6.6.13

Irlandia, Kylemore Abbey - love story w sercu Parku Narodowego Connemara

W Irlandii byłam bardzo krótko, więc nie chciałam zmarnować ani minuty. Planowałam wybrać się na Zieloną Wyspę na dłużej, ale dopiero co zaczęłam nową pracę kiedy pojawiły się super tanie bilety. Udało mi się wynegocjować 4 dni. I mało to i dużo, jeśli ma się jakiś pomysł co warto zobaczyć w tym czasie.
Prosto z lotniska w Dublinie pojechałam do Galway, gdzie dotarłam w środku nocy mając wielkie wyrzuty sumienia, że Aga i Nuno idą w piątek do pracy a mają po mnie wyjechać (raz jeszcze dziękuję za poświęcenie :)). Rano udałam się na dworzec, aby wykupić wycieczkę do Moherowych Klifów. Ponieważ plany na sobotę uległy przedawnieniu, a w moje ręce wpadła ulotka reklamująca jeszcze inną wycieczkę, to kupiłam obydwie. Urzekł mnie widok tonącego w jesiennych barwach Kylemore Abbey & Victorian Walled Garden. 
Przy okazji chciałabym słowem wspomnieć o tych wycieczkach. W Galway są chyba dwa główne biura zajmujące się organizacją takich jednodniowych wypraw. Byłam zaskoczona profesjonalizmem, atmosferą, ilością ciekawostek które nam przekazano jak też ceną. Za 2 całodniowe wycieczki z Galway Tour Company zapłaciłam 36EUR. Nasi kierowcy, niesamowicie zabawni i bardzo wygadani  sprawili, że czas mijał ekspresowo i aż mi żal było, że w końcu dobiegły końca...
Killemore Abbey na zdjęciu w folderze wyglądał jak budowla z jakiejś bajki, którą być może oglądałam w dzieciństwie. Od razu wiedziałam, że muszę tam dotrzeć. Pewien Anglik - Mitchell Henry w 1867 roku kupił dla swojej zachwyconej okolicą  żony blisko 15 ha ziemi położonej malowniczo u stóp wzgórza i na brzegu jeziora.
Wybudował tu cudowny zamek, w którym wraz z Margaret wiedli bardzo szczęśliwe życie i doczekali się aż dziewięciorga dzieci. Niestety szczęście prysło nagle, gdy 1874 roku w czasie wakacji w Egipcie żona zachorowała na dyzenterię (czerwonkę) i w ciągu zaledwie 16 dni zmarła. Michael wpadł w rozpacz. 1877-1881 wybudował ku pamięci swojej ukochanej kobiety widoczny powyżej Neogotycki kościół oraz skromne mauzoleum ze zdjęcia poniżej.
Teren opactwa jest naprawdę gigantyczny, w piękny dzień można spędzić tam długie godziny spacerując i ciesząc oczy widokami. Trochę zaskoczyła cena biletu wstępu (kilkanaście EUR, ale na szczęście nasz kierowca  ma jakiś układ z panem od biletów i płaciliśmy 7EUR), ale zapewne utrzymanie takiej przestrzeni musi być kosztowne. Rodziny mogą wykupić roczny karnet.
Mieliśmy w Kylemore blisko 3h czasu wolnego. Najpierw zjadłam lunch w restauracji (położona jest poza terenem opactwa, ale serwuje bardzo jedzenie w przyzwoitej cenie) a potem wyruszyłam na zwiedzanie.
Ponieważ pogoda nie była zbyt zachwycająca i mocno wiało, poza naszą wycieczką nie było wiele osób. Niesamowite odpoczęłam i się wyciszyłam, prawie cały czas błąkałam się samotnie. Spacer od zamku do drugiego jeziora widocznego powyżej i poniżej zajmuje ponad trzydzieści minut.
Jeszcze dalej idąc, dochodzi się do wiktoriańskiego ogrodu. Kiedy tam dotarłam, zerwała się taka wichura, że leżąca na ziemi mapa poderwała się do góry, zrobiła piruet i wylądowała prosto na mojej twarzy. Iście filmowa scena, wręcz idealnie pasująca do tej niemalże filmowej scenerii ;)
Ponieważ nie mogłam się zdecydować które ze zdjęć zamku umieścić, jedno wrzuciłam na początek a drugie na koniec :) Żałuję, że nie było chociaż trochę cieplej tego dnia. Wróciłam do Galway bardzo zmarznięta i przewiana i muszę przyznać, że z perspektywy czasu wspominam Kylemore o wiele pozytywniej.

23 komentarze:

  1. Pieknie, przepieknie!! Marze o odwiedzinach w takim brytyjskim czy irlandzkim zameczku!
    Tylko ta pogoda... Brak slonca sprawia, ze zdjecia bardzo klimatyczne, ale potrafie sobie wyobrazic, jak sie przy tym wietrze i zimnie zwiedzalo

    OdpowiedzUsuń
  2. Ostatnie zdjęcie najlepsze, rewelacyjny widok.. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale na 1 widać jak duze jest jezioro dlatego zdecydowałam się wrzucić obydwa :)

      Usuń
  3. Ja właśnie w tej chwili jestem w trakcie podróży również na bardzo krótko do Sztokholmu. I też nie chcę stracić ani minuty :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wycieczka do Irlandi tez mi sie marzy i jest na mojej liscie MUST SEE ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Pięknie tam <3
    Takie romantyczne miejsce ♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
  6. Wow, super zamczysko. A klimaty iście irlandzkie.Pierwsze zdjęcie jest niesamowite.

    OdpowiedzUsuń
  7. Przepiękne zdjęcia. Mam nadzieję, że i mi uda się zobaczyć miejsca na nich zachowane:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Hihi wyobraziłam sobie ciebie z tą mapą na twarzy ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Przepiękny zamek. Może gdy wybiorę się kiedyś do Galway (byłam jak dotąd tylko w Dublinie) to odwiedzę to miejsce. Priorytetem dla mnie są jednak słynne Moherowe Klify, gdyż podczas ostatniej wizyty nie udało mi się ich odwiedzić - przeszkodziła pogoda i trochę brak czasu na dojazd z Dublina...
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  10. Prawdziwemu podróżnikowi to i wichura niestraszna! :) Cudowne zdjęcia. Zazdroszczę wyprawy. Pięknie tam...

    Pozdrawiam serdecznie,
    Sol/Monique

    PS. Polecam mały PODWÓJNY KONKURS u mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Iscie filmowe obrazy... Zamczysko piekne!

    OdpowiedzUsuń
  12. Jestem ciekawa, czy Irlandia w rzeczywistości jest tak piękna jak na zdjęciach... Będę musiała kiedyś to sprawdzić.

    OdpowiedzUsuń
  13. Ojej, jak cudnie :) tez tam bylam, co prawda juz jakies 5 lat temu, ale pamietam ze ten zamek urzekl mnie niesamowicie, w ogole cala Irlandia jest cudowna! Taka zielona! Na pewno kiedys tam wroce, a tymczasem zapraszam do siebie na relacje z Tajlandii :)

    OdpowiedzUsuń
  14. hm..wiem że wątek jest dość stary ale przez przypadek tu trafiłam..pooglądałam zdjęcia bo interesuje mnie ten rejon Irlandii i byłam zszokowana:) przy koralowej plaży mieszkałam, w osadzie Casla, tuż przed Carraroe:) co do domku na prerii który masz w zdjęciach, przy wzgórzu..zaskoczona rozpoznałam dom farmera, mojego sąsiada z Leenane:) mieszkałam po przeciwnej stronie drogi..a zaraz dalej jest jezioro Lough Nafooey, gdzie jest taki piękny opuszczony domek i owce na jego tle..mam do tej pory to zdjęcie na tapecie laptopa, chodziłam tam często piechotą przez góry, ot tak, na spacery, jeździłam też rowerem..owce biegły przede mną ulicą a turyści zatrzymywali samochody i robili mi zdjęcia jako dziewczynie zaganiającej owce- lokalna atrakcja:) ech..piękne wspomnienia, aż nie mogłam uwierzyć kiedy zobaczyłam te zdjęcia:)
    Serdecznie pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świat jest taki mały, nie? Piękne masz wspomnienia, zazdroszczę. Zachodnia Irlandia podbiła moje serce.

      Usuń

TOP