18.5.13

Warszawa - Stare Miasto w pastelowych odcieniach

Słońce wyszło i w końcu mogłam powrócić do włóczenia się po Warszawie! Aktualnie jest tak obłędnie zielono dookoła, że mogę tylko siedzieć spokojnie w parku i patrzeć w chmury przez soczyste liście na drzewach, wdychać zapach kwiatów i dziękować Bogu, że widzę, słyszę, czuję i mogę tego doświadczać.
Takie proste a jak często o tym zapominamy. Po obejrzeniu "Imagine" odczuwam wielką wdzięczność że z moim wzrokiem wszystko dobrze, że mogę podziwiać tak wiele pięknych miejsc, zachwycających widoków, że widzę kolory, światło, detale... Kilka dni temu wybrałam się na mały spacer Stare Miasto-Nowe Miasto-Mariensztat.
Jestem tam co kilka miesięcy i za każdym razem coś się zmienia. Znikają sklepy a na nich miejsce pojawiają się nowe. To samo z knajpkami, ciągła wymiana.  Zazwyczaj mój spacer wygląda podobnie. Wchodzę w ulubioną ulicę Piwną, dochodzę do Podwala  i dalej ruszam powoli w kierunku Nowego Miasta.
Na chwilę zatrzymam się przy ulicy Piwnej, mam z nią dużo dobrych wspomnień. Jest spokojna, malownicza, prawie nigdy nie ma na niej tłumów. Dużo tu sklepów, a nawet zwykły spożywczy z przyzwoitymi cenami. I bliski mi kościół Św. Marcina.
Jest kilka knajpek, księgarnia i cudownie pastelowe, nieco obdrapane ściany.
Na ulicy Freta jest natomiast zawsze dużo turystów i mieszkańców miasta. Kolejki w barze mlecznym, zawsze zajęte stoliki w popularnej kawiarni "To Lubię" usytuowanej w białej wieży kościoła oo. Dominikanów.
Ja jednak zawsze przemykam cichutko, skręcam za kościołem w prawo, wchodzę na podwórko i czuję się trochę jak w innym świecie. Spokojnie, i kolorowo. Spokojne barwy, zupełna cisza. Czasem słychać psa, jak szczeka gdzieś za drzwiami albo śmiech dzieci za siatką, na placu zabaw.
Uwielbiam Rynek Nowego Miasta, to kolejne miejsce, które wspaniale mi się kojarzy. I kilka stąd kroków do małego kościółka spod którego pięknie widać Wisłę i Park Fontann. To tutaj jest uwielbiany Mamaison Hotel La Reigina i znana restauracja Freta 33. I w kilka minut można dojść do Fortecy, gdzie co środę przyjeżdża Pan Ziółko z warzywami.
Lubię swoje samotne spacery. Odpoczywam wtedy, nie muszę silić się na rozmowę. Mogę obserwować i szukać odpowiedzi na różne pytania.  Pomimo, że lubię ludzi - nawet bardzo, to czasem trzeba od nich odpocząć ;)
Wracam również ulicą Freta, ale przechodzę z drugiej strony Rynku, mijając Kamienne Schodki, Kino Alchemia które nie wiem czy nadal działa, piękne tulipany na małym placyku na tyłach katedry Św. Jana Chrzciciela, przemykam bokiem na Placu Zamkowym i schodzę w doł przy kościele Św. Anny w kierunku Mariensztatu i zielonego skwerku.
Pisałam w zeszłym roku na starym blogu o Kawiarni Ogrody, do której chodziłam czasem przed pracą. Niestety, tuż po tym jak przestałam tam pracować, kawiarnia zamknęła się i do tej pory nie ma nic na jej miejsce. Szkoda, bo zrobiło się pusto i cicho. Brakuje mi kilku lokali, które w 2012 przestały istnieć. Przywiązuję się do miejsc, szczególnie jeśli mają dobrą energię. Tak było z Ogrodami i Bezgraniczną. Na tym zwykle kończę swój spacer, chyba, że chcę odwiedzić którąś z knajp na Powiślu. Ale zazwyczaj idę do tramwaju i jadę z powrotem do domu :)

14 komentarzy:

  1. Oj!!! jaki sympatyczny, relaksujacy, inaczej niz wiekszosc to robi, spacer po warszawskich zaulkach. Juz niedlugo i ja sie tam wybiore...dalas kilka wskazowek, ktore wykorzystam...pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  2. Przeczytalam i obejrzalam z przyjemnoscia!

    OdpowiedzUsuń
  3. jak dla mnie jest to Warszawa zupelnie nieznana :D
    lubie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. W takiej Warszawie to nawet mogłabym zamieszkać:).Fajna sprawa, że tyle frajdy i radości daje Ci spacer po miejscach które tak dobrze znasz. Zdjęcia prześliczne,bardzo klimatyczne.

    OdpowiedzUsuń
  5. Sympatyczny, spokojny spacer, miło się tak zwiedza Warszawę.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ciekawa Warszawa, taka inna niz ogolnie znana...chociaz ja to Warszawe znam bardzo pobieznie...

    OdpowiedzUsuń
  7. Kazde miejsce ma swoj urok i czar, ale trzeba umiec je odkryc, Tobie sie to swietnie udaje!
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo klimatyczny spacer i jak zwykle urokliwe zdjęcia. Odczarowalaś mi Warszawę... Nie ma tu żadnych blokowisk, galerii i tłumów!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście blokowisk, galerii i tłumów u nas dostatek, ale nie widzę sensu w dzieleniu się tym z Wami ;)

      Usuń
  9. Fajne zdjęcia, nadałaś om cudowny nastrój!

    OdpowiedzUsuń
  10. Z takiej strony to ja Warszawy nie znałam. Chyba się wybiorę na weekend :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Pomimo tego, ze Warszawa żyje szalonym tempem u ciebie można znaleźć spokój i fajny klimat.
    Pozdrawiam i zapraszam do siebie :)

    OdpowiedzUsuń

TOP