24.6.13

Jak się przygotować do wyjazdu? Co spakować, czego nie zapomnieć?

Dziś kilka słów o tym, co zawsze ze sobą zabieram i jak dbam o to, aby nawet krótki wyjazd  był maksymalnie bezpieczny. Uważam, że niektóre rzeczy warto zabrać z domu, nawet jeśli  uznacie je za stratę miejsca. 

Zazwyczaj podróżuję z walizką ponieważ to lubię, zapewne w oczach "prawdziwych podróżników" jestem pańcio-turystką, ale niewiele mnie to interesuje. Wyjazd do Irlandii był pierwszym wypadem wyłącznie z bagażem podręcznym i udało mi się spakować na 5 chłodnych dni w plecaczek, który zazwyczaj zabieram na rower (znacznie mniejszy niż ten spełniający wymogi linii). Tymczasem okazało się, że 55x40x20cm to całkiem spory wymiar, więc po powrocie od razu kupiłam odpowiednią walizkę. 

Przygotowania do wyjazdu zaczynam od stworzenia listy niezbędnych rzeczy, która jest zależna od długości pobytu i tego, czy lecę z bagażem głównym czy bez niego. Najwięcej czasu poświęcam istotnym papierom i dokumentom, a zdecydowanie najmniej ubraniom. Zarys listy stworzyłam na powstawie różnych doświadczeń i korzystając z niej, modyfikuję według potrzeb.
 .
Jeśli lecę tylko z bagażem podręcznym, mam ze sobą małą torebkę do której chowam wszystkie najważniejsze rzeczy i mam ją zawsze blisko siebie, nie ryzykując, że coś zgubię w trakcie przetrząsania walizki. Z zasady w ogóle nie otwieram jej na lotnisku, torebkę wsuwam do dużej bocznej kieszeni w czasie kontroli wymiarów bagażu i wsiadania do samolotu.


 Co znajduje się w torebce? Przede wszystkim portfel i zawsze kilka innych stałych pozycji:

* dokument (dowód osobisty lub paszport) na który zrobiłam odprawę on-line (wielokrotnie spotykałam się wśród moich klientów z tym, że zapominali, że dowód osobisty także ma datę ważności i stawiali się na lotnisku z już nieważnym, przez co nie mogli wylecieć). Trzeba też pamiętać, że do wielu dalekich i bliższych krajów (Egipt czy Turcja) wymagana jest odpowiednio długa ważność paszportu licząc od dnia kiedy wrócimy z wyjazdu. Warto zawsze zapoznać się z informacjami dot. ewentualnych wiz. Można również zrobić skan dokumentów.
.
* pieniądze - zarówno trochę PLN na nagłe wydatki jak też walutę kraju, do którego jadę. Po wyjeździe do Holandii, gdy okazało się, że u nich są już tylko karty z chipem a ja wówczas nie miałam takiej i nie mogłam zapłacić w żadnym sklepie a za wypłatę zapłaciłam ogromną prowizję, zawsze mam ze sobą jakąś kwotę w gotówce. Poza tym, na dalszych destynacjach wypłata może być trudna, np. z braku bankomatów :) Wiem, wydaje się to niemożliwe, ale jednak jest możliwe ;)

* kartę bankomatową - teraz nie płacę już wysokich prowizji, bo uruchomiłam odpowiednią usługę w moim banku. Zwykle obce bankomaty wydają pieniądze po dość korzystnym kursie. Dodatkowo wykupiłam możliwość otrzymywania powiadomień sms o każdej wypłacie, więc wiem, ile pieniędzy zeszło, po jakim kursie i ile mi zostało na szaleństwa, co jest bardzo wygodne i pomaga w kontroli wydatków. Podałam mamie swój numer konta, ponieważ ma rachunek w tym samym banku, więc w razie większych kłopotów może mi natychmiast przelać pieniądze, które od razu zobaczę i wypłacę.

* karty pokładowe w przypadku odprawy on-line. Przekonałam się, że ich brak na lotnisku bywa kosztowny. Kupując bilet z wyprzedzeniem, nie wykupuję bagażu głównego - robię to w czasie odprawy on-line, jeśli uznam, że jest mi potrzebny (w razie rezygnacji mniej wtedy tracę). Mam ze sobą 2 komplety biletów, gdyż kiedyś cudze dziecko wylało mi na nie pół butelki swojego napoju.
.
* polisa ubezpieczeniowa - dużo i wyczerpująco pisałam już o tym tutaj

* potwierdzenie rezerwacji hotelowej wraz z dokładnym adresem miejsca w którym będę spała, gdyż robi różnicę czy śpimy na Largo do Carmo czy Rua do Carmo a jak w nazwie na potwierdzeniu jest skrót to będąc w nowym miejscu można krążyć i krążyć. Drukuję też sobie drogę dojścia do obiektu wskazywaną przez Google Maps , co ułatwia poszukiwania (nie korzystam z taksówek). Od kiedy w Lizbonie okazało się, że nie ma dla mnie miejsca (hostel źle zanotował termin przyjazdu, a pani w recepcji nie umiała mi pomóc), staram się mieć w notatkach numery do 1-2 pobliskich obiektów w podobnej cenie, w których na dzień przed wyjazdem były wolne miejsca. A od kiedy w Londynie hotelarz nie wiedział o mojej rezerwacji z booking.com, zaraz po jej dokonaniu piszę do obiektu e-maila z prośbą o potwierdzenie czy wszystko jest OK. Zawsze zostawiam komuś w Polsce info, dokąd jadę, z kim jadę, gdzie będę spała itd., aby było wiadomo, gdzie można mnie szukać. Od kiedy brat znajomej zaginął w czasie podróży a nikt z jego rodziny i znajomych nie miał pojęcia gdzie go w ogóle szukać i co powiedzieć policji, uznałam, że tak będzie rozsądniej i bezpieczniej.

* Lekarstwa które przyjmuję na stałe oraz opakowanie plastrów na moje biedne, zawsze starte do krwi stopy :( Mama mówi, że jestem francuski piesek i nawet kapcie z futra zwiastują problemy....

* zeszyt podróżny z notatkami, długopis i różne wydruki dotyczące danego miasta, które zazwyczaj szykuję na kilka dni przed wyjazdem (gdzie iść, co jeść itd). Często mam ze sobą także przewodnik, ale tylko poglądowo, bo nie lubię zwiedzać wg punktów i atrakcji przewodnikowych, wolę życie ulicy.

* Telefon (z roamingiem! raz wybrałam się bez :)), obowiązkowo z ładowarką, muzyką i słuchawkami.


Reszta rzeczy ląduje w walizce. O ubraniach nie będę pisać, bo to już bardzo indywidualna sprawa. Powiem tylko, że po latach strojenia się jak szczur na otwarcie kanałów ;) uznałam, że ważniejsze jest to, żeby było mi wygodnie niż to, czy mam ze sobą inną kreację na każdy dzień. Nie biorę jednak
pod uwagę opcji prania ubrań czy bielizny na wyjazdach do 7 dni - muszę mieć świeże ciuchy i koniec. Staram się tak kompletować ubrania, aby każda rzecz pasowała do co najmniej kilku kolejnych, co pozwala tworzyć zestawy na różne okazje i warunki pogodowe. Zwykle są to rzeczy utrzymane w tonacji niebiesko-granatowej- białej + jeansy, bo takich ubrań mam najwięcej.
.
Wiadomo, że zapieram ze sobą aparat fotograficzny, ładowarkę do baterii i zwykle 2 karty pamięci. W przypadku krajów, które mają inne gniazdka, zabieram przejściówkę (chyba, że zapomnę, jak w przypadku Irlandii, że w danym miejscu mogłaby się przydać) oraz mały rozgałęziacz, ponieważ w tanich noclegowniach bywa np. tylko 1 gniazdko w pokoju (miałam tak np. w 2-osobowym pokoju we Wrocławiu, gdzie na 14 dni było 1 gniazdko i to w łazience! A jak wiadomo, trzeba naładować telefony bo te dotykowe padają jak muchy po 1 dniu, baterie w aparacie itd.
.
Mam ze sobą plastikowy talerzyk i sztućce (gdy jadę tylko z podręcznym to też plastikowe), żeby móc zjeść jogurt czy przekroić owoce z targu. Mając bagaż główny zabieram też mały korkociąg, bo lubię wieczorem napić się wina :) Obowiązkowo w mojej walizce znajduje się miniaturowa, bardzo lekka i słabiutka parasolka. Mam ze sobą lekki ręcznik z mikrofibry, bo nie lubię tych hotelowych oraz klapki pod prysznic, małe, tanie, mega lekkie i nie zajmujące praktycznie miejsca w bagażu. Jeśli jadę z dużą walizką, wkładam do niej 0.5l wody, aby mieć ją pod ręką od razu po lądowaniu. Posiadam też uniwersalną, dużą i leciutką chustkę która w razie potrzeby może robić za: szalik, poncho, pareo, osłonę przed wiatrem, zasłonkę, moskitierę, nakrycie, poduszkę i wiele innych. Zawsze mam też ze sobą lekką, jasną torbę bawełnianą lub lnianą, taką na ramię, z długimi uszami.


Od kiedy zaostrzono przepisy dotyczące płynów w bagażu podręcznym, regularnie obserwuję pełne rozpaczy sceny, gdy w czasie kontroli ktoś musi wyrzucić balsam do opalania, sok, drogie perfumy czy jakieś inne kosmetyki. Polecam zaopatrzyć się w "zestawy podróżnika" czyli mini butelki i pojemniki spełniające normy, zamykane w obowiązkowej przezroczystej kosmetyczce. Można je kupić m.in. w Rossmanie (2 zł/sztuka) lub sklepie Tiger (10zł/zestaw). Wychodzi to o wiele taniej niż kupowanie miniaturek kosmetyków. Niektóre płynne kosmetyki zamieniłam na niepłynne (np. kupuję chusteczki do demakijażu zamiast mleczka i odświeżające zamiast płynu dezynfekującego). Na krótkie wyjazdy biorę kosmetyki 2w1 jak szampon i żel albo małe mydło. Staram się zabierać rzeczy, które w razie czego można wyrzucić bez większego żalu jeśli by się okazało, że jednak jest za mało miejsca czy waga przekracza dopuszczalne normy. W ten sposób pożegnałam na lotnisku Fiumicino stary, rozpadający się już śpiwór a w Paryżu ręcznik z dziurą ;) W ich miejsce wpakowałam zakupy poczynione na wyjeździe. Mam nadzieję, że ten wpis Wam się przyda, może pomoże uporządkować różne kwestie związane z pakowaniem. A może nie macie w tym temacie żadnych problemów a szykowanie się do podróży to dla was łatwizna? Jestem ciekawa, co Wy zabieracie a co pominęłam? Napiszcie proszę, z góry dziękuję :) 

Aktualizacja! Czyli co Wy dopisaliście w swoich komentarzach: 

* mała, podręczna latarka
* cieniutka, jedwabna poszewka (na wypadek zapyziałych pościeli w hostelu),
* preparat przeciwko komarom (spray, olejek lub bransoletki),
* spray do dezynfekcji wc (nawet nie wiedziałam, że takie są :)),
* zatyczki do uszu (w Budapeszcie się przekonałam, że czasem niezbędne!),
* szybkoschnący, z mikrowłókna, bardzo wygodny i lekki ręcznik,
* leki na żołądek, chorobę lokomocyjną, maść z antybiotykiem,
* filtry do opalania (jak mogłam zapomnieć! podstawa mojej walizki!).

42 komentarze:

  1. Podałaś wiele przydatnych informacji. Oczywiście wiele zależy od tego dokąd się wybieramy, ale ogólnie watro wiedzieć, co i jak z bagażem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam takie pytanie, może niekoniecznie adekwatne do treści posta: Podróżujesz samodzielnie, czy z biurem podróży?

      Usuń
    2. Jak przystało na osobę pracującą w biurze podróży, zazwyczaj podróżuję samodzielnie ;) :)

      Usuń
  2. Bardzo cenny post kochana :) Podróżuję dokladnie tak samo jak ty, i moja walizka zawiera 99% procent tych samych rzeczy. Jedyne czego nigdy nie zabieram to parasolka i recznik. Zabieram za to malutka latarkę, w Tajlandii była niezbędna i taka cieniutką poszewkę jedwabą, wyglada spiwór, do którego zawsze mozna wskoczyć, nie przejmując się czystościa łożka/poscieli. Matez specjalna powloke chroniaca od komarow. W Tajlandii to byl must have, bo tam spalismy naprawdę w różnych warunkach. A co do podrózowania z walizka, to zupełnie cię rozumiem, po co się meczyc z plecakiem i taskac go na plecach kiedy w wiekszosci podrozy mozna przemieszczac sie z walizka. Ktos napisal na moim blogu, ze jestem pierwsza osoba jaka zna ktora pojachala do Azji na wlasna reke z walizka :) no i mam nadzieje ze nie ostatnia, bo co jak co, ale tam plecak nie jest do niczego potrzebny.

    OdpowiedzUsuń
  3. nieźle, sporo tych przygód już miałaś, mnie jakoś w życiu omijały i nawet nie sadziłam, że tyle się może wydarzyć!

    OdpowiedzUsuń
  4. Eeee tam, ja nawet do Sudanu Południowego z walizką pojechałam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli nie jest ze mną tak najgorzej jak się obawiałam :D

      Usuń
    2. Ja również lubię walizkę :) Zawsze ją ciągam za sobą :) No chyba, że grunt nie pozwala ciągać ;)

      Pozdrawiam!

      Usuń
  5. Ja zabieram klapki jednorazowe - takie, jakich używa się w salonach kosmetycznych, nie ważą nic, kosztują prawie nic i spokojnie można je wyrzucić przed powrotem do domu. Do tego spray do dezynfekcji wc, 25 ml, więc nawet przy wyjazdach z podręcznym bagażem (=u mnie jakieś 90%) można go zapakować. W każdej łazience hostelowej czuję wtedy o wiele lepiej ;))

    OdpowiedzUsuń
  6. Hej. Ja swego czasu także popełniłam podobny wpis http://taniolataj.com/blog/7-rzeczy-ktore-trzeba-zabrac-podczas-kazdej-zagranicznej-podrozy

    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że ktoś również ma na swojej liście plastry i wygodne buty, u mnie to świętość!

      Usuń
  7. Nie lubię podróżować właśnie ze względu na bagaż - ciągle się przejmuję, że coś zgubiłam, zapodziałam. Może dzięki Twojej notce będzie mi w tym roku łatwiej :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo przydatny artykuł. Ja zabieram zawsze ze sobą podobny zestaw. A plasterki to u mnie również podstawa ;) Czasami, gdy podróżuje się albo nocuje w trudniejszych warunkach, mogą się także przydać zatyczki do uszu... ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo przydatny wpis. Ja tez podrozuje od lat nie tak czesto jak Ty, ale jednak i troche sie nauczylam gdzie i jak trzymac dokumenty, ze najlepsza mala torebeczka trzymana przy sobie, biore prawie dokladnie to co Ty, zawsze swoj recznik, klapeczki leciutkie itd... ale te chusteczki do demakijzu to dobry pomysl, uzywam do tej pory mleczka pewnej okreslonej firmy, ale musze sprawdzic chusteczki, bo to chyba jednaj lepszy pomysl.
    Ale z ciuchami i butami przyznac musze, nigdy nie trafiam i nie umiem sobie z tym poradzic, stopy mam podobnie jak Ty, bardzo wrazliwe, wszystkie buty po jakims czasie chodzenia sa po prostu niewygodne i obcieraja, a nie wszedzie mozna chodzic w butach sportowych, ktore preferuje, albo latem sprawdzone japonki.

    OdpowiedzUsuń
  10. lista przed podróżą jest najważniejsza - bez niej nie zaczynam pakowania! choć u mnie trochę czasu upłynęło zanim doszłam sama ze sobą do zgody - że nie zawsze trzeba mieć na urlopie ciuch na każdą okazję ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Bardzo przydatne informacje :)

    Zapraszam do mnie --> http://patrycja-patrishia-klodzinska.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja się zawsze pakuję tylko w podręczny i te rzeczy o których napisałaś mieszają się z innymi w plecaku ;)
    Ogólnie zawsze szukam rzeczy w mini-rozmiarze i mini-wadze, wielofunkcyjnych, szybkoschnących - lubię mieć dodatkowe miejsce w bagażu. Mam wręcz w szafie inny zestaw ubrań i butów, tylko na podróże :D Oznacza to często rezygnację z pięknego wyglądu oraz ubrań "zależnych od humoru", ale co zrobić ;)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  13. Bardzo ciekawy i praktyczny post. Podziwiam przezorność i przygotowanie na każdą okoliczność - można brać z Ciebie przykład! ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. u mnie niestety ubrania są nr 1:) wakacje są takie krótkie a letnich sukienek tyle, że zajmują mi 3/4 miejsca:)
    Blog about life and travelling
    Blog about cooking

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja mam praktycznie identyczny skład i cieszę się,że nie tylko ja biorę swój ręcznik, na co wiele osób patrzy ze zdziwieniem;) A w ogóle to masz bardzo ładne buty:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Sandały ECCO, które miały być ratunkiem dla moich stóp w Budapeszcie zrobiły mi łącznie 7 dziur w 2 stopach ;)

      Usuń
  16. Prawie każdej kobietce ciężko jest się spakować :)
    Oh, jak znów chciałabym poczuć to uczcie pakowania....przed podróżą.
    To jest po prostu przepiękne uczucia mm
    :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Bardzo fajny post! Osobiście mam kilka plików w Excelu - w zależności od rodzaju miejsca do którego jadę otwieram właściwy i odhaczam poszczególne rzeczy, które powinnam wziąć z sobą ;-) To bardzo praktyczne rozwiązanie, bo za każdym razem nie muszę długo myśleć co mam spakować i mogę zaoszczędzić na tej niewdzięcznej czynności dużo czasu.

    Z pozdrowieniami,
    E.

    OdpowiedzUsuń
  18. Sporo tych "przygód" jakoś człowiek w ogóle o tym nie myśli dopóki się nie wydarzy!

    OdpowiedzUsuń
  19. Ja też zabieram zawsze swój ręcznik. Mam taki podręczny, z mikrowłókna, szybkoschnący kupiony w sklepie górskim. Polecam, świetna rzecz.

    OdpowiedzUsuń
  20. Przyszła mi do głowy jeszcze jedna rzecz, może komuś się przyda. Ostatnimi czasy pakowałam do walizki raczej sukienki i spódnice niż spodnie. Jedna prosta sukienka, którą można nosić na wiele sposobów a waży tyle, co nic, jest według mnie bardziej praktyczna niż dżinsy! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda! Od kiedy zaczęłam wozić sukienki o wiele łatwiej mi się spakować!

      Usuń
  21. Bardzo praktyczny post, kiedy wyjeżdżam na wakacje same stroje kąpielowe zajmują pol walizka, a co mówić o innych rzeczach. Zdecydowanie trzeba nauczyć się podróżować jakoś inaczej niż ja :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Imodium! Przeważnie mój żołądek wytrzymuje wszystko, ale na wszelki wypadek zawsze mam przy sobie kilka saszetek. Wiadomo - sensacje psują wakacje.

    OdpowiedzUsuń
  23. Tak, te przewodniki i co najważniejsze NOTATKI POBOCZNE to o mnie. Podróżować uwielbiam, a same przygotowania do wyjazdu to już właściwie przedwakacje:) W sumie wszystko z Twojej listy mam zawsze na uwadze, staram się nie pakować rzeczy których nie noszę na codzień bo wrócą do domu nieruszone, a zamiast tego kompletuję "zestawy" mieszane, tzn. jedne spodenki do 3 różnych strojów, wyłącznie rozchodzone już buty, żadnych nówek nieśmiganych. A z rzeczy niby niepotrzebnych to podobnie jak Ty - korkociąg i koniecznie mieloną kawę dla mnie, bo inaczej wakacje zmarnowane:)))

    Listę nauczyła mnie robić mama, już w podstawówce, kiedy zaczynałam moje pierwsze wyjazdy od kolonii:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Twoja mielona kawa skojarzyła mi się z moją Mamą, która zawsze ma ze sobą płatki owsiane ;)

      Usuń
  24. Ponieważ przeważnie jeżdżę w ciepłe kraje obowiązkowo zabieram ze sobą filtry do opalania. Od blokerów, po te takie malutkie. Do tego apteczka z lekarstwami na wszystko od a do z czyli na biegunkę , na wymioty i odwodnienie, na zapalenie ucha (nurkuję), maści z antybiotykiem, na grypę (klimatyzacja czasami potrafi załatwić w jedną noc), na choroby lokomocyjne (chociaż nie choruję, ale w obcych krajach różne rzeczy mogą się zdarzyć, na katar, na ból gardła itp. Nie zajmują wiele miejsca i są lekkie, więc wolę mieć ze sobą niż szukać potem cierpiąc apteki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O patrz! Zapomniałam zupełnie napisać o filtrach!

      Usuń
  25. Bardzo lubię mieć ze sobą wszystko co mogłoby mi się przydać, ze względu na to przedkładam samochód nad inne, nawet tańsze formy podróżowania. No i auto daje swobodę na miejscu.(tak naprawdę to to jest główny powód wyboru tego środka komunikacji). Czasami jednak podróżuję z jednym plecakiem(wolę plecak od walizki) i niewiele do Twojej listy bym dodała, ale na mojej byłaby jeszcze igła z nitką najlepiej w dwóch kolorach, agrafka, dwa w miarę uniwersalne guziki, kawałek gumki, nóż i może opcjonalnie dyktafon(ułatwia utrwalanie myśli, nie zajmuje dużo miejsca i jest wygodniejszy niż mp3 czy telefon-karta 2gb to 150h nagrań. Zabieram też ze sobą nakrętkę od wody mineralnej"z dziubkiem" też się przydaje:)

    OdpowiedzUsuń
  26. 2 dorosłe + 1 dziecko (2latka) i 1 duża walizka (20kg) + 2 podręczne (1 podreczna byla wypchana jedzeniem, i zabawkami dla dziecka) do tego w głównej pampersy i cała masa ciuszków na przebranie w grudniu na Teneryfie w dzien bylo cieplo ale na wieczor bylo trzeba zabrac cieplejsze ciuszki bo bylo chlodno...
    w marcu na Teneryfe również zmieściliśmy się do 1 głównej i 2 podrecznych z tym, że zabieraliśmy ze sobą pianki, zestaw ABC do snurkingu itd wiec znaczaca czesc walizki byla juz zajeta ;)
    a co pakuje wszytsko zmniejszam do minimum a ubezpiecznie obecnie mamy z mezem karty platnicze z ubezpieczeniem podrozy takze o to juz sie nie musismy martwic :)

    OdpowiedzUsuń
  27. hej
    a jakie walizki polecasz?
    poliwęglanowe się sprawdzają? czy preferujesz jakieś standardowe?
    czy to zupełnie bez znaczenia? :-)
    Pozdrawiam
    Iwona

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja używam zwykłej walizki kupionej w Carrefourze, spełniającej wymogi wymiarowe. Kosztowała bodajże 99zł, więc była z tej średniej półki cenowej. Jeżdżę z nią od dawna i jestem zadowolona,

      Usuń
  28. Super, byłam raz w Edynburgu bo zorganizowano nam wycieczke przez www.wyjazdygrupowe.pl i strasznie mi się podobał. Popłynęliśmy promem. Nie lubię podróży morskich. Potem jednak było warto :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Cześć
    Piszesz o podręcznym sprayu do WC. Możesz napisać jaki to i gdzie go kupić?

    OdpowiedzUsuń

TOP