12.6.13

Paryż - uliczne targowiska

Uwielbiam wszelkie targowiska, targi, mini-targi, ryneczki, bazarki czy jak kto nazywa możliwość kupienia świeżego jedzenia na świeżym powietrzu. Byłam zachwycona, jak wielki ich wybór oferuje Paryż!
Zakupy na targach to czysta przyjemność w porównaniu z klimatyzowanymi supermarketami. I zupełnie inna jakość Przede wszystkim, w wielu przypadkach kupujemy towar prosto od producenta, który chętnie opowie o tym co sprzedaje, jak to jeść (nie zawsze jest to oczywiste!) i wybierze dla nas najpiękniejsze warzywa i owoce ze swojego straganu.
Poza tym, takie jedzenie często jest świeże, nie pochodzi z chłodni ani nie musiało przejechać pół Europy, żeby trafić na mój stół. Jest też zdrowsze. W sezonie mam swoich sprawdzonych dostawców w Warszawie, ale dziś jednak chciałabym się skupić na Paryżu, który oferuje mnóstwo targów z żywnością.
Czytałam kiedyś książkę "Francuzki nie tyją", genialną w swojej prostocie. Nie jest to żadna dieta cud czy inna bzdura, a bardzo lekka publikacja o zasadach kulinarnych jakimi się kierują mieszkańcy Francji. Żałuję bardzo, że ją sprzedałam i to za grosze, bo dziś chętnie bym ją przeczytała a jest prawdziwym białym krukiem i na Allegro potrafi kosztować nawet 150zł.
Autorka podkreślała w niej znaczenie lokalnych targów, gdzie można kupić jedzenie bio, często z certyfikatami albo po prostu od małych producentów, którzy ręczą za jakość swoich towarów i wiedzą o nich praktycznie wszystko.
Kiedyś spotkałam się z informacją, że w Paryżu jest ponad 80 targów, większość otwartych, kilka zadaszonych. Są one bardzo wspierane przez władze miasta, którym zależy na zdrowiu i zadowoleniu mieszkańców :)
Większość z nich zaczyna się wczesnym porankiem i trwa do godzin popołudniowych a najpopularniejsze lokalizacje to place czy uliczki, często ładne i klimatyczne, dodatkowo ożywające w czasie targu.
Można kupić mięso, ryby, wędliny i wszystkie istniejące rodzaje sera. Do tego miody, dżemy z małych gospodarstw, ciepłe i chrupiące pieczywo. Jest także przeogromny wybór sezonowych warzyw oraz owoców.
Ulice handlowe są wyłączone z ruchu samochodowego, więc spokojnie i bezstresowo można spacerować między stoiskami, wybierać do woli.
Często kupowałam sery, pojedyncze plastry suszonych wędlin, oliwki na wagę, małe kiełbaski, suszone pomidory w zalewie, marynowane karczochy, bagietki i ruszałam z nimi nad Sekwanę albo do jakiegoś parku, aby przygotować śniadanie lub kolację. 
Nic nie smakuje tak dobrze jak pożywny posiłek na świeżym powietrzu :)  A Wy lubicie targowiska? Jakie są Wasze ulubione w Polsce i za granicą?

18 komentarzy:

  1. Akurat w Paryżu nigdy nie byłam na targu, za to często zdarzało mi się trafiać na nie w innych francuskich miastach oraz małych miejscowościach, gdzie oprócz jedzenia na targu znajdziemy... prawie wszystko ;) Niestety w przeciwieństwie do produktów spożywczych wysokiej jakości (za którą trzeba jednak często słono zapłacić), ubrania, buty, akcesoria inne przedmioty są najczęściej w bazarowym stylu i to mnie trochę zniechęca do takich targów. Nawet jeśli koncentruję się na zakupach spożywczych, tuż obok sprzedawca krzykiem namawia do zakupu parasolek itp. Ale np. Marché des Lices w Rennes to ogromny targ, który bardzo lubię :)

    OdpowiedzUsuń
  2. A co do książki 'Francuzki nie tyją', to też o niej słyszałam, ale nie udało mi się do niej dotrzeć. Jednak część francuskich sekretów w tym temacie zdążyłam już odkryć, zainteresowanych odsyłam tu:
    http://bretonissime.blogspot.fr/2013/06/francuski-przepis-na-linie-le-regime-la.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytałam ten wpis zaraz po opublikowaniu i serdecznie polecam jego lekturę innym :)

      Usuń
  3. za parę dni będę w Paryżu i wybieram się na "Le Marché des Enfants Rouges" podobno są najstarsze w Paryżu, ładne zdjęcia...

    OdpowiedzUsuń
  4. Oh faktycznie, Francuskie targi są zachwycające, zwłaszcza w tych małych miejscowościach, gdzie można kupić świeże produkty regionalne i inne smakołyki ;) Bardzo ciekawy post

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie miałam przyjemności odwiedzić tych w małych miejscowościach, ale wyobrażam sobie, że muszą być fantastyczne!

      Usuń
  5. Piękne zdjęcia !
    Przepysznie wyglądają sery i owoce :)
    A szczególnie winogrona i truskawki .

    OdpowiedzUsuń
  6. Zachwycająca kolorystyka, powodująca zdecydowane wydzielanie soków trawiennych.
    Apetycznie fantastyczne spojrzenie na targ:)
    mmm - idę coś zjeść. Szkoda, że wirtualnych zakupów nie mogę zrobić:)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. Przyznam się szczerze, dałabym się teraz pokroić za truskawki i trochę tego, co na ostatnim zdjęciu :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja też przepadam za targami. Dobrze pamiętam targ w Las Palmas, te przeogromne ilości świeżych produktów to jest to. Chciałbym tam jeszcze kiedyś wrócić.

    OdpowiedzUsuń
  9. Również jestem zwolenniczką tego typu zakupów - niestety w Polsce nie ma aż tylu produktów na ryneczkach i targach. Bardzo rzadko można spotkać osoby wystawiające sery własnej roboty albo swojskie wędliny.

    OdpowiedzUsuń
  10. To prawda, cudowne są takie targi. Mają swój klimat. :) W dodatku takie jedzenie jest znacznie smaczniejsze niż z supermarketu.
    Pozdrawiam
    ~Aria
    www.ariairosa.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  11. O tak, targi, bazary z pysznym jadłem to to, co tygryski lubią najbardziej.

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja też jestem fanką różnych rynków i targowisk,zawsze są jednym z pierwszych miejsc do zobaczenia w czasie podróży :)Moim zdaniem najlepsze są te w małych miejscowościach najlepiej nieturystycznych, wtedy sprzedawcy są bardziej ,,wyluzowani", zagdaują, częstują pysznościami etc. :)

    OdpowiedzUsuń
  13. podróżowałem po Francji, oczywiście również po Paryżu, w nietypowy sposób, bo kamperem - wypożyczalnia kamperów okazała się doskonałym pomysłem, nieco tańszym, ale dużo sprytniejszym pomysłem niż nocowanie w hotelach! polecam i Paryż i Francję i podróż kamperem

    OdpowiedzUsuń

TOP