7.5.13

Co warto zjeść w Irlandii? Irlandzkie przysmaki

Zbliża się pora obiadowa, postanowiłam więc opublikować wpis kulinarny. Tym razem kilka słów o tym, co jadłam w Irlandii i co mnie bardzo pozytywnie zaskoczyło. Co prawda Aga narobiła mi już smaku na chowder, ale nie sądziłam, że będzie mi smakowało wszystko! Nawet mięso, którego jem raczej niewiele. 
Pierwsze zdanie musi być o symbolu wyspy, jakim jest piwo Guinness.  Można je kupić praktycznie wszędzie i leje się litrami. Ciemne, ciekawe w smaku piwo smakowało mi zawsze, ale nie jestem jego wielką fanką, chyba dlatego, że jest za mało "gazowane", że tak to ujmę :) Jestem natomiast fanką jego reklam, które są bardzo konsekwentne i ciekawe w swojej prostocie.
Pinta Guinnessa kosztuje ok. 5 EUR, natomiast małe piwo nazywane po prostu "glass of beer" kosztuje 2.5-3 EUR. Nie wyobrażam sobie wypicia kilku kufli tego dość mdłego wg mnie napoju, ale jako dodatek do posiłku jest OK.

Gdzie warto jeść? Najtańsze i zazwyczaj dobre w smaku jest jedzenie serwowane w pubach. Wybór jest duży, a wnętrza robią fajny klimat. Na trzecim zdjęciu od góry widać danie, o którym napisano w moim przewodniku, szukałam go na zachodnim wybrzeżu, ale znalazłam dopiero w Dublinie. Są to cienkie placki ziemniaczane boxty, a właściwie jeden duży placek, serwowany  jak naleśnik z wytrawnymi farszami do wyboru. Ja zdecydowałam się na boxty z jagnięciną i sosem przypominającym trochę greckie tzaziki. Był przepyszny, ale potwornie drogi (16 EUR), przypuszczam, że to wina lokalizacji knajpy.
Powyżej widać też chowder (5-9 EUR), czyli gęstą i pożywną zupę, którą jadłam w Galway, w pubie polecanym przez Agnieszkę. Byłam zachwycona smakiem oraz konsystencją - delikatną, kremową. Wywar z ryb, zabielony mlekiem lub śmietaną, wzbogacony dużą ilością ryby lub owoców morza (u mnie był łosoś i dorsz), czasami też ziemniakami, serwowany z krakersami lub pysznym soda bread z solonym masłem. Pomimo, że źle toleruję sodę, to ten ciężki chleb pieczony na sodzie i maślance/kefirze, z dodatkiem otrąb, płatków owsianych i ziaren, smakował mi chyba za każdym razem.
Podobnie jak znane z UK bułeczki scones (1 EUR), których nie ma na zdjęciu. Najbardziej lubię klasyczne, bez dodatków, kupowałam sobie na śniadania lub jako zapychacz na wycieczkę, na czas między poranną kanapką a aromatycznym obiadem.
Klasykiem w każdym pubie są oczywiście burgery. Ja skusiłam się tylko raz, w Dublinie. Serwowane są z sałatką i frytkami, porcja absolutnie nie do zjedzenia. Możliwości mam duże, ale wysiadłam w połowie burgera i po 2/3 porcji frytek (11 EUR). Zachwycił mnie smakiem gulasz Irish stew, czyli gulasz z dodatkiem marchewki, w sosie na bazie Guinnessa (zupełnie niewyczuwalny w smaku). Kosztował 10 EUR, w Dublinie cena dochodziła do 17 EUR w okolicach dzielnicy Temple Bar, gdzie jadłam moje boxty i gdzie stołuje się większość turystów.  Generalnie porcje jedzenia serwowanego w Irlandii są według mnie za duże. Gulasz zjadłam cały ok. 14 i kolejnym posiłkiem jaki dałam radę zjeść było dopiero śniadanie kolejnego dnia. Boxty też jakoś zmęczyłam, ale czułam go przez kilka godzin. Kelnerka zaproponowała mi deser, powiedziałam, że dziękuję, ale jestem już pełna, na co ona
spojrzała na mnie zaskoczona "Oh, really? In my opinion boxty is a small dish..." No, In my opinion, nie...
Miłym zaskoczeniem był fakt, że w czasie wycieczek na zachodnim wybrzeżu, jedzenie w turystycznych lokalach było genialne i w przyzwoitych cenach. W Kylemore za 10 EUR jadłam pieczoną na miejscu tartę z lokalnym serem, serwowaną z ziemniaczaną sałatką  oraz standardową sałatką coleslaw. Irlandczycy jedzą dużo ziemniaków w różnej postaci. W wielu miejscach można kupić ręcznie robione czekolady. Najlepszą jadłam w małym sklepiku w Doolin - czekolada biała z gorzką, nadziewana suszoną żurawiną i pistacjami. Nie miałam okazji napić się Irish Coffee, ale co się odwlecze, to nie uciecze jak mawiają. Objadałam się za to do nieprzytomności mini czekoladami Cadbury we wszystkich smakach, chociaż najlepsza jest tradycyjna mleczna. Uwielbiam słodycze Cadbury i cieszę się, że można je kupić w niektórych lepszych sklepach także w Polsce. Takiego nadzienia karmelowego nikt chyba inny zrobić nie potrafi :) Reasumując, moje podniebienie było w Irlandii bardzo zadowolone a portfel nie płakał jakoś mocno (poza boxty, które były stanowczo za drogie). Zdjęcia z tego wpisu robiłam telefonem, stąd kiepska ich jakość.

22 komentarze:

  1. Dziekuje za tą cudowną podróż po miejscu, które tak kocham.

    OdpowiedzUsuń
  2. Pysznosci! Uwielbiam wszelkie zupy rybne, irish stew tez (no dobra, teraz nie jem miesa, ale kiedys), a czekoladami Cadbury objadalam sie ostatnio w Londynie :)
    I 16 euro bym chyba za placek nie zaplacila ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja bardzo chciałam spróbować, więc zapłaciłam :)

      Usuń
  3. Prawdziwe irlandzkie życie !
    To jest to :)

    OdpowiedzUsuń
  4. te czekoladki wygladaja przeapetycznie :) mmmm
    kiedys musze odwiedzic Irlandie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Dobrze mi sie wydawalo, ze w DUBlinie jest za drogo. Zdziwiona natomiast jestem, ze czekoladki Cadbury sa malo dostepne w Polsce!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Było kiedyś dużo, ale chyba Wedel ich wygonił i są tylko w tych sklepach co mają dużo dóbr z importu. Dublin jest jakieś 30% droższy niż zachodnie wybrzeże a ceny w Temple Bar to już w ogóle jakiś kosmos :)

      Usuń
  6. Chętnie bym tego wszystkiego spróbowała. Wciąż czeka mnie ta Irlandia.

    OdpowiedzUsuń
  7. Zjadłabym wszystko z tego posta, może tylko do placka nie wzięłabym jagnięciny, bo jako fanka owiec i baranów nie jadam ich:).Ale skoro jest kilka farszów do wyboru to pewnie nie miałabym problemu. Chowder musi być pycha, fryty też wyglądają apetycznie, a na widok ręcznie robionej czekolady pociekła mi ślina:).Myślę, że jako gastroturystka wróciłabym z Irlandii z dodatkowym wspomnieniem zwanym nadwaga:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jagnięcinę jadłam po raz pierwszy szczerze mówiąc, średnio mi smakowała. Baranina mi niestety smakuje, ale nie jadam jej często. W ogóle jem mało mięsa. Chowder był pyszny, a ręczna czekolada rewelacja! Dobrze, że była dość droga, bo zjadłabym ze 30 smaków ;) Ale Cadbury mnie też zadowala.

      Usuń
  8. Piwo sporadycznie pije, za to na wyspie pokochałam Irish coffee. Co do irlandzkiego piwa jasnego to jeśli piję to Smithwick's. Próbowałaś może? Jak dla mnie ma ciekawy smak i nie jest takie brzydko mówiąc zmulające.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie miałam okazji ani Smithwick's ani Irish coffee, ale będzie następnym razem do wypicia :)

      Usuń
  9. Wszystko wygląda pysznie :) Kurcze kiedy mi wejdzie w krew fotografowanie jedzenia? Jak na razie to zapominam i trzeba mi wierzyć na słowo, że było smacznie i apetycznie ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Te zdjęcia to taka kwintesencja Irlandii.

    OdpowiedzUsuń
  11. fajny blog ja ze swojej strony zapraszam na http://zzolwiemposwiecie.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  12. Aż łza mi się w oku zakręciła. Byłam w Irlandii raz, bardzo chciałabym ponownie ją odwiedzić, gdyż wycieczkę wspominam z sentymentem niesamowitym. Ale jakoś tak nie po drodze póki co więc muszę obejść się smakiem jedynie. Guinnessa piłam, ale smaku kompletnie nie pamiętam. Żałuję, że nie spróbowałam irlandzkiej kuchni, szczególnie ziemniaczany placek mnie zachęca (chociaż szkoda, że tak nieludzko drogi):)

    OdpowiedzUsuń
  13. Och rzuciłam się od razu czytać o jedzeniu ;-) bo ja do tego pierwsza jestem! I szkoda, ze nie wiedziałam ze będziesz bo bym kazała Ci iść od razu do Porterhouse na truskawkowe piwo albo prawdziwego Irlandzkiego stout’a! (niestety guinness jest wykupiony przez angielski koncern i… to już nie jest to prawdziwe irlandzkie piwo co kiedyś) i oczywiście trzeba tam tez zjeść prawdziwego hamburgera a na deser koniecznie irlandzkie czekoladki Butlers!!!, które mogą śmiało konkurować z belgijskimi cudami! Potem herbatka Bewleys – no bo jak już w irlandzkich klimatach to tej herbaty tez nie może zabraknąć, a w ogóle to zabrałabym cie do Johnnie Fox's Pub i tam by się działo ;-)
    W Dublinie, warto wspomnieć, sa tez bardzo dobre indyjskie restauracje – sa tak idealne, ze można pominąć nawet wycieczkę do Indii :D i nie sa drogie hm..jak się będziesz wybierać następnym razem daj znać – wyśle ci spis ‘żarcia’ ;-) ;-)

    OdpowiedzUsuń
  14. Orientujesz się gdzie mogę kupić tą czekoladę Cadbury w Polsce? w których sklepach? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem jak w innych miastach, ale w Warszawie zdarza mi się kupować w osiedlowych mini-delikatesach takich co mają produkty nieco lepszej jakości.

      Usuń
  15. Rzeczywiście jest coś niezwykle klimatycznego w irlandzkich pubach i jadłodajniach ;) A przysmaki wyglądają świetnie, aż chce się wsiąść w samolot i lecieć do Irlandii na obiad :)

    OdpowiedzUsuń

TOP