2.7.13

Wrocław latem czyli hot town, summer in the city!

Poprzedni weekend, nawet nieco przedłużony spędziłam we Wrocławiu. Zazwyczaj jeżdżę tam przed Bożym Narodzeniem lub przed Wielkanocą, więc o ile wersja szaro-zimowa jest mi bliska, o tyle ta jaśniejsza i bardziej kolorowa jak dotąd nie była mi znana. 
Tym razem pogoda dopisała cudowna. Szczerze mówiąc, nie planowałam tego wypadu, ale jakiś czas temu znajoma napisała do mnie z pytaniem czy nie będę na Jarmarku Świętojańskim. Odbywał się on na rynku przez większą część czerwca. Ponieważ miałam 3 dni wolnego, stwierdziłam, że to dobry pomysł, odwiedzę Tatę, sama odpocznę i pokażę koleżance kilka wrocławskich zakątków, a przy okazji spotkam się z Milo. Jak pomyślałam, tak zrobiłam.
Lato w mieście ma w sobie coś niezwykłego. Z jednej strony, upał czasami wydaje się nie do zniesienia, człowiek marzy o wietrze i morskiej bryzie, a z drugiej to drgające od ciepła powietrze i schowane w cieni drzew knajpki są tym, co latem lubię i za czym tęsknię otuloną śniegiem i chłodem zimową porą.
Trafiłyśmy na wyjątkowo gorące dni, pomiędzy ulewami, które narobiły w okolicach Wrocławia sporo mokrego bałaganu. Dzień pierwszy minął nam na nieśpiesznym zwiedzaniu rynku, zaglądaniu w uliczki i różne ciche zakątki.
Na szukaniu krasnali, wygodnych ławek i miejsc, gdzie można wypić coś zimnego i naładować akumulatory na dalszy spacer. Czasami zapominam, ile radości daje sam fakt, że nie trzeba się śpieszyć, że kalendarz i zegarek nie gonią, że nic nie "muszę", co najwyżej "mogę" i to tylko jeśli naprawdę tego "chcę".
Ok. 14 zrobiłyśmy się głodne. Basia wpadła na pomysł, aby w punkcie informacji turystycznej zapytać, gdzie można coś dobrego zjeść. A raczej, gdzie Pani z IT by poszła teraz zjeść gdyby mogła. Miałyśmy ochotę na coś z południa Europy, rybę, sałatę czy pizzę, ale prawdziwą, cienką, gorącą... Pani poleciła nam bardzo niepozorne miejsce, kilka minut spacerem od Starówki. "Piec na Szewskiej".
Z zewnątrz nie zachwycało ani nie zachęcało, karta wydawała się prosta, cenyzaskakująco przyjazne. Ale tłumek ludzi, pozajmowane stoliki i zapachy które atakowały nasze nosy spowodowały, że postanowiłyśmy zaryzykować. Dawno w Polsce nie jadłam aż tak dobrej pizzy, pieczonej w prawdziwym piecu, z dobrąmozarellą (nie za dużo, jak w sam raz!), świeżym sosem pomidorowym, pyszną szynką parmeńską, aromatycznymi suszonymi pomidorami i pokrojonymi cienko papryczkami chilli. Sałata była idealnie przyprawiona, a całość wyborna. Pizza jest duża, pierwszego dnia wzięłyśmy 2 i nie dało rady zjeść, więc na drugi dzień zdecydowałyśmy się na powtórkę pikantnej pizzy i sałatę - porcja idealna!
Po jedzeniu zrobiło się leniwie, trochę śpiąco i nieco parno, jak przed burzą. Kawa, lody. parasol, promienie słońca zza chmury. Czego chcieć więcej? :)
 Wrocławski Rynek kryje wiele niespodzianek i spokojnych, kolorowych miejsc.
Trochę się pokręciłyśmy to tu, to tam. Poza Rynkiem zajrzałyśmy do boskich delikatesów EPI, gdzie można kupić chyba wszystko a mając worek pieniędzy stać się posiadaczem kulinarnych cudów najwyższej jakości. Obejrzałyśmny wyremontowany Dworzec PKP i skontrolowałyśmy przeceny w CH Renoma.
A potem pojechałyśmy na wieś, gdzie o zachodzie słońca, w towarzystwie mojego brata, psów i komarów zrywałyśmy truskawki i jagody z krzaka. Jak to dobrze mieć chociaż czasami zupełnie wolny weekend, bez obowiązków!

31 komentarzy:

  1. Mimo że mieszkam tu od urodzenia nigdy nie trafiłam do tej knajpki ale zdjęcia kuszą więc chyba w najbliższym czasie się wybiorę bo uwielbiam pizze;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Widzę, że trafiłyście na naprawdę ładną pogodę. A ta pizza wygląda smakowicie, aż zgłodniałam :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Jakie jeeeeeeeeeeedzenieeeeeeee!

    OdpowiedzUsuń
  4. Piekny ten Twoj letni Wroclaw! Lato w miesice naprawde ma to "cos", a tytul posta musiala od razu zanucic!

    OdpowiedzUsuń
  5. Ostatnio trafiam na różnych blogach wpisy o Wrocławiu i strasznie mi wstyd, że nie było mnie tam już od 1997 r., od tej pamiętnej i okrutnej niestety powodzi. Spróbuję chyba kiedyś poszukać lot z Hiszpanii do Wrocławia mimo, że do mojej Bydgoszczy jest stamtąd dość daleko. Pora nadrobić zaległości!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie, Wrocław jest wspaniały i bardzo się zmienia każdego roku na plus!

      Usuń
  6. Na tą pizzę na pewno pójdę. A póki co czekam na cud i tanie mieszkanie we Wrocku do wynajęcia;)

    OdpowiedzUsuń
  7. te delikatesy też gdzieś u nas by były?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety to "produkt własny" Wrocławia. Genialne miejsce, dział z ciastami przyprawił mnie o stan przedzawałowy. Zimą mają podobno nawet mięso renifera. Jedno z tych miejsc, w których w pewnych kręgach wypada "bywać", ale asortyment jest Faktycznie niesamowity. Ceny bardzo wysokie, ale jeśli kogoś stać, to kupi chyba wszystko.

      Usuń
  8. Na Twoich fotografiach Wroclaw jest po prostu urokliwym miejscem lub ma urokliwe miejsca, ktore urokliwym go czynia /smiech/!
    Serdecznosci
    Judith

    OdpowiedzUsuń
  9. Niedługo mam lot z wrocławskiego lotniska i tak sobie pomyślałam, że może pojadę dzień wcześniej i się poszwędam trochę. Na zdjęciach widać, że miasto musi być śliczne, a poza tym targają mną wyrzuty sumienia, że częściej po Europie podróżuję niż po naszym pięknym kraju. Chyba pora to zmienić.

    OdpowiedzUsuń
  10. Taki właśnie jest Wrocław! Kolorowy i przyjazny.
    A ja sama ostatnio przekonałam się, że lato w mieście może być naprawdę ciekawe i urlop tam miło spędzony. :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Witam :)
    Dziękuję bardzo za komentarz na moim blogu :) Dzięki temu trafiłam do Pani :) widzę, że Portugalia to numer 1 w podróżach! dla mnie to moje małe marzenie, ale jak na razie ciężko mi jest go zrealizować...ale kiedyś na pewno tam sie wybiorę :) tymczasem dzięki Pani postom dowiem się więcej o tym pięknym kraju :)
    Pozdrawiam ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
  12. uwielbiam wroclaw, kurcze tez powinnam zrobic posta o moich ulubionych miejscach- ale nie mam za bardzo zdjec...

    znam taka restauracje, gdzie jedzenie jest mega!
    ale kurcze moze uda mi sie wybrac do Wrocka, tyle ze nie w wakacje :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdradź sekret, bo ja tam bywam dość często i nigdy nie wiem gdzie jeść!

      Usuń
  13. Ja w zeszłym roku odkryłam Wrocław na nowo po dłuższej przerwie i bardzo mi się podobało. Fajnie zestawiłaś zdjęcia, zachęcająco to wszystko wygląda! :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Wrocław czaruje i zachwyca :) Piękna relacja i znowu chcę tam być! :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Dawno mnie nie bylo we Wroclawiu...najbardziej to chcialabym zobaczyc ten wyremontowany dorzec PKP, jestem ciekawa czy Przestalo byc tak strasznie, szczegolnie w nocy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest bardzo ładnie i w ogóle nie strasznie, a stary klimat pozostał.
      Zerknij http://wroclaw.naszemiasto.pl/artykul/1427947,zobacz-film-z-wyremontowanego-dworca-glownego,id,t.html

      Usuń
  16. no cuuudowne u Ciebie to moje Miasto :D
    i wstyd mi, bo o tym miejscu na Szewskiej nie słyszałam, ale teraz na pewno się wybiorę ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Ladnie pokazalas Wroclaw, znam to miasto tylko z okien auta i zawsze mysle, ze nastepnym razem to juz na dluzej tu zawitam i ten kolejny raz nie nadszedl...

    OdpowiedzUsuń
  18. taki własnie wrocław lubię najbardziej:) piękne zdjęcia...

    OdpowiedzUsuń
  19. Ogromnie podoba mi się Wrocław w Twoim obiektywie.
    Pozdrawiam wakacyjnie :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Na Twoich fotografiach, to najpiękniejsze miasto Polskim, prezentuje sie świetnie! Pozdrawiam bankowski.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

TOP