? Czy "nieprawda" nie ma przypadkiem wielu odcieni? Czy naciąganie pewnych rzeczy zawsze jest złe, szczególnie jeśli ma prowadzić do dobrego? To bardzo dyskusyjny film i mam tego pełną świadomość. Tym bardziej warto go zobaczyć.
Po seansie siedziałam chwilę wbita w fotel. Wyszłam na ulicę i... film był nadal ze mną. Słyszałam wszystko, widziałam niewiele. Potwierdziły mi to wszystkie osoby z którymi rozmawiałam na ten temat. Po filmie na krótki czas nieprawdopodobnie wyostrza się słuch. Z ogólnego szumu w centrum miasta od razu wyróżniałam dźwięk samochodu, motoru,  roweru. Kroki dziecka, kroki dorosłego, oddalający się szum fontanny i zbliżający tramwaj. Co mogę powiedzieć? Idź do kina, jeszcze jest szansa. Usiądź wygodnie w miękkim fotelu.  Imagine... Jesteś w Lizbonie, najpiękniejszym mieście Europy. Nie możesz jej zobaczyć, ale możesz ją... usłyszeć. Bo czasami, jak powiedział główny bohater "patrzymy, ale nie widzimy".
 Ps. Nadal czekam na Wasze propozycje dotyczące inspiracji :) Utworzyłam nawet taki dział :)

14 komentarzy:

  1. mam nadzieje, ze maz mi sciagnie ten film :)
    zainteresowalas mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Brzmi niezle, wciagam na liste do obejrzenia!

    OdpowiedzUsuń
  3. Już znam opinie więc z czystym sumieniem mogę obejrzec :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Czy inspiracje to podpowiedzi! Film zobaczę na pewno, bo to moje klimaty ale nie chce podążać taka samą drogą, chcę w tym kierunku ale inaczej i zaczyna się problem. Inspiracją podróży jest sam kierunek ale realizacja następuje na wiele sposobów...
    Znam marzycieli o Włoszech, znających włoski, ale znam podróżujących w tym kierunku nie znających tego języka..

    OdpowiedzUsuń
  5. Szkoda, że tak mało piszesz recenzji książek i filmów bo bardzo je lubię, już samo czytanie o nich jest u Ciebie mała historią samą w sobie, dziękuę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ja dziękuję, jeśli będziecie chcieli czytać to z przyjemnością będę pisała recenzje częściej :)

      Usuń
  6. Właśnie mi przypomniałaś na co miałam iść do kina:). Tak się wybierałam, że w gruncie rzeczy niestety nie dotarłam. A szkoda, bo zapowiedzi zachęcały do obejrzenia, Twoja recenzja też...Poszperam w necie, może już jest:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Skoro polecasz to na pewno się wybiorę. Ostatnio byłam na Samsarze, którą polecałaś i był to jeden z najlepszych filmów jakie widziałam. Dokładnie taki jak opisywałaś ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja już od dawna na niego poluję. Nawet nie widziałam, aby go u mnie grali. Koniecznie muszę go obejrzeć.

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo mnie zachęciłaś do obejrzenia tego filmu, o którym myślałam już długo. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  10. Świetnie się czyta Twoją recenzję! Widziałam ten film i mam podobne odczucia, na pewno nie jest dla tych co lubią szybką akcję!

    OdpowiedzUsuń
  11. Bardzo ciekawie opisany filmik, zachęca aż żeby przejechać się do kina i go zobaczyć ;-) Ciekawe czy i ja będę go tak chwalić

    OdpowiedzUsuń

TOP