3.6.13

Porto wieczorową porą

W sobotę zapytałam na profilu bloga na Facebooku, co wolelibyście zobaczyć w czerwcu jako pierwsze - Porto czy może Rzym? Bezkonkurencyjnie wygrało Porto, dziś kilka wieczornych ujęć tego portugalskiego miasta.
W Porto byłam dwa razy, za każdym razem o podobnej porze roku. Najpierw w lutym a potem w kwietniu. Pogoda była kiepska za każdym razem, dużo deszczu, trochę mgły i sporo szarości. Trafiły się jednak dwa wieczory, kiedy po ulewie na chwilę wyszło słońce i to na chwilę przed jego zachodem. Ucieszyłam się, że nie uciekłam wcześniej do ciepłego mieszkania kolegi, tylko zdecydowałam się jeszcze powłóczyć trochę z aparatem.
Wyżej wspomniany kolega, António zasługuje na poświęcenie mu kilku słów. Poznaliśmy się zaledwie rok wcześniej, spędziliśmy kilka dni w większej grupie. Polubiliśmy się. Jest architektem, bardzo zdolnym i kreatywnym. Widziałam wiele jego projektów i byłam pod wrażeniem. Uczy się od najlepszych i jest naprawdę dobry w tym, co robi. Kiedy napisałam, że planuję spędzić kilka dni w Porto, zaprosił mnie do siebie.
Ponieważ ma małe mieszkanie, na miejscu dał mi klucze i powiedział, że będzie spał u swojego dziadka, żeby było mi wygodnie i żebym czuła się swobodnie. Bardzo miły gest i duża dawka zaufania wobec niemalże obcej osoby. Mieszkanko okazało się przytulne, ciekawie urządzone i pełne albumów ze zdjęciami różnych ciekawych budowli. W pochmurne dni chętnie zaszywałam się na kanapie, przeglądając je i marząc o kolejnych podróżach. 
Wracając jednak do zdjęć. Tego dnia byłam umówiona z António, że gdy skończy pracę, to odbierze mnie w centrum miasta i pójdziemy na najlepszy tort jaki serwują w okolicy. Ponieważ potwornie lało, ponad godzinę spędziłam na ... stacji metra Trindade, gdzie w ramach projektu Música na Rua występował lokalny zespół w8nc (waitandsee), który mnie "zatrzymał" swoim wykonaniem piosenki "Chasing Cars" zespołu Snow Patrol. Młodzi ludzie, grali i śpiewali naprawdę pięknie. Obejrzałam cały koncert, a razem ze mną spora grupa innych osób. 
Kiedy chłopaki skończyli grać, wrzuciłam im kilka euro do futerału na gitarę i przeszłam wzdłuż Avenida Aliados na jeden z mostów. Powoli zaczynało się ściemniać, ale miałam jeszcze godzinę aby wrócić w to samo miejsce na spotkanie. 
W końcu przestało padać, w kolor nieba zmieniał się z minuty na minutę. Złoty, różowy, fioletowy... Rozglądałam się w zachwycie mijając ponad 70-m wieżę Torre dos Clérigos oraz przepiękny kościół Igreja de Santo António dos Congregados.
Po zejściu z mostu zdecydowałam się jeszcze odwiedzić plac przed katedrą Sé, gdzie już w ostatnich minutach przed zapadnięciem zmroku zrobiłam 4 pierwsze zdjęcia z tego wpisu. Zadzwonił znajomy informując, że on i tort czekają już na mnie, więc mam się śpieszyć. To był bardzo miły wieczór, pełen śmiechu i fajnych rozmów. Aż trudno uwierzyć, że minęły już ponad 2 lata ....

25 komentarzy:

  1. niesamowicie to wygląda w tym zachodzącym słońcu:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Porto po karaniu brzydka pogoda, w koncu nagrodzilo Cie przepieknym zachodem slonca!! Tak sobie pomyslalam, ze podrozujacy powinni zawsze miec piekna pogode! ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Zachód słońca tego dnia wynagrodził Ci wszystkie deszczowe chwile. Porto mieni się złotem, czerwienią, otulone światłem kończącego się dnia.

    OdpowiedzUsuń
  4. Zdjęcia wspaniałe. Zachodzące słońce swoim ciepłem otula budynki, coś pięknego :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Widoki piekne, ale bardziej zwróciłam uwagę na tego chłopaka - naprawdę super trafiać na takich ludzi!

    OdpowiedzUsuń
  6. Porto jest jeszcze na mojej liscie what to see ;)
    na pewno sie wybiore- moze obejrze z polnocna czescia hiszpanii, bo tam tez nie bylam

    ale jakos inaczej sobie wyobrazalam to miasto :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Przyznam, że jeszcze nie odwiedzałem profilu na Facebooku a pewnie zagłosowałbym na Rzym

    OdpowiedzUsuń
  8. Piękne miasto,super pokazane przez Ciebie :)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  9. Udało się! Jest Porto:) Śliczne, bardzo klimatyczne zdjęcia. Pewnie głupio zabrzmi, ale mnie zaciekawiło co to za tort? Jakiś portugalski przysmak, czy po prostu lokalny przysmak, którego w Lizbonie na przykład nie będę w stanie sprobować? (bo wiesz, ja to straszny łasuch jestem i każda podróż to idealna wymówka na objadanie się i degustowanie nowych smaków!)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz co, żaden lokalny przysmak, po prostu kawał smacznego tortu w bardzo eleganckiej restauracji. Tak jak w Warszawie kupisz dobry tort tak tamten był zwykłym dobrym tortem ;)

      Usuń
  10. Porto!!! moje miasto, nie zamienilabym go na zaden Rzym!!przepiekne zdjecia o zachodzie...bardzo klimatyczne miejsce i ludzie absolutnie wspaniali...bede tam i w tym roku. dzieki za ten reportaz...A Ty ktore miasto preferujesz? pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja już kiedyś wspominałam, że Rzym nie należy do moich ulubionych miast. Jest owszem piękne i stare, ale ja wolę miasta które mają trochę nowego i trochę starego.

      Usuń
  11. Agnieszko zapraszam do siebie po odbiór wyróznienia Liebster Award - gratulacje:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Niesamowite zdjęcia i to cudowne światło. Cóż Rzym jest piękny inaczej, Porto to zupełnie inna magia. zagłosowałabym na Porto!

    OdpowiedzUsuń
  13. Wygrało Porto, bo mało kto tam był, w odróżnieniu od Rzymu. Ja też wolałbym zobaczyć w czerwcu Porto, co nie zmienia FAKTU, że Rzym nie ma sobie równych na tym łez padole. Obiektywnie rzecz ujmując :) Choć pewnie do mieszkania lepsze byłoby Porto.

    OdpowiedzUsuń
  14. Piekne miasto na pieknych zdjeciach. Nic dodac nic ujac. Ja w Porto bylam na przelomie lipca i sierpnia. Upal polaczony z degustacja wina porto wczesnym popoludniem, to nie najlepsze polaczenie;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Piękne miasto. Nie udało mi się w tym roku upolować tanich biletów, ale może uda się za rok - mimo wszystko łatwiej o to niż w przypadku Lizbony ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Zdjęcia bardzo mi się podobają. Jednak, patrząc na nie upewniam się, że nie jest to już to samo miasto, które znałam. Takie jakby szare, a na Aliados mało ludzi...a kiedyś było tak pełne życia.

    OdpowiedzUsuń

TOP