5.5.13

Warszawa, Łazienki Królewskie wiosną

Od 5 lat nie miałam wolnego w maju. Hasła "Wielka Majówka", "Najdłuższy weekend" czy "weź 3 dni urlopu , aby mieć wolnych 9 dni" działają na mnie jak płachta na byka ;) Moja "majówka" zawsze wygląda tak samo - w pracy, poza 1.05 i 3.05, które ustawowo są wolne w większych instytucjach i to mnie ratuje.

W tym roku przyjechał do Warszawy mój mały brat. Chociaż już wcale nie taki mały! Nie wiem kiedy minęło 5 lat i kiedy tak urósł... Ale fajny chłopak z niego!
Od Janka można się dowiedzieć wielu przydatnych w życiu rzeczy. Że na urodziny koleżanki trzeba się ubrać w koszulę i krawat, aby okazać jej  szacunek. I trzeba przynieść kwiaty, bo dziewczynki należy traktować jak "małe damy". I że paw bez ogona to wcale nie jest młody paw a "jest to żona Pana Pawia!". Wybraliśmy się do Łazienek Królewskich, bo lekko deszczowa pogoda pokrzyżowała plany wycieczki kolejką wąskotorową.
Nie byłam tam ponad rok. Świeżo po deszczu cudownie pachniało dookoła. Janek oddychał głęboko stwierdzając, że powietrze jest bardzo czyste i pełne tlenu :) Deszcz cudownie podkreślił też zieleń trawy i drzew. Było soczyście.
Mój brat - od razu widać, że jesteśmy spokrewnieni ;) Biegał po parku z aparatem, w czapce Kapitana i robił zdjęcia każdego krzaka czy ptaka.
Jak na wolny dzień, nie było zbyt dużych tłumów, co umożliwiało spokojne zwiedzanie, wsłuchiwanie się w ciszę i podziwianie budzącej do życia przyrody.
 Zima była długa... ale nie ma żadnych wątpliwości, że już ustąpiła miejsca wiośnie!
 Na zdjęciu poniżej, słynna "żona Pana Pawia" i rodzinne, weekendowe spacery.
No właśnie, pawie. Zawsze uważałam je za największą zaletę Łazienek i jej charakterystyczną cechę. Nie wiem jak one to robią, że z tymi długimi ogonami potrafią wlecieć na samą górę wysokiego drzewa albo na czubek jakiejś rzeźby.
Kawiarnie świeciły pustkami, nieliczne osoby raczyły się ciepłą herbatą.
Przez chwilę poczułam się jak kilka tygodni temu w zielonej Irlandii :)

Spójrzcie na tę kaczkę poniżej, jest cudna jak namalowana. Czy zna ktoś może ten gatunek? Widziałam ich dużo. Po spacerze pojechaliśmy do dziadków na obiad i bawiliśmy się do późnego wieczora. I tak nam minął ten wspólny Jeden Dzień... A jak Wasze Majówki? Długie, krótkie, bliskie czy dalekie?

16 komentarzy:

  1. Wow, masz malego brata? Ja tez mam "mala" siostre, ale jej wlasnie 18tka stuknela i juz wieksza ode mnie jest ;))
    Bardzo klimatyczne te "Lazienki po deszczu" i naprawde widac, ze lato blizej niz dalej :))
    Moja Majowka? Jaka Majowka? ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. uwielbiam Łazienki! tylko zawsze dzikie tłumy tam są, a tu proszę... :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Warszawa piękne miejsce !
    Lubię tam przyjeżdżac ♥
    A Łazienki to po prostu niebo :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Co tu mowic; bylam na pieknym spacerze w Twoim i Brata towarzystwie!
    Serdecznosci
    Judith

    OdpowiedzUsuń
  5. majówka we Wrocławiu : zimno i deszcz... i święto gitary !

    OdpowiedzUsuń
  6. Uwielbiam patrzeć jak wiosna budzi te wszystkie wspaniałe roślinki do życia. Piękne zdjęcia! Zazdroszczę "małego" brata. Zawsze marzyłam by mieć młodszego brata.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ta kaczka to może perkoz? W ubiegłym tyg. też ją widziałam w Łazienkach i myślałam, że to właśnie perkoz...

    OdpowiedzUsuń
  8. Spacer w towarzystwie takiego małego przystojniaka musi być nie lada przyjemnością. Fajnie, że od małego uczy się robienia zdjęć - będzie jak znalazł jak już starsza siostra zacznie Mu pokazywać daleki świat:)

    OdpowiedzUsuń
  9. jak mieszkałam w Warszawie, to zawsze uwielbiałam chodzić do Łazienek :) pomimo, że nie można tam wjeżdżać na rowerach (co zawsze robiłam i mnie przeganiali ;) ) ani siedzieć na trawie, mają swój urok! Piękne zdjęcia! Pozdrawiam. Asia.

    OdpowiedzUsuń
  10. Też spędziłam majówkę w Warszawie... Niestety jedynie ostatni dzień był pogodny :( Super blog i byłoby mi bardzo miło jakbyś zajrzała na mojego: http://kaminiadasz.blogspot.com/,uprzedzam, że dopiero zaczynam! Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Rośnie kolejne pokolenie z "aparatem w rękach" :)
    Fajnie, że już od małego odkrywa w sobie pasje :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja majówkę właśnie zaczynam ;) Tydzień na Fuerteventurze to to, na co czekałam od roku prawie ;) Mam nadzieję, że uda mi się w końcu wysłać Ci pocztówkę ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Cudowne zdjęcia. Wiele osób nie lubi Warszawy, uważają, że jest ona po prostu bez klimatu i brzydka. Ja się absolutnie nie zgodzę z tą opinią. Chętnie ponownie nawiedziłabym stolicę, gdyż dużo w niej odnośników historycznych. Dzięki nim można wczuć się w klimat starej Warszawy choć akurat Umschlagplatz czy ruiny getta mogą wprowadzić w nastrój zadumy i smutku. Łazienki, w których byłam co prawda tylko raz, uwielbiam. W sam raz na sympatyczne i niezbyt wymagające spacery:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Agnieszko ta kaczka to mandarynka - we wrocławskim ZOO jest ich sporo i zawsze mają sporo fanów. Nie da się ukryć są śliczne:)

    OdpowiedzUsuń

TOP